Kiedyś trzeba świętować. Ale kiedy?

Trzeba powiedzieć jasno, że 11 Listopada to data do pewnego stopnia umowna – choć za świętowaniem niepodległości właśnie w ten dzień stoją pewne argumenty, to jednak znaleźć można by nie mniej argumentów przeciw. Bardzo wiele było na przestrzeni jesieni 1918 roku wydarzeń, z których niemal każde – w zależności od interpretacji – można by uznawać za początek odrodzenia kraju. Z formalnego punktu widzenia równie dobrym momentem do świętowania mógłby być dzień 7 października, kiedy to ogłoszona została niepodległość państwa Polskiego. Ostatecznie zresztą przez pierwsze lata II Rzeczypospolitej nie świętowano jednego, konkretnego dnia, zawsze jednak odbywało się to w pierwszej połowie listopada. Niektóre środowiska polityczne, m. in. endecja, w okresie międzywojennym, nie godząc się na oddawanie całej zasługi „państwowotwórczej” Józefowi Piłsudskiemu, skłaniały się do świętowania w dniu 7 listopada – tym samym honorując bardziej powstanie rządu Ignacego Daszyńskiego niż późniejsze przejęcie władzy od Rady Regencyjnej przez twórcę Legionów.

Piłsudski znakiem niepodległości

Nie da się jednak ukryć, że #historia mogłaby się potoczyć zupełnie inaczej, gdyby to właśnie Piłsudski nie pojawił się w stolicy 10 listopada i gdyby nazajutrz, już jako zwierzchnik polskiego wojska, nie przekonał przebywających wciąż w Warszawie władz niemieckich do kapitulacji i opuszczenia miasta. 11 listopada był dniem, w którym państwo istniejące teoretycznie stało się państwem jak najbardziej praktycznym, co udowodniło wypraszając ze swojego terytorium obce wojska. Można dopatrywać się w tej dacie także poszukiwania innego rodzaju symboliki – właśnie tego dnia zakończyła się I Wojna Światowa. Tak, czy inaczej – 11 listopada to dzień, którego świętowanie oddaje jednoznacznie kluczową rolę Piłsudskiemu, co niewątpliwie przyczyniło się na przestrzeni lat do utrzymania kultu marszałka.

Niebezpieczny symbol „sanacji”

To mało znany fakt, ale 11 listopada jako oficjalne święto państwowe upamiętniające odzyskanie niepodległości było świętowane w okresie II RP tylko dwukrotnie: w 1937 i w 1938 roku, a więc już po śmierci Józefa Piłsudskiego. Następnie, podczas okupacji niemieckiej i radzieckiej, było ono całkowicie zakazane i sytuacja ta nie zmieniła się bardzo drastycznie także w okresie Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej. Owe listopadowe święto w PRL-u zostało zniesione, a jego czczenie było traktowane jako nielegalne i, co za tym szło, karalne. Wszelkie manifestacje patriotyczne organizowane w tym dniu były brutalnie pacyfikowane i rozpędzane. 11 listopada zastąpić miało święto Odrodzenia Polski – ustanowione dla czczenia rocznicy ogłoszenia Manifestu PKWN. Świętowanie w lipcu teoretycznie miało zasadniczą przewagę: przyjemniej świętować w słońcu, w samym środku lata, niż w listopadzie – pośrodku wietrznej, chłodnej pluchy. Mimo to komunistom nie udało się odciągnąć społeczeństwa od tej jesiennej daty, która była zawsze nierozerwalnie związana z osobą marszałka Piłsudskiego. 11 listopada ostatecznie powrócił do kalendarza pełnoprawnych świąt państwowych w roku 1989.

Źródła: S.Kieniewicz „Historia Polski 1795-1918”, www.muzeumpilsudski.pl #patriotyzm #Marsz Niepodległości