W sporze na temat historii religii mahometańskiej wykształceni muzułmanie często posługują się następującym argumentem. Odpowiada on zresztą prawdzie dziejowej. Mianowicie podkreślają, że w pierwszych wiekach islamu, w czasach kalifatów nikt nikogo nie nawracał siłą na tę nową wówczas religię. Dlatego też - dowodzą dalej - powody, dla których Arabowie podbijali coraz to nowe kraje, dadzą się sprowadzić do tego samego mianownika co podboje starożytnych Rzymian. Po prostu chcieli mieć jak największe imperium ze względu na związane z tym korzyści materialne. Również po to, by rozpowszechnić swój język ojczysty itd. itp.

Na tej drodze pierwsze pokolenia Arabów, zjednoczonych po wiekach zaciętych walk międzyplemiennych, osiągnęły bardzo wiele. Cywilizacja arabska między VII a X wiekiem dorównała cywilizacji grecko-rzymskiej, od której zresztą czerpała pełnymi garściami. Arabowie okazali się natomiast znacznie lepszymi matematykami i chemikami niż ich poprzednicy - mędrcy greccy i rzymscy inżynierowie. Do dzisiaj posługujemy się ich algebrą i al-chemią.

Jak to możliwe, że tak wysoka cywilizacja tak nisko upadła?

Dokonując swoich podbojów w VII i VIII wieku wojska kalifów zajmowały byłe prowincje rzymskie. Ludność była tam całkowicie chrześcijańska, z wyjątkiem nielicznych wyznawców wiary mojżeszowej. Poddano ją pewnym ograniczeniom, jak zakaz posiadania koni i broni, a także nałożono na nią specjalne podatki. Z tego też powodu nie opłacało się gorliwie nawracać nowych poddanych na #Islam. Mimo to około X wieku, pomimo braku prześladowań chrześcijan tak w kalifacie bagdadzkim jak fatymidzkim (ze stolicą w Kairze), większość ich mieszkańców wyznawała islam. Z jednej strony ludzi nęciło to, że będą mogli płacić niższe podatki i jeździć konno, a z drugiej... Pojawiła się ciekawa możliwość dla myślących i głęboko się zastanawiających nad sprawami tego i tamtego świata. Była nią filozofia suficka od arabskiego rzeczownika suf tzn. wełna. Przepasani wełną szejkowie głosili wtajemniczonym coś więcej niż islam - drogę do bezpośredniego obcowania z Bogiem jeszcze w życiu doczesnym.

Okazało się jednak, że wszystkie następne wieki nie sprzyjały zwolennikom sufy. Bezustanne najazdy, a następnie podział jednolitych imperiów muzułmanów Azji i Afryki na wiele zwalczających się krajów, a także niezależnych plemion, doprowadziły do zamętu. Rody szejków, które zdołały to wszystko przetrwać stanęły potem na czele oporu wobec kolonizatorów i wiele z nich nie wyszło cało z nierównej walki. Z kolei dyktatorzy XX wieku, zarażeni leninowską bzdurologią, konfiskowali ich majątki. Zaś do dogłębnego filozofowania trzeba wiele wolnego czasu i braku trosk materialnych.

Największa zagadka świata islamu

Powstaje pytanie, w jaki sposób pojawił się mistycyzm suficki i jakie były cele tych, którzy go tworzyli? Nie wiadomo. Ich pisma poszły z dymem. Można zaledwie się domyślać, że chodziło im o wytworzenie warstwy przywódczej o wysokiej randze moralnej i umysłowej. Zapewne również zdawali sobie sprawę, że zwycięstwa arabskiego oręża kiedyś mogą się skończyć. Potrzebna będzie wtedy idea, która zacznie podbijać serca zamiast ziemie. Sufityzm, zachowując pewne cechy wspólne, szybko podzielił się na wiele kierunków. Każdy z towarzyszy Mahometa budował na wspólnej podstawie własny zamek duchowy. Stawał się szejkiem (po arabsku szajch znaczy nauczyciel), gromadzącym wokół siebie derwiszów (tzn. ubogich). Ubogich niekoniecznie pod względem posiadania bardzo mało pieniędzy, ale uznających się za ubogich duchem. Ubogich na duszy, wątpiących w sens życia i poszukujących dobrego nauczyciela, który doprowadzi ich do bliskości z Ojcem przedwiecznym.

Nieprzypadkowe podobieństwa do chrześcijaństwa

Wielki niemiecki filozof Rudolf Steiner dowodził, że istnieje wyższe, pełniejsze poznanie (höhere Erkenntnis) ponad "religią dla ludu". Ten wyższy szczebel świadomości, wspólny wszystkim wielkim religiom, łączy je ponad podziałami dogmatów każdej wiary. Względem niego ludzie dzielą się na widzących rzeczy odwieczne i ślepych na nie. Ci drudzy żyją marnie i marnie umierają - dowodził Steiner. "Kiepskich świat, kiepskie sprawy..." Chcąc choćby spróbować zrozumieć sufityzm trzeba zacząć od tych wskazań niemieckiego filozofa.

Szejk jest przywódcą duchowym, ale czasami również świeckim. Wraz ze swymi derwiszami podąża ku wyższemu poznaniu. Na tej drodze odrzuca się zmysłowość i doczesne pożądania, aby poznać i pokochać Boga. Bractwa sufickie to zakony świeckie, których członkowie żyją wedle dość surowych reguł. Sufityzm zaleca praktykowanie szariatu i świętej wojny. Ścisłe stosowanie się do prawa koranicznego ma wyrobić żelazną wolę. Świętą wojnę należy prowadzić z własnymi grzechami, a nie z niewiernymi. Na tej drodze szariat należy narzucić sobie samemu, a nie reszcie świata. Sufici wierzą w dostępność czterech szczebli zbliżenia się do boskiej transcendencji. Ścisłe praktykowanie szariatu to szczebel pierwszy. Na czwartym i ostatnim człowiek staje się świętym, który czyni cuda. Przez jego ręce przechodzi moc Boża. Ta moc pozostaje czynna po doczesnej śmierci świętego.

Suficki stosunek do chrześcijaństwa

Sufici mają na ogół życzliwy stosunek do wyznawców Jezusa i do Mistrza z Nazaretu. Uznają, że moc przechodząca przez ręce i usta chrześcijańskich świętych oraz proroków jest mocą tego samego Wszechmogącego. Podobnie jak chrześcijanie pielgrzymują do grobów swoich świętych, by czerpać siłę duchową z bliskości śladów ich dzieła i z ich nauk. Modlą się tam i śpiewają pobożne pieśni. Szczególną formą ich pobożności jest noszenie szat zakonnych i odbywanie w nich tańców na znak radości, że są dziećmi Bożymi. Cała wiara sufitów streszcza się w dwóch zasadach: Nie ma większej radości niż poznanie Boga; Bóg jest miłością. Sufici wierzą też, że pewnego dnia wszystkie podziały religijne znikną, a Przedwieczny objawi ludzkości nową wiarę, która ją zjednoczy. Każdy dobry uczynek, każdy szlachetny odruch, wszystko jedno czy wobec muzułmanów czy pozostałych ludzi, przybliża tę wielką chwilę.

Zrzuceni z tronów, pozbawieni wpływów, prześladowani

Niestety jednak dla samych sufitów ich wielkie czasy minęły. Niegdyś filozofię suficką praktykowała cała arabska arystokracja. Nic dziwnego, że pod takimi rządami chrześcijanie, judaiści, a nawet rodzimowiercy mogli żyć w pokoju. To dzięki sufityzmowi chrześcijanie w Syrii i Iraku przetrwali wieki islamu. Prawdy sufickie przeniknęły też muzułmańskie masy. We wszystkich krajach sunnickich łagodziły obyczaje i umożliwiały współpracę z przybyszami z Europy. Nawet pod rządami Turków, którzy w XIX wieku również "zarazili" się tą formą indywidualnego poznawania Boga jedynego. Kolonizacja i wprowadzenie plantacji, wciągnięcie społeczeństw Bliskiego Wschodu w wir pośpiechu cywilizacji przemysłowej, pogoń za pieniędzmi. Wszystko to, podobnie jak socjalistyczne eksperymenty społeczno-gospodarcze tych, co przejęli władzę od kolonizatorów, nie sprzyjało wysokiej filozofii mistycznej.

Rozczarowany niespełnionymi obietnicami, danymi na początku uprzemysłowienia i upodobniania się do Europy przeciętny muzułmanin sięga po Koran. Rozumie go dosłownie, bo w międzyczasie zagubił ślad ścieżki wyższego poznania. Również dlatego, że nie ma kto dawać mu dobrego przykładu. Zaś ryba psuje się od głowy. W wyniku fatalnych wydarzeń historycznych, ale również dlatego, że Zachód nie daje mu już przykładu silnej wiary w cokolwiek, a zarazem umiaru i mądrości, świat islamu popada w coraz gorszy obłęd. Jego wyrazem są prześladowania derwiszów i szejków. Członkowie saudyjskiej rodziny królewskiej są w areszcie domowym, a szeregowi derwisze ponoszą śmierć za swoje przekonania. Niszczy się groby ich świętych, zarzucając bałwochwalstwo. Ich sposób widzenia szariatu i dżihadu doprowadza fundamentalistów do szału.

Rosja chroni sufitów

Jednym z niewielu krajów na świecie, gdzie sufityzm jeszcze się rozwija jest państwo Putina. Sufici Rosji, atakowani przez terrorystów, ale zarazem chronieni przez władze państwowe, głoszą religię pokoju ze wszystkimi ludźmi dobrej woli. Władimir Putin wie, że ich słowa są szczere i że codziennie towarzyszą im właściwe czyny. Z coraz dalszych krajów sprowadza się tych, którzy dokonują aktów terroru na rosyjskiej ziemi. Wojujący islamizm, od początku ograniczony niemal wyłącznie do Czeczenii i Dagestanu, stopniowo wymiera w Rosji. Zwalczają go współwyznawcy terrorystów, określając krwawych szaleńców jako diabłów wcielonych. Przejęci duchem sufickiego mistycyzmu nie boją się śmierci w walce z fanatykami. #Rosja Putina liczy na nich i wie, że się nie zawiedzie. Walka o sufickie oblicze sunnickiego islamu stała się ważnym czynnikiem wielkiej polityki. Nie sposób będzie jej skutecznie uprawiać i prowadzić zwycięsko wojny z terrorem bez zrozumienia niezwykłej rangi tego czynnika. #Wielka polityka