#Facebook ma dwa tygodnie na to, aby ujawnić dane osoby, która zamieściła na tym portalu społecznościowym film pornograficzny. Taki wyrok wydał w czwartek sąd w Amsterdamie. Sąd dodał, że jeśli Facebook nie ma tych danych, to musi zapewnić dostęp do swoich serwerów niezależnym ekspertom internetowym, którzy będą mogli przeprowadzić śledztwo w tej sprawie.

Holenderka wygrała z Facebookiem

Pozew przeciwko Facebookowi wytoczyła 21-letnia Holenderka, ponieważ w styczniu 2015 ktoś utworzył na tym portalu fałszywe konto i podszywając się pod nią opublikował na nim pornograficzny film. Film został zrealizowany przez jej byłego chłopaka, kiedy obydwoje byli jeszcze nieletni. On jednak zaprzecza, by opublikował film w sieci. Obraz przedstawiał intymne sceny z ich życia seksualnego.

Mimo że film został usunięty z portalu, to wciąż krąży w Internecie. Jej adwokat mówił, że zamieszczenie na portalu filmu zamieniło jej życie w piekło. Dziewczyna poprosiła Facebook o dane osoby, która utworzyła fikcyjne konto i umieściła na nim film. Ponieważ ich nie uzyskała, oddała sprawę do sądu.

I sąd przyznał jej rację. Uznał, że użytkownik Facebooka działał bezprawnie, a osoba pokrzywdzona nie ma innej możliwości dochodzić swoich praw, ponieważ nie może zdobyć danych sprawcy. Dlatego nakazał ujawnienie wszystkich danych osobowych sprawcy, a przede wszystkim jego adresu IP.

Nawet prawnicy są zaskoczeni

Facebook odpowiedział dziewczynie, że nie wie, kto założył fikcyjne konto na portalu i opublikował na nim film. Ponadto tłumaczył, że już w lutym konto zostało usunięte, tak samo, jak i usunięte zostały z serwerów wszystkie dane sprawcy. Dlatego żądanych przez dziewczynę danych nie jest w stanie przekazać.

Wyrok jest zatem wielkim zaskoczeniem. Większość prawników wątpiło w to, że sąd uhonoruje pozew 21-letniej Chantal. "Jeśli wszystko zniszczyli, to po prostu nic na serwerach nie ma. A zgodnie z przepisami o ochronie danych osobowych, jeśli sprawca zlikwidował swój profil, to Facebook powinien rzeczywiście usunąć wszystkie o nim informacje" - mówił prawnik Wouter Dammers, specjalizujący się w sprawach związanych z Internetem.

Swojego zadowolenia nie krył Peter R. de Vries, znany holenderski dziennikarz śledczy, który wspierał dziewczynę w sądowej batalii przeciwko Facebookowi. Swoją radość uzewnętrznił kilkoma tryumfalnymi wpisami na Twitterze. De Vries nie wierzy, że wszystkie dane zostały usunięte. Przypomniał też, że także Belgia walczy z Facebookiem.

Walka z porno zemstą

Rząd Holandii ogłosił niedawno, że będzie ostro walczył z "porno zemstą". Chodzi o publikowanie w sieci filmów czy zdjęć pornograficznych przez osoby, które w ten sposób chcą się zemścić na swoich byłych partnerach. "W prawie karnym będą większe możliwości karania osób, które publikują poufne dane" - zapewnia holenderskie ministerstwo sprawiedliwości.

Popularna wyszukiwarka Google także zapowiedziała walkę z "porno zemstą". Choć wyszukiwarka zawsze opowiadała się przeciwko cenzurze, to w przypadku osobistej zemsty taką cenzurę wprowadzi, ponieważ publikowane zdjęcia czy filmy wykonane w intymnych sytuacjach są bardzo osobiste i emocjonalnie szkodliwe i służą wyłącznie do upokorzenia ofiar, którymi w większości przypadków są kobiety - zapewniał na blogu wiceprezes Google.

Źródło: Jinek.kro-ncrv, amsadvocaten.nl #Holandia