Drogo, coraz drożej

Autostrada A4 to newralgiczna trasa na mapie drogowej Polski. Swój bieg rozpoczyna w Zgorzelcu, na granicy z Niemcami, a kończy w Korczowej, na przejściu granicznym z Ukrainą. Niestety, nadal brakuje ponad 40 kilometrów – odcinka, który łączyć ma Rzeszów z Jarosławiem. Warto przypomnieć, że autostrada A4 miała być ukończona przed rozpoczęciem Mistrzostw Europy w Piłce Nożnej w 2012 roku. Z powodu opóźnień pierwszego wykonawcy autostrady – konsorcjum firm Polimex-Mostostal i Doprastaw – w styczniu 2014 roku kontrakt został jednak zerwany, a przetarg na budowę odbył się ponownie. Stało się to w momencie, gdy prace były zaawansowane – wybudowane już konstrukcje przez kolejne miesiące, niezabezpieczone, oczekiwały na nowego inwestora. Nie pozostało to bez wpływu na dalsze losy autostrady. Obecnie firmy Budimex i Strabag, które przejęły nieukończoną budowę we wrześniu 2014 roku, wystąpiły o zwiększenie budżetu na inwestycję. Chodzi o niebagatelną sumę blisko 215 mln zł – tyle kosztować będą wszystkie poprawki. Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad uznała, że wniosek wykonawcy jest uzasadniony i zgodziła się na podpisanie aneksu do umowy, co zwiększyło koszt autostrady z 769,8 do 985,7 mln zł. – „Zwiększenie wartości wynika z potrzeby zrealizowania programów naprawczych, w tym dotyczących dwóch obiektów inżynierskich – wiaduktów autostradowych WA4 i WA9, zlokalizowanych nad liniami kolejowymi” – wyjaśnia Bartosz Wysocki z rzeszowskiego oddziału GDDKiA.

Autostrada na Euro. Tylko na które?

Potrzeba wykonania napraw na obiektach wybudowanych przed 2014 rokiem przewijała się w wypowiedziach wykonawców od dłuższego czasu, a mimo to jeszcze pod koniec ubiegłego roku GDDKiA unikała potwierdzenia, że wpłynie to na kolejne przesunięcie momentu zakończenia prac. Autostrada, która początkowo miała być gotowa w czerwcu 2012 roku, od czasu zmiany wykonawców ma termin realizacji wyznaczony na maj 2016 roku. Prawdopodobnie data ta również nie zostanie dotrzymana, a po doświadczeniach ostatnich lat nikt już nie zamierza składać przedwcześnie kolejnych wiążących deklaracji w tej sprawie. – „Planowany termin oddania autostrady do ruchu to miesiące wakacyjne. Technologia realizacji programów naprawczych uzależniona jest w dużej mierze od warunków atmosferycznych. Nie wiemy jak długo potrwa zima” – mówi z rezerwą Wysocki – „Wspólnie z wykonawcą robimy jednak wszystko, aby oddanie do ruchu nastąpiło jak najszybciej” – dodaje.

Nie będzie bramek, będzie viaTOLL

Ostatnim punktem, stojącym pod znakiem zapytania, są formy opłat na A4. Początkowo na wszystkich powstających odcinkach na wschód od Krakowa planowano wybudowanie bramek poboru opłat. W 2014 roku poinformowano jednak, że tradycyjny system manualnego poboru pieniędzy za przejazd jako przestarzały i sprzyjający długim kolejkom nie będzie już stosowany na nowych odcinkach polskich dróg. Pobór opłat ma się odbywać przy pomocy nowoczesnego systemu elektronicznego. Informacje te potwierdza Bartosz Wysocki.

- „Na tym odcinku punkty poboru opłat nie powstaną” – zapewnia urzędnik – „Można jednak zakładać, że podobnie jak inne fragmenty dróg także ten będzie brany pod uwagę przy dalszych pracach nad systemem ViaTOLL. Jeżeli chodzi o auta osobowe to nie ma informacji, że obecny system będzie rozszerzany. GDDKiA wspiera natomiast Ministerstwo Infrastruktury w trwających pracach nad założeniami systemu elektronicznego poboru opłat”. Na razie zatem wszyscy kierowcy będą mogli bez opłat cieszyć się podkarpackim fragmentem A4, bowiem wdrożenie zintegrowanego systemu elektronicznego poboru opłat, który objąłby całość zarządzanych przez GDDKiA autostrad, na pewno nie nastąpi w roku 2016.

Źródła: gddkia.gov.pl, rynekinfrastruktury.pl, budownictwo.wnp.pl, zamowienia-publiczne.lex.pl, a4rzeszowjaroslaw.pl #społeczeństwo #Transport #gospodarka