Jerzy Zelnik, aktor znany głownie z głównej roli w filmie Jerzego Kawalerowicza „Faraon”, zszokował swoimi wypowiedziami najpierw słuchaczy Rock Radia, potem całą Polskę.

Rock Radio żartuje

W audycji Kuby Wojewódzkiego i Piotra Kędzierskiego „Książę i żebrak” wyemitowano rozmowę - żart z aktorem Jerzym Zelnikiem. Podający się za pracownika kancelarii prezydenta Andrzeja Dudy dziennikarz zadzwonił do aktora i zapytał go, czy może podać nazwiska kolegów, aktorów, którzy według niego winni zostać odesłani na „wcześniejszą emeryturę” za to, że krytykują działalność prezydenta Dudy. Zelnik zapalił się do pomysłu. Oddzwonił potem dwukrotnie pod podany numer. Podał nazwiska kolegów. Jako pierwszego wytypował Olgierda Łukaszewicza (znany chociażby szeroko z filmu "Seksmisja"), a następnie Artura Barcisia (m.in.: serial "Miodowe lata"). Co do Łukaszewicza wycofał się potem. " Nie, on już pobiera (emeryturę), bo on ma 69" – argumentował. Natomiast o Barcisiu powiedział: "Miał takie wypowiedzi "anty", raczej, bardziej był za prezydentem Komorowskim."

 "Ubecka prowokacja" - twierdzi Zelnik

Po audycji oburzony Zelnik komentował w mediach sprawę tłumacząc, że to manipulacja. "Pytania, które słychać na nagraniu, powstały już po rozmowie ze mną. Ubecka prowokacja!!!" – napisał na Twitterze. Sugerował tym samym, że pytania „dograno” po jego wypowiedziach. Zelnik tłumaczył, iż chodziło o wskazanie, kto z kolegów i kiedy wybiera się na emeryturę w kontekście ustawy emerytalnej prezydenta Dudy.

Redaktor naczelny Rock Radia Mikołaj Lizut, zapewnił, że rozmowa nie była montowana i żadne fragmenty nie zostały dograne potem. "Zelnik kłamie" – stwierdził Lizut i opublikował na stronie internetowej radia pełny zapis rozmowy. Po przesłuchaniu całej rozmowy można stwierdzić, że Zelnik, tłumacząc się i oskarżając radio, skompromitował się jeszcze bardziej. Z nagrań wynika ewidentnie, że aktor chętnie podaje nazwiska kolegów. "Idiotyzm, makabra" – skomentowała wydarzenie Teresa Lipowska, znana aktorka z serialu "M jak miłość".

Artur Barciś z trudem odnosił się do zdarzenia. "No tak, jest mi przykro… Ja zakładam, że ludzie chcą dobrze" – powiedział.

Jerzy Zelnik mówi

Jerzy Zelnik, zaangażowany w kampanię wyborczą prezydenta Dudy, już zasłynął w maju tego roku wypowiedziami o in vitro na antenie TVN24. "Dla niektórych coś takiego małego to nie jest człowiek. Dla mnie to jest człowiek. A my traktujemy to jak jakiś śmieć. Rodzą się z tego in vitro liczne dzieciaki jakieś koszmarnie chore, połamane" – powiedział w programie Andrzeja Morozowskiego „Tak jest”. Potem przepraszał za tę wypowiedź.

O przemianie Zelnika, człowieka, który pił kawę z Tuskiem, a obecnie pija ją z Macierewiczem i Kaczyńskim, można przeczytać w reportażu Marcina Wójcika „W rodzinie ojca mego”. Poniżej zamieszczam dwa cytaty – wypowiedzi aktora zamieszczone w tej ksiące, wydanej w 2015 roku przez wydawnictwo Czarne:

"Oczywiście, że jest inwigilacja, jest zastraszanie, mechanizmy bardzo podobne. Mnie nikt nie zastrasza, ale innych tak. Kogo? Ciągle się kogoś zastrasza. Żyjemy w czasach rewolucji, tylko przeciętni zjadacze chleba tego nie widzą "– powiedział o rządach PO. "Jeżeli żyjemy w takim kraju, to proszę się nie dziwić, że istnieje Telewizja Trwam i Radio Maryja. Media te walczą o to, żeby wlać trochę mądrości do świadomości ludzi i pomóc im płynąć pod prąd"– dodał Zelnik w innym fragmencie książki. Głęboką przemianę aktor przeszedł podobno w dniu katastrofy smoleńskiej.

Źródło: Gazeta.pl, TVN24.pl, Onet.pl, Marcin Wójcik "W rodzinie ojca mego" #wybory parlamentarne #PiS #Jarosław Kaczyński