Piotr Kuryło, polski maratończyk, który właśnie jest z drodze do Aten - wyruszył w swoją kolejną podróż - od wczoraj znowu znalazł się na językach. I niestety tym razem nie tylko z powodu swoich wyczynów, jako biegacza, tylko z powodu swojego bulwersującego postępku, którego dopuścił się dzień przed początkiem wyprawy. Maratończyk postanowił bowiem porzucić swoją ciężarną sukę, Sarę. Przywiązał psa do bramy schroniska dla psów Sonieczkowo, znajdującego się niedaleko Augustowa. Teraz Kuryło broni się przed atakami internautów i odwraca kota ogonem. Twierdzi, że chętnie odbędzie karę w pełnym wymiarze i że cieszy go ten "lincz".

Kuryło jak Jezus

Kiedy Piotr Kuryło dostrzegł, jaką burzę wywołało jego zachowanie, o którym już 8 sierpnia pisały media, zaczął się bronić i odwracać kota ogonem. Stwierdził, że jest linczowany i nikt nie dał mu okazji wcześniej niczego wytłumaczyć. W jednym z ostatnich postów, który dodał już będąc w drodze do Aten (w trasę ruszył w piątek, 7 sierpnia, czyli dzień po przykrym zajściu przed bramą schroniska), maratończyk napisał: "Los tak chciał,ze po drodze było schronisko w białymstoku i co ciekawe tamteż ludzie zostawiają tak jak psy i niema wielkiego chalo! Przed usunięciem komentarzy przeczytałem i teraz już wszystko rozumiem. Naprawde cieszy mnie ten lincz bo to takzawane zjawisko tlumu, tak bylo z Jezusem - jeden krzyknol na krzyż a tłum bezmyślnie zrobił swoje".

Sponsorzy Kuryły wycofają się?

W poniższym wywiadzie Piotr Kuryło tłumaczy, jak rozpoczęła się jego przygoda z bieganiem. Jako człowiek religijny, pozujący do zdjęć z różańcem, siłą rzeczy będzie stawiany za wzór dla młodych katolików. Czy jednak taka postawa jest godna naśladowania? Pozostaje chyba się cieszyć, że nie porzucił psa w lesie, bo - jak sam stwierdził - nie wiedział, że nie można porzucać zwierząt. W polskim prawodawstwie jest to przestępstwo, za które grożą nawet 2 lata pozbawienia wolności.

To, że sprawa w Sarą, porzuconą ciężarną suczką, silnie zaważy na dotychczasowym wizerunku Piotra Kuryły wiedzą już współpracownicy maratończyka. Kilka godzin temu ze współpracy z Kuryłą wycofali się realizatorzy filmów o nim - produkcja Marathonfilm. "Dzielmy się bieganiem, DOBRYM bieganiem!" - napisali na swoim fanpage'u.

Od 8.08. przeciwnicy biegacza organizują się z zamiarem informowania o całym zajściu jego sponsorów. Chcą, by firmy finansujące wyprawę Kuryły do Aten wycofały się z zaoferowanego wcześniej wsparcia. Czy tak się stanie i biegacz będzie zmuszony wrócić do Polski? Niewykluczone, że czekać na niego może jeszcze jedna niespodzianka. Wiadomo już, że fundacja Animal Rescue Poland złożyła zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa.

Więcej informacji o porzuceniu suczki Sary można znaleźć także na Blasting News.

Źródło: Facebook #Platforma Obywatelska