Wydawało się, że język wilamowski dołączy go grona języków martwych. Na szczęście, dzięki zaangażowaniu mieszkańców Wilamowic na Śląsku, tą polską odmianą języka starogermańskiego mówi coraz więcej osób.

Wilamowice to miejscowość unikatowa na lingwistycznej mapie Polski. Można tu spotkać osoby, które posługują się mową zupełnie niezrozumiałą dla przeciętnego mieszkańca kraju nad Wisłą. Język wilamowski, jeszcze niedawno niemal wymarły, powoli zaczyna poznawać coraz więcej osób.

Z Europy Zachodniej do Wilamowic 

Ta niespotykana mowa przybyła na ziemie polskie, a dokładnie do Wilamowic (obecnie powiat bielski na Śląsku), z Europy Zachodniej w XIII wieku. Miasteczko założyli bowiem osadnicy z Flandrii, Niemiec oraz najprawdopodobniej ze Szkocji. Ludzie ci przywieźli ze sobą niepowtarzalną kulturę, w tym i język uznawany za jeden z najstarszych dialektów starogermańskich. Od tego czasu nietypowa tradycja rozwijała się wraz z podróżami wilamowian, którzy zajmowali się handlem tkaninami na terenie całej Europy.

Trudne czasy dla języka wilamowskiego 

Ciężkie czasy dla osób posługujących się tą niespotykaną nigdzie indziej mową nastąpiły zaraz po II wojnie światowej.- 1 kwietnia 1945 roku został wydany zakaz mówienia w wilamowskim oraz noszenia tradycyjnego stroju, a ludzie, którzy nie przestrzegali nowych rozporządzeń, byli wysyłani na Ural - mówi Justyna Majerska, prezes Stowarzyszenia "Wilamowianie".

Regionalny Zespół Pieśni i Tańca "Wilamowice"  - owoc działalności Jadwigi Staneckiej

Na szczęście miejscowe zwyczaje zostały zachowane dzięki działalności Jadwigi Staneckiej, która postanowiła prowadzić amatorskie badania etnomuzykologiczne i etnograficzne oraz założyła Regionalny Zespół Pieśni i Tańca "Wilamowice", który pod tą sama nazwą działa po dziś dzień.- Pod przykrywką działalności zespołu potajemnie przekazywano język i kanon ubioru stroju, a repertuar zespołu był tłumaczony na polski - zaznacza Majerska.

Lepsze czasy 

"Odwilż" przyszła dopiero pod koniec lat osiemdziesiątych. Niestety, mimo starań członków zespołu, do tego czasu liczba osób znających język wilamowski znacznie spadła. Co prawda, doszło do zmiany panującego, wrogiego regionalizmom ustroju, jednak nic nie wskazywało na to, że miejscowy język przetrwa.- W 2000 roku założono nasze stowarzyszenie, które od tamtej pory prowadzi wzmożoną pracę nad działaniami rewitalizacyjnymi - zaznacza pani prezes. - W czynie społecznym zrzeszeni u nas naukowcy pomagają nam opracować systemy edukacji. Prowadzimy również darmowe lekcje języka wilamowskiego dla młodzieży oraz podejmujemy cały szereg działań dokumentacyjno -rewitalizacyjnych.

Dzisiaj językiem wilamowskim mówi zaledwie kilkadziesiąt osób. Pozostało około 50 native-speakerów oraz kształci się łącznie około 30 uczniów. To niezbyt dużo, jednak pozwala żywić nadzieję, że uda się zachować jego żywotność.- Zdaniem instytucji takich jak UNESCO czy też Biblioteka Kongresu USA, na nasz język ma większe szanse na przetrwanie niż na przykład język karaimski - twierdzi Justyna Majerska.

Wilamowianie nie poprzestają na nauce młodzieży. Podejmują wspólne działania z przedstawicielami społeczeństw, których tradycje również znalazły się na skraju przepaści. Rok temu w Wilamowicach odbyła się międzynarodowa konferencja poświęcona ginącym językom. W jej ramach odbyły się sesje naukowe poświęcone głównie trzem zagrożonym językom: nahuatl w Meksyku (mowa używana kiedyś przez Azteków), łemkowskiemu oraz wymysorys (wilamowskiemu) w Polsce. #muzyka #taniec #społeczeństwo