Szalejące podczas minionego weekendu burze i nawałnice spowodowały straty w niektórych regionach Polski. Trwa dokładne szacowanie monitorowane przez Rządowe Centrum Bezpieczeństwa i Rządowy Zespół Zarządzania Kryzysowego. W poniedziałek o sytuacji po przejściu niebezpiecznych zjawisk atmosferycznych poinformowała premier Ewa Kopacz, która sama odczuła skutki nawałnicy - pociąg pendolino, którym wracała z Małopolski został w niedzielny wieczór unieruchomiony w okolicach Miechowa.

Krajobraz po nawałnicach

Jak poinformowała premier Kopacz na spotkaniu z mediami, podczas niedzielnego wieczoru i nocy straż pożarna podjęła blisko 6 tysięcy interwencji, najwięcej w województwach: mazowieckim (okolice Płocka, Żyrardowa i Grodziska), wielkopolskim (Poznań) i kujawsko - pomorskim (Bydgoszcz, Toruń, Włocławek). Ucierpieli też mieszkańcy województwa dolnośląskiego (Wrocław i okolice), małopolskiego i świętokrzyskiego. Porywisty wiatr zerwał dachy z ponad 780 budynków. Największe straty poczynił w miejscowości Zawały (kujawsko - pomorskie) i w gminie Morawica (świętokrzyskie). Bez prądu w wyniku uszkodzenia linii przesyłowych jest obecnie około 320 tysięcy mieszkańców (najwięcej na Mazowszu). W wyniku nawałnic zginęła 1 osoba - kobieta, którą przywaliło upadając na samochód drzewo, pod którym przebywała (woj. lubuskie), a 17 trafiło do szpitali. W akcji ratowniczej ucierpiało też trzech strażaków. Wichury poczyniły również wiele szkód w infrastrukturze kolejowej.

Bilans strat i pomoc rządowa

Tereny najbardziej dotknięte skutkami weekendowych nawałnic odwiedziła Minister Spraw Wewnętrznych, Teresa Piotrowska. W jej ocenie skala zniszczeń powinna być znana w ciągu kilkudziesięciu godzin. Zarówno pani minister, jak i premier Ewa Kopacz zapowiedziały bezzwłoczne uruchomienie zasiłków dla poszkodowanych przez żywioł mieszkańców. Bezzwrotny zasiłek w wysokości 6 tys. złotych będzie wypłacany od razu po zgłoszeniu szkód, natomiast po oszacowaniu ich przez ekspertów będzie można uzyskać pomoc w wysokości nawet 20 tysięcy złotych. Tymczasem na terenach dotkniętych kataklizmem trwa usuwanie szkód i przywracanie dostępu prądu. Meteorolodzy zapowiadają tymczasem kolejną falę upałów (nawet do 37 stopni) w niemal całej Polsce, a w piątkowe popołudnie znów mogą szaleć burze.

Źródło: Onet.pl, TVN 24
#przyroda