Problem #dzieci niechcianych obecny jest w historii ludzkości od zawsze. Wszyscy znamy mity, legendy i bajki o podrzucanych pod drzwi, pod osłoną nocy dzieciach. W celu ochrony ich zdrowia i życia, wymyślono okna życia. Pierwsze zachowane do tej pory okno życia znajduje się w Rzymie i pochodzi z XII wieku. Współcześnie w Europie działają setki takich miejsc, w samych Niemczech jest ich ponad 100, a w Polsce - około 60. Oddanie dziecka do okna życia nie jest ścigane, a matka (w przypadku ujawnienia) nie jest za swój czyn karana.

W Polsce około dziesięcioro dzieci rocznie jest znajdowanych w oknach życia. Maluszek po badaniach lekarskich umieszczany jest w pieczy zastępczej, gdzie oczekuje na nadanie mu przez sąd danych osobowych (imię, nazwisko, data i miejsce urodzenia, imiona i nazwiska rodziców), na sporządzenie aktu urodzenia i ustanowienie opiekuna prawnego. Dopiero po uzyskaniu aktu urodzenia, dziecko jest zgłaszane do ośrodka adopcyjnego, który wskazuje dla niego rodzinę adopcyjną.

Czy tylko okna życia naruszają prawa dziecka?

Każde dziecko ma prawo do wiedzy o swoim pochodzeniu. Pozostawienie dziecka w oknie życia uniemożliwia realizację tego prawa i czyni z niego odciętego od swoich rodzinnych korzeni tumblemana na całe życie. Trudno się z tym nie zgodzić, ale w takim razie należy pamiętać o innych rozwiązaniach, dotąd zupełnie legalnych, które pozbawiają dziecko możliwości realizacji tegoż prawa. Wskażmy zapłodnienie in vitro lub poczęcie w wyniku zapłodnienia kobiety nasieniem anonimowego dawcy. Te dzieci również nigdy nie poznają swoich genetycznych korzeni, a mimo tego nikogo w Komitecie Praw Dziecka przy ONZ to nie bulwersuje.

Nawoływania do delegalizacji okien życia

Już w 2012 r. Komitet Praw Dziecka przy ONZ poinformował, że będzie się domagał od Unii Europejskiej, aby zdelegalizować okna życia, które nie służą interesowi matek ani dzieci. Rozkręciła się wówczas niewielka dyskusja, która jednak szybko ucichła. Wydawało się, iż pomysł po prostu zostanie zarzucony. Wskazywano - i słusznie - że oddanie dziecka do okna życia po prostu ratuje mu zdrowie i życie. Dla wszystkich jest przecież jasne, że decydują się na to wyłącznie matki zdesperowane swoją sytuacją. Mało kto dopuszcza możliwość zmuszenia matki do oddania dziecka lub kradzieży dziecka. I równie niewielu wyobraża sobie możliwość sterroryzowania kobiety do tego stopnia, że nie zgłosi ona następnie swojej sytuacji organom ścigania.

We wrześniu br. Komitet Praw Dziecka przy ONZ zapoznał się z polskim sprawozdaniem z wykonywania Konwencji o prawach dziecka i wydał liczne zalecenia. Wśród nich - zakaz korzystania z okien życia przy jednoczesnym rozbudowaniu, wzmocnieniu i promowaniu innych rozwiązań.

Jeśli nie okna życia, to co?

Alternatywą dla okien życia miałyby być zarekomendowane przez Komitet “anonimowe porody”. Ich anonimowość jest jednak mocno względna, ponieważ dane matki są przechowywane, a dziecko zachowuje możliwość ich poznania po osiągnięciu określonego prawem wieku. W ten sposób gwarantuje się dzieciom realizację ich prawa do wiedzy o swoim pochodzeniu.

W Polsce funkcjonuje bardziej skomplikowana procedura zrzeczenia się prawa do wychowania dziecka i wyrażenia zgody na jego anonimowe przysposobienie. Matka po porodzie może pozostawić swoje dziecko w szpitalu, a po sześciu tygodniach musi się zgłosić do sądu rodzinnego z dowodem osobistym oraz zupełnym aktem urodzenia dziecka, podać zrzeczenie ustnie do protokołu sędziowskiego i złożyć pod nim podpis. W przypadku małżeństw, wymagane jest zgodne oświadczenie obojga małżonków. Przyjęcie przez sędziego zrzeczenia, otwiera możliwość przeprowadzenia procedury adopcyjnej dziecka.

Rzecznik praw dziecka, Marek Michalak nie zgadza się ze stanowiskiem Komitetu Praw Dziecka ONZ. Uważa on, że okna życia stanowią realizację nienegowanego przez nikogo, naczelnego wobec wszystkich innych praw - prawa do życia.

Źródła: hli.org.pl, wpolityce.pl, fronda.pl #rodzicielstwo #prawa człowieka