Po pojawieniu się pierwszego projektu i założeń ustawy o ustaleniu płci media prześcigały się we wprowadzaniu w błąd opinii publicznej. Niektóre z nagłówków ostrzegały przed legalizacją zmiany płci u nieletnich, głosząc, że wedle ustawy osoba ta będzie mogła swobodnie zmieniać swoją płeć, i to nawet kilka razy. Nic bardziej mylnego – ustawa ta nie jest zapalnikiem powodującym deprawację społeczeństwa, legalizację małżeństw homoseksualnych ani adopcji przez homoseksualnych rodziców. Właściwie głównym jej celem jest ograniczenie okrucieństwa, z jakim na co dzień stykają się osoby transpłciowe w Polsce. Jak mówi posłanka Anna Grodzka (niezrz.): "ta ustawa jest kompromisem zawartym w długiej debacie dotyczącej problemu osób transpłciowych; nie ma charakteru politycznego, ma służyć wyłącznie rozwiązaniu tylko tego problemu, nie burzy systemu prawnego".

Ustawa o uzgodnieniu płci czyni bardziej ludzkimi procedury, które w Polsce istnieją od dawna. Dotyczy wyłącznie procedur prawnych, nie dotyka kwestii medycznych. Jej głównym celem jest ich uproszczenie i zlikwidowanie obowiązującego obecnie w tego typu sprawach trybu procesowego, z powództwa przeciwko własnym rodzicom.

Do tej pory osoba transpłciowa, żeby zmienić płeć, musiała pozwać swoich opiekunów. Zostawała przez państwo zmuszana, do stawania naprzeciw rodzicom i oskarżania ich o niedopatrzenie w kwestii własnej tożsamości płciowej. W wypadku gdy osoba transpłciowa nie godziła się na pozew przeciwko rodzinie, skazana była na życie pod imieniem i nazwiskiem zupełnie niepasującym do jej faktycznego poczucia i wyglądu. Często dotyczyło to osób, które ukończyły już długą drogę terapii hormonalnych i operacji zmiany płci fizykalnej. Oczywiście opiekunowie z łatwością mogli blokować decyzję sądu lub na nią wpływać, niezależnie od tego, czy osoba pozywająca ukończyła już 18 lat. Procedura ta jest pozbawiona logiki, a przede wszystkim bardzo okrutna. Autorzy ustawy o uzgodnieniu płci proponują, żeby sama osoba składała wniosek o zmianę płci do sądu na podstawie dwóch oświadczeń lekarskich.

Ochrona dzieci interpłciowych

Drugim ważnym filarem ustawy o ustaleniu płci jest ochrona dzieci interseksualnych. Gdy rodzi się dziecko, którego budowa fizyczna nie pozwala na jednoznaczne stwierdzenie płci, dochodzi do przymusowej interwencji chirurgicznej. Odbywa się ona w okresie niemowlęcym, a płeć docelowa jest określana tylko i wyłącznie na podstawie woli rodziców. Przeciwko takiej praktyce wypowiedział się już chociażby Komitet Ministrów Rady Europy w Zaleceniu 2010(5), rozdział VII, pkt. 35: „(...) żadna osoba nie powinna być poddana procedurze zmiany płci bez swojej zgody”. Za zbędne uznaje się nawet podstawowe badanie kariotypowe (chromosomów), które mimo częstego braku odzwierciedlenia w tożsamości płciowej mogłoby pomóc rozwiać wątpliwości. Dalszym następstwem tak okrutnego łamania prawa do integralności cielesnej jest długa terapia hormonalna przeprowadzana w okresie dojrzewania, bardzo często podjęta w niewłaściwym kierunku. Skutki podobnych praktyk to spustoszenie młodego organizmu, a odwrócenie wyniku leczenia hormonalnego jest bardzo trudne i często niemożliwe. Projekt ustawy o uzgodnieniu płci zakazuje tej ingerencji przed osiągnięciem przez dziecko wieku, w którym jest szansa ustalenia jego płci psychicznej.

Prawomocne postanowienie sądu o uzgodnieniu płci stanowić będzie podstawę do wydania nowego aktu urodzenia oraz zmiany imienia i nazwiska, nowego numeru PESEL oraz dowodu osobistego. Sam fakt złożenia wniosku nie determinuje w żaden sposób ingerencji medycznej w płeć fizykalną, a mocno ogranicza trudy codzienności osób transpłciowych i pomaga im żyć w społeczeństwie bez wstydu i wielu krępujących sytuacji. #Anna Grodzka #Zjednoczona Lewica