Jesienią 2014 r. w centrum stutysięcznego Chorzowa rozpoczęła się budowa centrum przesiadkowego. Mieszkańcy zostali postawieni przed faktem dokonanym – do trudności związanych z przebudową kolejnych chorzowskich dróg, dołączyły nowe. Centrum miasta stało się kompletnie nieprzejezdne, a objazdy coraz dłuższe. Wszyscy żyli nadzieją na rychły koniec inwestycji na chorzowskim rynku.

Początki budowy

Projekt centrum przesiadkowego został przyjęty do realizacji zanim jeszcze rozstrzygnięto konkurs na zagospodarowanie chorzowskiego rynku. Centrum opiera się na pomyśle zebrania wszystkich głównych przystanków tramwajowych i autobusowych w jednym miejscu oraz ich zintegrowania, co powinno zagwarantować mieszkańcom bardziej optymalne warunki korzystania z komunikacji miejskiej. Odpadnie konieczność biegania dookoła rynku w poszukiwaniu właściwego przystanku, a autobus lub tramwaj już nikomu nie ucieknie z powodu oczekiwania na zmianę świateł na przejściu dla pieszych.

Przetarg na wykonanie robót wygrało polsko-hiszpańskie konsorcjum Balzola SA, które prowadzi już duże projekty modernizacyjne linii tramwajowych w aglomeracji śląskiej. Koszt budowy chorzowskiego centrum przesiadkowego oszacowano na ponad 20 mln zł. Prace rozpoczęły się w listopadzie 2014 r. i miały potrwać do końca maja br., jednak prezydent Chorzowa zdecydował o zmianie pierwotnego projektu tak, aby lepiej komponował się z projektem przebudowy całego rynku. Dlatego w kwietniu br. podpisano umowę na wprowadzenie proponowanych zmian. Pierwotnie każdy przystanek miał być wyposażony we własną wiatę, ale ostatecznie ustalono, że zostanie zbudowane jedno wspólne, dwustronne zadaszenie z poliwęglanu. Z tego powodu, termin zakończenia budowy centrum przesiadkowego przesunięto na 31 października br.

Nowy termin też nie zostanie dochowany

Od października na budowie centrum przesiadkowego nic się nie dzieje. Mieszkańcy obserwują jednego lub dwóch, smętnie wałęsających się po budowie robotników. Prace najwyraźniej zostały wstrzymane i to nie z powodu trudnych warunków pogodowych, bo tegoroczna jesień sprzyja drogowcom i budowlańcom.

Okazuje się, że spółka Tramwaje Śląskie, która wykonała badanie użytych przez wykonawcę materiałów budowlanych, poleciła przerwanie budowy. Jak informuje Andrzej Zowada, rzecznik Tramwajów Śląskich, nieuczciwy wykonawca oszukiwał na materiałach, używając takich, które nie spełniają norm zawartych w specyfikacji zamówienia. Konsorcjum Balzola nie przedstawiło planu naprawczego oraz nie zgadza się z zarzutami, dlatego Tramwaje Śląskie złożyły w prokuraturze zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa. Andrzej Zowada podkreśla, że użyte materiały z powodu gorszych parametrów, są nietrwałe i torowiska mogłyby być niestabilne oraz dużo szybciej wymagałyby napraw, a wydane pieniądze zostałyby zniweczone.

Z powodu znacznej wartości szkody na rzecz Tramwajów Śląskich, chorzowska Prokuratura Rejonowa zwróciła się do Prokuratury Okręgowej w Katowicach o przejęcie śledztwa.

Unijne dofinansowanie przejdzie chorzowianom koło nosa

Inwestycja w centrum przesiadkowe powstaje dzięki dofinansowaniu z funduszy unijnych na kwotę 11,7 mln zł. z poprzedniej perspektywy finansowej i musi zostać rozliczona do końca tego roku. Z powodu wstrzymania prac, być może nie będzie szans na ukończenie budowy w tym terminie, a unijne pieniądze po prostu przepadną. Tramwaje Śląskie nadal prowadzą rozmowy z wykonawcą w celu wzmocnienia torowisk.

Dzisiaj jednak nikt nie jest w stanie powiedzieć Chorzowianom, jak długo będą jeszcze musieli znosić trudy poruszania się po rozkopanym mieście, gdzie codziennością są niewygodne objazdy dla zmotoryzowanych oraz wykręcanie kostek na pokrytych gliną nierównościach, pozostałych po chodnikach dla pieszych.

Źródła: chorzow.naszemiasto.pl, dziennik zachodni.pl, chorzowianin.pl #finanse publiczne #gospodarka