Adam Styczek: W maju minionego roku był pan poszukiwany przez policję, w grudniu nie stawił się przed sądem. 19 stycznia wciąż nie mamy rozstrzygnięcia pana sprawy...

Piotr Ikonowicz: Tak, sprawa została odroczona na 1 lutego. Mój adwokat wniósł o odroczenie. My musimy się lepiej przygotować, bo ja go w poniedziałek, 18 stycznia ustanowiłem. Adwokat musi mieć czas na przygotowanie do obrony.

AS: Nie można było wcześniej ustanowić obrońcy?

PI: Powiem tak - poprzednio nie byłem na rozprawie, bo zapomniałem. Ja mam tak dużo spraw i innych ludzi na głowie, że tę nie uważam za żadną pierwszorzędną. Cała ta sprawa to jakaś pierdoła. To jest w ogóle chore. Ja kiedyś siedziałem w więzieniu po to, żeby była wolność słowa, a teraz mnie przyprowadzili w kajdankach, bo napisałem artykuł. Trochę to nie po kolei.

AS: Zdecydowanie wymijająca to odpowiedź. Mimo wszystko w kontekście zmian w mediach publicznych pana aktualna sytuacja wydaje się być ciekawa.

PI: Tak by się układało. Ja mam nadzieję, że aż tak źle to nie będzie.

AS: Rozumiem, że w oczywisty sposób nie zgadza się pan ze stawianymi zarzutami.

PI: Oskarżony jestem o zniesławienie, że poniżyłem publicznie profesora Chazana. Wychodzi na to, że piętnowanie zła nie jest dozwolone, jeśli jest to zło kościelne. Ja wyraziłem swoją ocenę moralną. Nie chciałem nikogo obrazić. Po prostu chciałem ocenić moralnie to, co zrobił profesor Chazan, bo uważam że publicysta czy dziennikarz ma takie prawo.

AS: Ocena moralna tej sytuacji nie jest chyba do końca tak prosta do przeprowadzenia. Mamy problem systemowy polegający na tym, że nieokreślony jest dokładnie termin, do kiedy można przeprowadzić terminację ciąży...

PI: Doszło do ubezwłasnowolnienia tej matki. To znaczy, ona była tak długo zwodzona aż minął termin ustawowy, kiedy można usunąć ciążę. Czyli skazano ją na udręczenie polegające na tym, że rodzi stworzenie, które nie ma szans przeżyć. Musi patrzeć jak ono kona, tak? To ja nie wiem, po co się komuś taki horror funduje i w imię czego, bo na pewno nie jakiejś miłości chrześcijańskiej bliźniego. Podobno Bóg jest miłością, a to była nienawiść w czystej postaci. Okrucieństwo. I ja to okrucieństwo napiętnowałem i będę je dalej piętnował. Nie pójdę nigdy na coś takiego, żeby odwołać choćby słowo, bo odwołanie choćby słowa z mojego publicznego oskarżenia pana Chazana oznaczałoby przyzwolenie na zło.

AS: Ale jeśli się przyjrzymy tym dokumentom z projektu wystąpienia pokontrolnego to okazuje się, że ten czas na podjęcie decyzji był bardzo krótki. Pan natomiast mówi o zwodzeniu matki. Spory wpływ na ocenę sytuacji miał element, na który mało kto zwraca uwagę, tj. na otyłość matki, która to znacznie utrudniała przeprowadzenie rzetelnych badań USG. Zresztą tego samego dnia po odmowie ze strony profesora Chazana, kobieta ta otrzymała skierowanie na zabieg od lekarza prowadzącego.

PI: Wszystko to, co pan mówi może i byłoby okolicznością łagodzącą, gdyby nie fakt, że sam sprawca bardzo się chełpi tym, że nie dopuścił do aborcji. On sam się do tego przyznał. To jest decydujące. #sądownictwo #Bogdan Chazan