W ostatnich dniach do doniesień o „złotym pociągu” w mediach ogólnopolskich dołączył drugi „wałbrzyski” temat: odwierty, trwające w nieodległym kompleksie „Riese”. To niemieckie słowo na język polski przetłumaczylibyśmy jako: „Olbrzym” i nie da się ukryć, że projekt, który hitlerowcy rozpoczęli w roku 1943, traktując go jako priorytetowy aż do ostatnich dni wojny, miał nieprawdopodobny rozmach. Oczywiście naziści nie liczyli się przy tym z nikim i z niczym, a najmniej z życiem setek tysięcy więźniów pobliskich obozów koncentracyjnych, którzy w nieludzkich warunkach pracowali przy budowie sztolni drążonych w gnejsowych skałach.

Tajemnicze podziemia

Do dziś nie udało się dotrzeć do wszystkich wybudowanych korytarzy, które po zakończeniu wojny Niemcy zablokowali zawałami, zalali, lub też ukryli przy pomocy dodatkowego maskowania. Nie udało się także potwierdzić do czego miał posłużyć ten gigantyczny, podziemny kompleks. Dwie najczęściej przedstawiane hipotezy to: fabryki zbrojeniowe oraz laboratoria, lub kwatera główna Hitlera. Nie da się zresztą wykluczyć, że „Riese” miał być na tyle olbrzymi, aby pomieścić zarówno fabryki, jak i kwaterę główną. Istnieje także wersja zgodnie z którą w tym właśnie miejscu miały się odbywać badania nad niemiecką bronią atomową. Jedno jest pewne: Niemcom bardzo zależało na ekspresowym tempie prac i byli gotowi wydawać na nie astronomiczne sumy.               

Notatki nazisty jako skala porównawcza

Dzięki notatkom i dokumentom głównego architekta Rzeszy Alberta Speera wiemy, że do września 1944 roku na „Riese” wydano 150 milionów Reichsmarek, zużywając 257 tysięcy m3 betonu zbrojonego stalą, a także budując 213 tysięcy m3 tuneli, 58 km dróg oraz 6 mostów i 100 km rurociągów. Obecnie znane korytarze, z których część jest udostępniona do zwiedzania, liczą sobie łącznie około 100 tys. m3 – do ich wybudowania potrzebne byłoby nie więcej niż 80 tys. m3 zbrojonego betonu. Biorąc pod uwagę, że na ponad pół roku przed zakończeniem prac w „Riese” jego powierzchnia była przynajmniej dwukrotnie większa, niż ta, którą znamy obecnie, nie należy się dziwić, że eksploratorzy na Dolnym Śląsku mają wciąż głowy pełne pomysłów i ręce pełne roboty. Tym bardziej, że cały kompleks miał się ciągnąć prawie od Nowej Rudy aż po Wałbrzych i zamek Książ. Nie bez racji „Riese” nazywany jest niekiedy podziemnym miastem, a my wciąż znamy jedynie jego przedmieścia.

Źródła: wlodarz.pl, national-geographic.pl, Tajemnice Gór Sowich” Jerzy Cera #historia #nazizm #wojna