Jest czwartek, 6 sierpnia, godzina 16.39. Do bramy azylu dla psów "Sonieczkowo", znajdującego się kila kilometrów od Augustowa, podchodzi mężczyzna. W ręku trzyma smycz, na której prowadzi około 10-letnią, ciężarną sukę. Smycz przywiązuje do bramy Sonieczkowa i odchodzi. Pies zostaje sam w upale.

Okazuje się, że sprawcą porzucenia jest nikt inny, jak Piotr K, maratończyk, który obiegł kulę ziemską dla pokoju na świecie. Każdy z jego biegów był wyzwaniem, czynionym dla ważnej sprawy - np. poprawienia warunków na drogach (przebiegł wtedy całą Polskę wzdłuż i wszerz). Biegł także szlakiem sanktuariów Maryjnych, zawitał do Fatimy i Lourdes. Tym bardziej można być zaskoczonym postawą Piotra K. Nic dziwnego, że azyl postanowił upublicznić całą sprawę.

Ciężarna suka porzucona w upale

Na Facebooku Sonieczkowo zorganizowało akcję, na której podzieliło się informacjami o całym zdarzeniu i zamieściło zdjęcia, pochodzące z kamery zamontowanej przed bramą schroniska. W Internecie pojawił się także film z kamery Sonieczkowa, ukazujący całą sytuację. Porzucona suczka jest w ciąży. Po odejściu jej opiekuna zaczyna nerwowo dreptać z jednego miejsca na drugie, rozgląda się.

Takie porzucenia, pod bramy schronisk, zdarzają się bardzo często. W tym przypadku sprawa jest o tyle bulwersująca, iż dopuścił się jej człowiek znany, religijny, często wspominający Boga, poświęcający swe wysiłki i trudy. Właśnie wyruszył w bieg do Aten - jak napisał na Facebooku - by wspierać chorych w walce z chorobą. Jest zatem jasne, że pies pokrzyżowałby mu te plany. To porzucenie jest zaskakujące jeszcze bardziej, gdyż zwierzę u Piotra K przebywało od pewnego czasu. Maratończyk znalazł psa i postanowił się nim zaopiekować, czym sam zresztą wcześniej chwalił się na portalu społecznościowym. Napisał wtedy także, że będzie się nią opiekował do końca jej życia. Jak widać obietnice te nie zostały dotrzymane, choć - jak powiedział w jednym z wywiadów w 2012, tuż po odznaczeniu go Kolosem roku (za bieg dookoła świata) - "Człowiek jest wart tyle ile jego słowo". Już teraz na Facebooku pojawiło się wiele komentarzy krytykujących czyn Piotra K, m.in.: "teraz niech zrezygnuje z biegania i zacznie zapierniczać na kolanach do Czestochowy. nawet to mu nie pomoze i do nieba po smierci sie nie dostanie. ot, taki to wielki CHRZESCIJANIN".

Piotr K zostanie ukarany za porzucenie psa?

Porzucenie psa w polskim prawie jest przestępstwem zagrożonym karą do 2 lat więzienia. Właśnie Fundacja Animal Rescue Poland ogłosiła, iż złożyła zawiadomienie o popełnionym przestępstwie. Choć istnieje domniemanie niewinności, to jednak tu o możliwości pomyłki już chyba nie ma mowy. Piotr K na Facebooku oficjalnie przyznał się do porzucenia szczennej suki. "Już mnie ukrzyzowano nie pytając mnie o prawdę (...). Do tej pory nie wiedziałem, ze nie można psa wygonić z domu i nie można przywiązać do drzewa w lesie (...). Przyznaję się do tego co zrobiłem i proszę o najwyższy wymiar kary, chętnie popracuję społecznie w miejscu publicznym, gdzie ludzie bez problemu będo mogli mi napluć w twarz. A teraz prosze niech karzdy zajzy w swoje sumienie" (pisownia oryginalna).

Jakie będą dalsze działania Piotra K i czy zostanie za swój czyn ukarany? Czekamy na informacje.

Źródło: Facebook; zdjęcie pochodzi z wydarzenia na FB #kampania społeczna