Alarmy Smogowe

Krakowski Alarm Smogowy to „ruch społeczny, który powstał w odpowiedzi na dramatyczną jakość powietrza w Krakowie”. Pod Wawelem przez większą część roku normy stężenia są przekraczane w sposób wyjątkowo drastyczny i twórcy KAS postawili sobie za punkt honoru, aby nie był to dla rządzących temat do łatwego „zamiecenia pod dywan”. Monitorują oni stan powietrza w Krakowie i Małopolsce, informując o zagrożeniach i wskazując powody zanieczyszczeń. Wydaje się, że ludziom zaangażowanym w ten na wskroś obywatelski projekt udało się więcej, niż oczekiwali, bo nie tylko zwrócili uwagę na problem smogu mieszkańców i władz Krakowa, ale też byli inspiracją dla innych. W całej Polsce powstają od dawna „Alarmy Smogowe” na wzór tego krakowskiego. KAS udowodnił, że zamiast siedzieć z założonymi rękami i godzić się na bezwolne wdychanie zanieczyszczeń można walczyć o to, by sprawa czystego powietrza była priorytetem. A przy tym by jednoczyła wszystkich – niezależnie od poglądów politycznych, przynależności partyjnej, zawodu, czy zainteresowań. Tak, jak podczas kolejnego marszu antysmogowego, który odbywa się w Krakowie od lat – zawsze na początku stycznia.

Antysmogowa piosenka

Jak jeszcze zwrócić uwagę na to, że istnieje jakiś problem? Najlepiej wspomóc się znanymi twarzami. Dwa lata temu „Bzyk” WU-HAE & Dębski, a także Zbigniew Wodecki nagrali wspólnie antysmogową piosenkę zatytułowaną „Pozwól mi oddychać”. Po premierze utworu jeden z jego twórców, Marcin „Bzyk” Bąk mówił: „To jest walka ze smogiem w Krakowie i próba poprawy tej nędznej sytuacji, w której jesteśmy oraz uświadomienie, że ten problem jest bardzo ważny i jak się za sprawę zabiorą ludzie i władze to uda się zmienić tę sytuację, a od czegoś trzeba zacząć”. Postanowiłem zapytać dziś Zbigniewa Wodeckiego, czy z perspektywy 2 lat, jakie minęły od nagrania owej piosenki odczuwa, że coś się zmieniło w temacie smogu. „Na pewno się starają, choć ja wiem, że to jest ciężka sprawa. Te darmowe przejazdy komunikacją miejską, żeby mniej ludzi jeździło samochodami po Krakowie – tak, to dobra rzecz. Tylko, że to jest wszystko mało” – zauważa muzyk – „Samochody nie robią tyle złego, co sama ta niecka krakowska. To nasze miasto jest dziwnie położone, choć przecież piękne. Ale jeśli już mówimy o zanieczyszczeniach, to pamiętajmy też o tych wszystkich dymiących piecach, o opalaniu niskokalorycznym węglem. Pora, żeby się przestawić, żeby przejść na elektrykę. Zamiast tego węgla niech pozwolą palić marihuanę w Krakowie, bo to już by chyba było zdrowiej, niż wdychać to krakowskie, ‘czyste’ powietrze” – konkluduje Wodecki. Co pokazuje, że tak naprawdę także w jego odczuciu zmieniło się niewiele.

Smog jak kromka chleba

Szacuje się, że w Polsce z powodu smogu umiera rocznie od 40 do 50 tysięcy osób. Na szczęście coraz więcej organizacji społecznych i instytucji zaczyna zwracać uwagę na ten problem, podobnie jak na inne źródła zanieczyszczenia powietrza. W „zaczadzonej” benzopirenem Małopolsce, gdzie smog to norma, pod koniec 2015 roku Radio Kraków przeprowadziło akcję badania jakości powietrza w poszczególnych miejscowościach przy pomocy pyłomierzy. Efekty w większości przypadków nie były rewelacyjne, co wywołało dyskusję na temat jakości powietrza w Rabce, Bochni, czy Szczawnicy. Powoli świadomość społeczna rośnie i rośnie też zrozumienie wagi tego problemu. O tym, czy palimy papierosy decydujemy bowiem sami, ale o tym, czy my i nasze dzieci wdychamy powietrze z benzopirenem, równie dobrze zadecydować może za nas sąsiad, wrzucający do swojego pieca plastik, czy inne śmieci.

Źródła: krakowskialarmsmogowy.pl, radiokrakow.pl, eee.europe.eu, mmkrakow.pl #Ekologia #społeczeństwo #przyroda