W samej tylko Warszawie do roku 2025 ma powstać około 170 tysięcy nowych mieszkań – w większości wybudowanych przez deweloperów. W innych wielkomiejskich ośrodkach również buduje się na potęgę. W większości przypadków buduje się jednak bez szerszego planu i bez dbałości o walory użytkowe projektowanych osiedli, kosztem zabudowy wszelkich terenów zielonych.

Gospodarka planowa – rozplanowane osiedla, gospodarka rynkowa – osiedla jakiekolwiek

W latach 50-tych, czy 60-tych, gdy planowano nowe osiedla mieszkaniowe myślano o tym, by były to miejsca jak najbardziej przyjazne dla mieszkańców. Choć pod koniec lat 70-tych kryzys gospodarczy doprowadził do wielkiego cięcia kosztów, to jednak do końca istnienia PRL-u starano się, żeby każde nowe osiedle posiadało spójną koncepcję architektoniczną i zaspokajało jak najwięcej codziennych potrzeb mieszkańców. Dlatego nawet wielkie i niespecjalnie urokliwe „blokowiska” z epoki schyłkowego PRL-u mają zwykle parki, skwery, przedszkola, szkoły, czy obiekty usługowe. Tymczasem większość działających dziś deweloperów nie chce poświęcać miejsca na parki, ponieważ można je wykorzystać na… kolejne bloki, lub na parkingi (ergo: można na nich zarobić). Park, czy też boisko byłoby, z punktu widzenia inwestora, wyrzucaniem pieniędzy w błoto. W filmach Barei często pojawiały się żarty, dotyczące nie otwartego jeszcze przedszkola, sklepu, czy innego zakładu usługowego na nowo oddanym osiedlu mieszkaniowym. Teraz te żarty stały się o tyle nieaktualne, że projektanci pomijają zwykle takie „nieistotne szczegóły”: osiedle, to osiedle, a jego infrastruktura, czyli drogi dojazdowe, połączenia komunikacyjne oraz obiekty usługowe to nie zmartwienie dewelopera, lecz przyszłych mieszkańców.

Miejsce parkingowe w cenie samochodu

O ile ciężko się dziwić, że osiedla wybudowane pół wieku temu cierpią niekiedy na deficyt miejsc parkingowych, o tyle można by sądzić, że bloki wybudowane w czasach, gdy każdy posiada przynajmniej jeden samochód będą dysponowały licznymi miejscami parkingowymi. Tak jednak nie jest – nigdzie nie parkuje się tak trudno, jak na wielkich osiedlach budowanych w ostatnich piętnastu latach. Powód jest prawie zawsze ten sam: przy wielopiętrowych blokach rozlokowane są wąskie uliczki, brakuje miejsc postojowych, pojawiają się za to ciężkie mijanki, pomiędzy zaparkowanymi po bokach autami. Oczywiście można wykupić prywatne miejsce parkingowe, lub garaż, jednak jest to droga przyjemność. Ceny za miejsce parkingowe w garażu podziemnym wynoszą zwykle kilkadziesiąt tysięcy – w zależności od oferty dewelopera wahają się pomiędzy 25, a 50 tys. złotych.

Wrocław ma pomysł?

Wszystkie te bolączki współczesnego budownictwa mieszkaniowego w Polsce powoli zaczynają dostrzegać lokalne władze. W ubiegłym roku we Wrocławiu ogłoszono, że miasto we współpracy z Dolnośląską Izbą Okręgową Architektów i SARP zajmie się przygotowaniem planów nowego osiedla Nowe Żerniki, które będzie nawiązywało do koncepcji przyjaznego miasta-ogrodu stanowiącego autonomiczną jednostkę mieszkaniową. „Na terenie osiedla znajdzie się szkoła, przedszkole, dom seniora a także dom kultury ulokowany w przebudowanym schronie” – czytamy na oficjalnej stronie projektu – „Główne osie osiedla zaprojektowane zostały jako zielone aleje, w które wkomponowane zostaną kameralne punkty handlowe i usługowe. Na terenie przecinającego osiedle z północy na południe skweru ulokowane zostaną obiekty rekreacyjne – boiska, korty i place zabaw. W południowej części osiedla, w pobliżu parku, do którego przylegać będzie osiedle, planowane jest też wzniesienie kościoła”. Obecnie osiedle jest w budowie – na mocy kooperatywy, gdzie projekt przygotowany zostaje przez miasto i architektów, a deweloperzy zajmują się tylko wykonaniem, bez możliwości zmieniania zaproponowanego planu. To niecodzienne w naszych warunkach podejście, które ma szansę wyznaczyć nowe (lub odświeżyć stare) standardy dla projektowania osiedli w Polsce.  

Źródła: www.wpolityce.pl , www.nowezerniki.pl. #społeczeństwo #niepełnosprawni #gospodarka