W mroźną, zimową noc z 12 na 13 grudnia 1981 r., w Polsce wprowadzono stan wojenny. Zgodnie z ówcześnie obowiązującymi przepisami (art.33 ust.2 Konstytucji Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej), Rada Państwa mogła wprowadzić stan wojenny na części lub na całym obszarze kraju, o ile było to uzasadnione względami obronności lub bezpieczeństwa państwa. Z tych samych powodów Rada Państwa mogła także ogłosić powszechną lub częściową mobilizację. Stan wojenny wprowadzono w związku z niepokojami społecznymi, związanymi z dążeniem Polaków do zmiany ustroju z socjalistycznego na demokratyczny. Władza uzasadniała, że przygotowywany był  zamach stanu, któremu należało zapobiegać oraz - że ogłoszenie stanu wojennego uchroniło Polskę przed obcą ingerencją. W warunkach stanu wojennego, prawa obywatelskie zostały mocno zawężone. Obowiązywała godzina policyjna, nie można było swobodnie zmieniać miejsca pobytu, zawieszono działalność niektórych organizacji i związków zawodowych, zmilitaryzowano główne zakłady przemysłowe, korespondencję i komunikację poddano cenzurze. Internowano kilka tysięcy osób. Stan wojenny zawieszono z końcem 1982 r., zniesiono 22 lipca 1983 r. i w 1992 r. uznano za nielegalny.

Niemy protest pod domem Jarosława Kaczyńskiego

4 grudnia br. do Urzędu Miasta Stołecznego Warszawy wpłynęło zawiadomienie o zaplanowanym na 13 grudnia zgromadzeniu, o czym poinformował na Facebooku Marcin Biardzki, wielebny w Oficjalnym Polskim Kościele Latającego Potwora Spaghetti, jeden z organizatorów protestu. Jego zdaniem, “Symbolika tej daty mówi, że to moment w roku, w którym należy wspomnieć deptaną buciorami wolność”. Protest ma być podobno cichy, wręcz niemy - przeciwko łamaniu Konstytucji przez obecną władzę. Sympatycy tego wydarzenia, pytani o uzasadnienie wyboru daty, próbują przekonywać, że wybór jest trafny, ponieważ obecna władza jest tak samo absolutna i totalitarna, jak władza PRL-u i tylko patrzeć, jak zacznie strzelać do obywateli. Komitet Obrony Demokracji (KOD) stanowczo nie popiera tego typu akcji, jak również zabronił używania znaków KOD podczas zgromadzenia.

Organizatorzy apelują o zadumę nad bieżącymi wydarzeniami, jednak wypowiedzi osób wybierających się na zgromadzenie nie napawają optymizmem. Marcin Biardzki zwrócił się również z prowokatorskim pismem do ministra Spraw Wewnętrznych, Mariusza Błaszczaka. Pisze w nim, że ”Jeśli Policja nie obroni tej manifestacji lub `przez przypadek` przepuści prowokatorów i bandytów, to pójdzie to na Pańskie konto”. W swoim piśmie Biardzki podaje tylko datę i nazwę ulicy, na której zaplanowano zgromadzenie.

Marsz niepodległości i solidarności czy manifestacja?

W rocznicę wprowadzenia stanu wojennego, 13 grudnia o godz. 13,00, ulicami stolicy przejdzie Marsz Niepodległości i Solidarności, organizowany przez PiS. Trasę marszu zaplanowano od Placu Trzech Krzyży aż pod pomnik Józefa Piłsudskiego, z jednym przystankiem pod pomnikiem Romana Dmowskiego. Organizatorzy zapraszają do udziału w marszu wszystkich chętnych. Mówią, aby Polacy nie poddawali się "postkomunistycznej histerii" i nie pozwolili sobie odebrać zwycięstwa.

Wydarzenia organizowane przy pomocy mediów społecznościowych zyskują ogromny zasięg dosłownie w kilka chwil. Stronę “Trzynastego grudnia przed domem Jarosława” obserwuje już ponad 7,6 tys. osób, 3,6 tys. osób zadeklarowało swój udział w manifestacji a 22 tysiące zaproszono na wydarzenie. Można się spodziewać, że sympatyków będzie przybywało aż do samego rozpoczęcia protestu. To wprost pokazuje tragizm dzisiejszych czasów. Odsunięta od władzy koalicja PO-PSL oraz politycy kilku innych ugrupowań, nawołują do nieposłuszeństwa i podżegają do wyjścia na ulice. Przez swoje zaślepienie mogą nawet doprowadzić do sytuacji, w której z braku innych możliwości, rzeczywiście zostanie wprowadzony stan nadzwyczajny.

Źródła: nczas.pl, wpolityce.pl, #Facebook

Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych na stronie blastingnews.com bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione.

#Jarosław Kaczyński #manifestacja