Piotr Ikonowicz w swojej publikacji z 11 lipca 2014 roku nie przebierając w słowach zaatakował profesora Bogdana Chazana za jego decyzję o odmowie przeprowadzenia terminacji ciąży, w której stwierdzono ciężkie uszkodzenie płodu. Z dokumentacji upublicznionej w projekcie wystąpienia pokontrolnego przeprowadzonego w Szpitalu Specjalistycznym im. Świętej Rodziny przy ul. Madalińskiego w Warszawie wynika jednak, że winnych całego zamieszania jest więcej.

Czy zwlekano z decyzją odnośnie terminacji ciąży?

Bardzo często pomijanym elementem w publikacjach prasowych jest fakt, że wszystkie przeprowadzane badania obarczone były trudną wizualizacją płodu - co było spowodowane otyłością pacjentki. Zarówno w badaniu USG przeprowadzonym w Szpitalu im. Świętej Rodziny, jak i Instytucie Matki i Dziecka stwierdzono uzyskanie obrazów bardzo trudnych do interpretacji.

Profesor Chazan nadzorujący pracę Szpitala (w którym co roku na świat przychodzi blisko 5 tysięcy dzieci - co daje ponad 10 porodów dziennie) miał więc ograniczoną styczność z przedstawionym problemem. Po raz pierwszy poinformowany o zaistniałej sytuacji najwcześniej 3 kwietnia. Wniosek o usunięcie ciąży otrzymał zaś 14 kwietnia. Pacjentka uzyskała odpowiedź po dwóch dniach.

Jeśli nie wiadomo o co chodzi - to chodzi o ustawę

Kością niezgody w sprawie Bogdana Chazana pozostaje ustalenie możliwie późnego terminu wykonania terminacji ciąży. Powszechnie przyjętą praktyką jest przeprowadzanie aborcji do 24 tygodnia ciąży - natomiast w ustawie nie ma wzmianki o konkretnym terminie. Nawet Konsultant Krajowy w dziedzinie perinatologii nie był w stanie ostatecznie ocenić, czy w ocenianym przypadku należało sztywno stosować się do rekomendacji zawartych profesjonalnych publikacjach i wyroku Sądu Najwyższego - bowiem te dotyczyły przerywania ciąży zdrowych, a nie z rozpoznaniem wady letalnej. Uwaga mediów skupiła się więc na profesorze Chazanie - tymczasem mogłaby być równie dobrze skupiona na decyzji Szpitala Bielańskiego, który bez bezpośredniego uzasadnienia prawnego również odmówił przeprowadzenia terminacji.

Konsekwencje zwolnienia Chazana

Pacjentka dr. Macieja Gawlaka (bo de facto profesor Chazan nie był prowadzącym ciążę pani Agnieszki) już w lipcu 2014 roku informowała, że będzie żądać od Szpitala im. Świętej Rodziny zadośćuczynienia w wysokości miliona złotych. Jedyną karą finansową dotychczas obciążony został szpital przez NFZ (70 tysięcy złotych) za niewywiązanie się z kontraktu. Dużo większych kosztów spodziewać się mogą pozwani przez... profesora Chazana. W maju 2015 roku prokuratura umorzyła śledztwo ws. narażenia pacjentki na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Również Naczelna Izba Lekarska nie dopatrzyła się nieprawidłowości w decyzjach podejmowanych przez profesora. Chazan otrzymał więc potężną broń do walki o przywrócenie na stanowisko dyrektora, z którego został zwolniony w lipcu 2014 roku. Odszkodowanie za decyzję ratusza może być więc dużo wyższe niż zasądzone dotychczas 70 tysięcy. #Bogdan Chazan