Małgorzata Jeruzalska jest dowodem na to, że rozwój wokalny z implantem słuchowym jest możliwy. Urodziła się jako osoba słysząca. Jednak z roku na rok jej słuch się pogarszał. Kiedy miała 15 lat lekarze postawili pierwszą diagnozę - znaczny niedosłuch. Co gorsze zaczął się on pogłębiać. Małgorzata słyszała niskie częstotliwości, ale nie odbierała średnich i wysokich tonów. To spowodowało, że problemem stała się nauka, wizyta u lekarza, czy załatwianie zwykłych codziennych spraw, które wymagały komunikowania się z otoczeniem. Nie była też w stanie reagować na sygnały alarmowe, bo ich - po prostu - nie słyszała. Czuła, że jest "zawieszona" gdzieś pomiędzy słyszeniem prawidłowym, a niesłyszeniem w ogóle. Nie była rozumiana ani przez specjalistów, ani przez swoje najbliższe otoczenie.

Warto dodać, że Małgorzata już od najmłodszych lat szukała kontaktu z muzyką. Towarzyszyła znajomym, którzy muzykowali, chodziła na koncerty i przedstawienia muzyczne, choć niektórych instrumentów nie słyszała. Próbowała nawet śpiewać w chórze. Okazało się jednak, że śpiewa falsetem. Jest to raczej nienaturalny sposób śpiewania, choć jak wszyscy wiemy (może z tym wszyscy nieco przesadziłam) zespołowi Be Gees śpiewanie falsetem nie przeszkodziło, a wręcz pomogło w karierze. Problem Małgorzaty był jednak całkowity brak kontroli na głosem, więc był to faset niekontrolowany.

Na szczęście spotkała na swojej drodze prof. Henryka Skarżyńskiego. Poznała go w Instytucie Fizjologii i Patologii Słuchu w Kajetanach, kiedy już studiowała. Profesor poznał jej problem i znalazł rozwiązanie. Okazał się nim implant słuchowy. Dzięki niemu mogła wrócić do swojej pasji, czyli słuchania muzyki, a nawet zaczęła chodzi na lekcje śpiewu. Rozpoczęła pracę nad barwą wydawanych przez siebie dźwięków, wysokością głosu oraz jego natężeniem i trwaniem. Okazało się, że może też ćwiczyć swoją pamięć muzyczną, ekspresję i "dostrajanie" swojego układu oddechowo-artykulacyjnego, co jest bardzo ważne w czasie śpiewu. 
Żeby dobrze śpiewać, trzeba słyszeć swój głos - podkreśla dziś Małgorzata. Wzrusza się, kiedy wspomina ten wspaniały moment, kiedy po raz pierwszy odkryła cząstkę siebie, której nie znała, nie słyszała.

Odbiór muzyki przez osoby korzystające z implantów słuchowych. Wyniki najnowszych badań

Środowisko naukowe sceptycznie podchodziło do wyników badań naukowych dotyczących implantów ślimakowych. Dopiero po 20 latach doświadczeń zaczął się pojawiać entuzjazm i nadzieja.

Żeby pacjenci niesłyszący mogli nie tylko słyszeć, ale i odbierać muzykę nie wystarczy sam implant słuchowy. Bardzo ważną częścią leczenia jest rehabilitacja. Okazuje się, że wielu pacjentów jest w stanie odbierać muzykę w sposób zbliżony do naturalnego, a niektórzy mogą zajmować się nią nawet w sposób profesjonalny. Jak to możliwe? Naukowcy próbują rozwiązać zagadkę: Dlaczego urządzenie, które nie gwarantuje pełnego przekazu informacji o dźwięku muzyki, może dawać pacjentom tak wiele korzyści? Poszukiwanie odpowiedzi na to pytanie wymaga zwrócenia uwagi na, co najmniej, trzy aspekty. Po pierwsze nastąpił gwałtowny rozwój technologiczny systemów implantów słuchowych. Opracowano nowe strategie przetwarzania dźwięku, udoskonalono też elektrody implantu. Po drugie wdrożono nowe metody leczenia niedosłuchów. Implanty wszczepia się już małym dzieciom. Dzięki temu, poprzez stymulację ośrodków słuchowych w mózgu mają one szansę na prawidłowe słyszenie dźwięków. W 2001 roku prof. Henryk Skarżyński wszczepił implant pacjentowi z częściową głuchotą. To okazało się kamieniem milowym, gdyż dalsze prace badawcze w Instytucie pozwoliły na opracowanie i wdrożenie nowej metody leczenia częściowej głuchoty poprzez połączenie słuchu elektrycznego z fizjologicznym słuchem akustycznym. Dzięki temu odbiór muzyki stał się zbliżony do naturalnego. Po trzecie badania prowadzone w Instytucie Fizjologii i Patologii Słuchu wskazują na ogromną plastyczność mózgu. Widać to wyraźnie w czasie rehabilitacji pacjentów po wszczepieniu implantu słuchowego. Specjaliści z Instytutu postawili sobie za cel wykorzystanie tego potencjału w sposób maksymalny.

Postęp w medycynie powoduje, że głuchota przestaje wykluczać karierę muzyczną. Brzmi to nieprawdopodobnie, ale to dzieje się już na naszych oczach i uszach. #muzyka #leczenie #laryngologia

źródło: materiały prasowe, Instytut Fizjologii i Patologii Słuchu w Kajetanach