Jurgen Roth w swojej książce "Zamknięte akta S" (tytuł polskiego wydania brzmi "Tajne akta S") pisze, że istnieje wysokie prawdopodobieństwo, iż w katastrofie smoleńskiej użyto materiałów wybuchowych. Zamach miałby być dokonany przez generała FSB na zlecenie ważnego polskiego polityka. Autor powołuje się na dwa raporty BND.

Jurgen Roth w polskich mediach

W rozmowach z dziennikarzem TV Republika Jurgen Roth mówi, że raporty poznał z dwóch różnych, niezależnych od siebie źródeł, które nie wiedzą o sobie nawzajem. Uważa, że w takim razie informacje te są prawdziwe. BND natomiast twierdzi, że niczego takiego nie odnaleziono w ich aktach i że raporty te mogą się okazać fałszywe, nawet jeśli rzeczywiście istnieją. Trzeba zwrócić uwagę na fakt, że niemiecka BND nie używa kategorycznego zaprzeczenia oraz nie słychać, aby ktokolwiek chciał Rothowi wytoczyć proces za treści opublikowane w jego najnowszej książce. Jurgen Roth nie ujawnia nazwisk osób zamieszanych w sprawę katastrofy, ale w powoływanych raportach zostały one podobno wymienione. Książkę napisał dla niemieckich czytelników, aby im pokazać, że w kilku sprawach, które wydarzyły się poza granicami Niemiec istnieją uzasadnione wątpliwości i należy dążyć do uzyskania odpowiedzi na bardzo zasadnicze pytania. Tymczasem Niemcy znają tylko oficjalne wersje tamtych zdarzeń oraz nie są przyzwyczajeni do poszukiwania prawdy, do drążenia tematu i wyrażania wątpliwości. Jak sam zauważa, nie spodziewał się burzliwego przyjęcia tej publikacji w Polsce. Oczekiwał raczej burzy w Niemczech, ale sprawy potoczyły się całkowicie odwrotnie. W Niemczech brak wrzawy, natomiast w Polsce jego książka jest nieustannie omawiana i komentowana.

Przerobione zdjęcia z katastrofy malezyjskiego samolotu

Jurgen Roth tłumaczy, że tak samo, jak zostały przerobione zdjęcia dotyczące zestrzelenia malezyjskiego samolotu nad Ukrainą (do zdjęcia dodano chmury i niewystrzelone pociski oraz zmieniono położenie baterii rakietowych, publ. Der Spiegel, 1.06.2015) - można było zmanipulować zdjęcia z katastrofy smoleńskiej. Z użyciem najnowszej techniki można już takie fałszerstwa łatwo wykazać. Jego zdaniem, poważnym przyczynkiem do katastrofy mogła być nieprzejednana postawa prezydenta Lecha Kaczyńskiego w sprawie umowy z Gazpromem oraz jego antykomunistyczne przekonania.

Dwa wnioski w jednej sprawie

Mecenas Stefan Hambura z końcem marca złożył w Naczelnej Prokuraturze Wojskowej wniosek o dołączenie kilku informacji z książki Jurgena Rotha do śledztwa smoleńskiego i zbadanie dokumentów, na które powołuje się autor. W połowie maja NPW podało, że owe "rewelacje" są jej znane z mediów tak samo, jak zaprzeczenie BND. W związku z tym, prokuratura nie widziała podstaw do podejmowania czynności w tej sprawie.

Mecenas Piotr Pszczółkowski, przedstawiciel części rodzin smoleńskich, zapowiedział w marcu, że jeśli po opublikowaniu książki Jurgena Rotha polska prokuratura nie wystąpi o udostępnienie przez Niemcy informacji, wówczas będzie to musiała uczynić na jego wniosek. W wyjaśnianiu przyczyn katastrofy smoleńskiej należy bowiem sięgnąć po wszelkie możliwe źródła danych, a powołany w książce Rotha raport niewątpliwie zawiera dużo ciekawych informacji. Śledztwo nie powinno zostać zamknięte bez uprzedniego zapoznania się z tymi dokumentami. Początek czerwca przyniósł wiadomość, że prokuratura przyjęła wniosek i oficjalnie zwróci się do niemieckiego wywiadu o wyjaśnienia. Zgodnie z procedurami, prokuratura musi to uczynić za pośrednictwem ABW.

*** 

Jurgen Roth jest jednym z najlepszych dziennikarzy śledczych. Urodzony w 1945 r., pisze i publikuje swoje książki od 1971 r. Nakręcił też kilka filmów dokumentalnych. Zgłębia i demaskuje mechanizmy działania zorganizowanych grup przestępczych w powiązaniu ze znanymi postaciami polityków. Wytoczono mu kilka procesów o zniesławienie, z których żadnego nie przegrał. Z końcem maja br. prokuratura niemiecka wszczęła własne śledztwo w sprawie katastrofy smoleńskiej. #katastrofa smoleńska

Źródła: polskatimes.pl, TV Republika, wpolityce.pl