Polscy biskupi jak zwykle nie zawiedli. W Boże Ciało, czyli w jedno z największych świąt Kościoła katolickiego, podjęli swoje ulubione tematy krążące wokół seksualności, płodności i związków. Albo po prostu z "Bożego Ciała" umknął im pierwiastek religijny i zostało tylko ciało - i seks. Czyli coś, co biskupi lubią najbardziej. Jak mówiła prof. Joanna Senyszyn, w Episkopacie jest mnóstwo ginekologów amatorów.

Referendum w Irlandii? Ostrzeżenie dla Polski

Porażka Kościoła, jaką był wynik referendum w Irlandii, w którym obywatele zagłosowali za małżeństwami homoseksualnymi, został przez Watykan uznany za "porażkę ludzkości". Kardynał Nycz w Warszawie postanowił kontynuować ten temat, włączając się standardowo w dyskusje światopoglądowe i pogłębiając tym samym podziały w polskim społeczeństwie. W końcu zgoda i tolerancja to coś bardzo obcego dla polskiego Episkopatu.

Tematem przewodnim w procesji na Boże Ciało była rodzina, ale oczywiście nie zabrakło wycieczek w stronę ulubionych kościelnych tematów. "Patrzymy na rodziny z niepokojem także wtedy, kiedy się próbuje podważyć w Europie, w Polsce też czasem, tożsamość małżeństwa i rodziny. Ostatnie referendum w Irlandii w sprawie związków partnerskich tej samej płci, a zwłaszcza jego wynik w tak bardzo katolickim kraju, jeszcze 30 lat temu, są poważnym ostrzeżeniem dla całej Europy. A bracia i siostry bądźmy pokorni i powiedzmy, że są także ostrzeżeniem dla naszej ojczyzny" - ostrzegał metropolita warszawski kard. Kazimierz Nycz. Szkoda tylko, że tak ważny temat dla godności rodziny, jak np. większa dostępność #in vitro, nie został włączony w obszar zainteresowań eminencji. Ale powszechnie wiadomo, że według Kościoła in vitro to największe zło - może tylko rywalizować z niezidentyfikowanym tworem, jakim jest gender, czy "promocją homoseksualizmu", która jakimś cudem miałaby rozbijać i niszczyć rodziny. Jednak skoro Kościół wierzy w cuda, ma to jakąś logikę.

Związki partnerskie w Warszawie, a in vitro w Krakowie

Z kolei in vitro zostało poddane pod zadumę w Krakowie. Kardynał Stanisław Dziwisz stwierdził: "Metoda in vitro jest niemoralna, nie do przyjęcia przez chrześcijan i przez ludzi szanujących fundamentalne prawo każdej ludzkiej istoty do życia". Co w takim razie jest moralne? Zapewne zachłanność i kult pieniądza, jeżdżenie wypasionymi autami czy przemoc w rodzinie. Bo nawiązań do konwencji antyprzemocowej również nie zabrakło: "Została już ratyfikowana i podpisana konwencja o przemocy. Przemocy trzeba przeciwdziałać, ale nie przez przyjęcie założeń bazujących na fałszywej ideologii gender. Prowadzi to do zmian niszczących małżeństwo, rodzinę, wychowanie dzieci i tradycję. Szkoda, że głos biskupów polskich i katolików świeckich nie został wysłuchany w tej sprawie". Nikt o zdrowych zmysłach nie wie, co to jest "ideologia gender", poza tym kardynał Dziwisz chyba nie bardzo wie, o czym mówi, skoro konwencję antyprzemocową nazywa "konwencją o przemocy". Skrytykował też oczywiście wprowadzenie "pigułki dzień po".

Reasumując: Kościół żyje i straszy genderem (ktokolwiek widział, ktokolwiek słyszał), boi się o kondycję rodziny, promując jednocześnie przemoc i zakazując in vitro, a homoseksualizm to kolejne wcielenie diabła. Szkoda tylko, że tej zaciekłości brakuje w kontekście pedofilii - widocznie Kościół tak kocha rodzinę i dzieci, że nie widzi w tym problemu.

źródło: gazeta.pl, tvn24.pl  #religia #katolicyzm