Podobno kto nie ma swojego profilu na Facebooku, ten nie istnieje. Popularna Twarzoksiążka mimo różnych wróżb, nadal ma się dobrze. W każdej minucie na jej łamach ludzie chwalą się sobą i swoimi osiągnięciami, "spotykają" się ze znajomymi i rodziną oraz zbierają się w grupy. Bycie członkiem Facebookowej grupy oznacza rozwijanie życia towarzyskiego w wymiarze niemożliwym do osiągnięcia w realnym świecie. Do grupy możesz zajrzeć o dowolnej porze i zawsze jest z kim pogadać. Niedawno pisaliśmy o umowie właścicieli Facebooka z Niemcami odnośnie ścigania niemieckojęzycznych wypowiedzi, noszących znamiona mowy nienawiści wobec nielegalnych imigrantów.

Różnorodność poglądów mile widziana

Życie społeczne wymusza na nas osobiste kontakty z różnymi grupami ludzi, niekoniecznie prezentującymi te same poglądy na każdy temat. Dojrzałość społeczna polega na tym, że potrafimy uszanować prawo drugiej osoby do własnych przekonań, o ile nie są to przekonania powszechnie uznane za nieobyczajne lub nielegalne. Rasizm jest jedną z takich spraw, które wywołują zlewne poty i wolę walki, a na innych nie robi żadnego wrażenia.

Najazd nielegalnych imigrantów na Europę musi prowokować rozdźwięk w poglądach. Niepoprawni optymiści i wielbiciele kulturowego wymieszania narodów, zażarcie bronią prawa imigrantów do osiedlania się w wybranych krajach europejskich oraz głoszą humanitarny obowiązek niesienia im wszelkiej możliwej pomocy, kompletnie nie zauważając problemów opisywanych i wskazywanych przez przeciwników. Warto zajrzeć na jakiekolwiek forum dyskusyjne, aby się przekonać, że zarówno po jednej, jak i po drugiej stronie nie brak ludzi kompletnie nieumiejących rozmawiać. Uczestnicy częstokroć obrzucają się wzajemnie inwektywami, nie odpowiadają rzeczowo na zadawane przez przeciwnika pytania, demonstrują obrazę. Koncentrują się na drobnostkach, omijając zasadniczy wątek lub problem, jaki został poddany dyskusji. Dyskutanci korzystają z wszelkich znanych i dostępnych zasad manipulacji i dezinformacji.

Stop rasizmowi w Europie

"Stop rasizmowi w Europie. Allah, honor, kalifat" - taką nazwę nadano stronie nowej społeczności na Facebooku, polubionej już przez ponad sześćdziesiąt osób. Nazwa wydaje się całkiem niewinna, o pozytywnym wydźwięku, jednak niesie ze sobą niebezpieczny ładunek nienawiści do chrześcijańskich korzeni Europy. Tak jak w filmach rodem z amerykańskiej fabryki snów, superbohaterowie zwalczają zło za pomocą jeszcze większego zła - tak autorzy strony "Stop rasizmowi w Europie" usiłują zwalczać rasizm za pomocą jeszcze większego rasizmu.

Szybki przegląd kilkunastu opublikowanych postów może wprawić w osłupienie. Pisze się o nazistowskiej policji, usiłującej zaprowadzić porządek w tłumie agresywnych imigrantów. Zamykanie granic nazywa się przemocą, mówiąc że przemoc rodzi przemoc - dlatego imigranci mają prawo szturmować zamknięte granice i są usprawiedliwieni. Znajdziemy też propozycję dla Polek - wybór partnera między trzeźwym, bogatym i czystym Arabem a pijanym, śmierdzącym i niechlujnym Polakiem. Innym razem można wysłuchać utworu, szkalującego Polki, Europę i chrześcijan słowami nienadającymi się do powtórzenia. Piosenka reklamowana jest jako "przeciw dyskryminacji muzułmanów". Ciekawe jest też porównanie plakatów dofinansowanych z funduszy europejskich, promujących tolerancję w akcji "Mój sąsiad - imigrant" z wpisami typu - Europa i tak już jest muzułmańska. Autorzy posuwają się nawet do szkalowania żołnierzy wyklętych, zbierając z tego powodu ostre, nieparlamentarne wpisy.

Z relacji kilku osób wiadomo, że część komentarzy jest ze strony usuwana - chodzi o stawiane autorom niewygodne pytania odnośnie islamu, w tym - o pozycję kobiety w islamie. Pozostawiane są natomiast komentarze osób, które dały się sprowokować zamieszczanymi przez autorów postami. Komentarze zawierające obraźliwe epitety, które mają otwarcie pokazać, że Polacy to rasiści. W ten sposób - autorzy starają się wykazać zasadność istnienia ich strony.

Źródła: #Facebook.com #religia #Islam