Górny Śląsk, niegdyś region silnie uprzemysłowiony, przyjmujący do pracy chętnych z całego kraju. Obecnie wyludniony, borykający się z problemami społecznymi mimo wielkich inwestycji wizerunkowych. Nowoczesna infrastruktura drogowa, piękne biurowce, sale koncertowe i galerie handlowe zderzają się boleśnie z tym, co można zobaczyć w dzielnicach odległych od ścisłego centrum śląskich miast.

Chorzów - kilka ważnych liczb

W latach burzliwego rozwoju gospodarczego, Chorzów miał ponad 150 tys. mieszkańców. Od 1980 r. liczba mieszkańców systematycznie spada i obecnie wynosi 110 tys. Chorzów ma stale ujemny przyrost naturalny oraz ujemny wskaźnik migracji (więcej osób z Chorzowa wyjeżdża niż się tu wprowadza). Stopa bezrobocia na koniec września br. wynosiła 9,1%. Z 3657 osób zarejestrowanych w PUP tylko 359 ma prawo do zasiłku. Obecnie nie ma tutaj żadnej kopalni, a kilka pozostałych dużych zakładów przemysłowych sprywatyzowano i podzielono na spółki. Pogłębiająca się bieda Chorzowian rodzi problemy społeczne, powstają swego rodzaju getta, gdzie nałogowi konsumenci alkoholu, narkotyków i dopalaczy dyktują zasady pozostałym mieszkańcom.

Są takie kamienice

Dzielnica II Chorzowa cieszy się wyjątkowo złą sławą wśród mieszkańców miasta. Po ulicach od wczesnego poranka do późnych godzin nocnych snują się nietrzeźwi mężczyźni i kobiety. Podczas ładnej pogody alkoholowe pijatyki odbywają się na placach i podwórkach, a w razie deszczu - schronienia udziela dowolna sień, dowolnej kamienicy. “Boję się wracać ze sklepu po zmroku, bo siedzą różni młodzi na schodach, piją, palą, śmiecą i wulgarnie się odzywają”. Starsza pani dodaje “Mam już osiemdziesiąt pięć lat i mieszkam w tej kamienicy od wojny, ale czegoś takiego jeszcze nie widziałam. Wszystko zdemolowali. Ściany na całej klatce schodowej są podziurawione, podrapane i popisane albo upstrzone brzydkimi rysunkami. Nawet żarówki na sieni co chwilę rozbijają albo wykręcają, ciągle musimy interweniować w administracji. Kiedyś w oknie każdego piętra mieliśmy kwiaty, drzwi wejściowe do klatki schodowej były wahadłowe, z kolorowym witrażem, było czysto i schludnie, a teraz… Sama pani widzi”.

Kilka innych osób dodaje, że na ich podwórku codziennie jest libacja. #policja raz na jakiś czas zagląda, przegoni pijaków jednym wejściem, a oni za chwilę wracają od drugiej strony i głośno się odgrażają “starym ku…”, że jeszcze ich popamiętają. Zmotoryzowani mieszkańcy nie zamierzają z tym towarzystwem zadzierać, bo już nieraz z zemsty mieli potłuczone szyby. Szeptem opowiadają o dzikich wrzaskach do białego rana, pijackich śpiewach i innych odgłosach, które latem po prostu uniemożliwiają spokojny sen. Tego lata przez kilka nocy pijane towarzystwo biegało z megafonem. Ktoś stał na czatach i kiedy podjeżdżał wezwany radiowóz, wszyscy zdążyli się schować. Nie trzeba dodawać, że po odjeździe policji rozochoceni pijacy dopiero dali koncert.

W odpowiedzi na problemy mieszkańców Chorzowa II, kilka lat temu zlikwidowano miejscowy posterunek policji i straży miejskiej.

Jesteśmy u siebie

Na podwórku jednej z kamienic grupa kilku mężczyzn i kobiet o czerwonych twarzach swobodnie rozsiadła się nad butelką wódki. Mają tu sklecony z byle czego stolik i miejsca siedzące, potrzeby fizjologiczne załatwiają przy pobliskim drzewie lub w sieni. Wokół walają się puszki po piwie i puste butelki, trochę papierów i plastikowych opakowań po “zakąskach”. Widać jeszcze ślady po rozebranym na części samochodzie, z którego dochód posłuży przez wiele dni jako fundusz imprezowy. A mieszkańcy? Wcale ich nie obchodzą. “Teraz prawie wszystkie kamienice pozamykane na cztery spusty, pozakładali domofony i zamki szyfrowe - to korzystamy tam, gdzie otwarte. Jak otwarte, to mogą nam nagwizdać. Policja? Ich się nie boimy, mamy tam znajomych. I w straży miejskiej też. Zawsze wiemy, kto wzywał. Jak nam ktoś na odcisk nadepnie, to dopiero popamięta”.

Źródła: GUS, wupkatowice.pl, INSE

Kopiowanie i wykorzystywanie treści wymaga pisemnej zgody Blasting Sagl. #społeczeństwo #alkohol