Polskie #sądownictwo jest znane z dziwnych i budzących kontrowersje decyzji, głównie w zakresie wyroków. Ostatnio na przykład sąd w Gliwicach ukarał niewinnego kierowcę. Jego rzekome wykroczenie zostało zarejestrowane przez policyjną kamerę. Jak się później okazało, urządzenie było niesprawne, a nagranie zostało usunięte. Mimo to sędzia uwierzył policjantowi, który zeznał, że pamięta interwencję sprzed pół roku. Niemniej sądowe absurdy występują nie tylko podczas rozpraw.

Remont w Lublinie

Wszystko zaczęło się od dobrego pomysłu wyremontowania gmachu Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury w Lublinie. Instytucja mieści się bowiem w pałacyku Morskich z XVIII wieku i renowacja rzeczywiście była tam konieczna. Wszystkie prace wyceniono na 18 milinów złotych oraz wystąpiono o dotację z Unii Europejskiej, która wyłożyła aż 15 milionów. Za te pieniądze dokładnie odnowiono wnętrze, jak i fasadę budynku, ale także zamontowano kaloryfery.

Umiejscowienie grzejników wywołało jednak pewne kontrowersje. Zwłaszcza dwóch, które znalazły się w bramie budynku. Jest to zadaszone, ale otwarte przejście przez środek budynku, z którego przez drzwi można wejść do środka na obie strony. To właśnie w tym pasażu założono kaloryfery. Wystarczy jednak podstawowa znajomość praw fizyki, aby zauważyć, że grzejniki znajdujące się wprawdzie pod dachem, ale wciąż na zewnątrz, nic nie ogrzeją.

Dziwną decyzję tłumaczy zastępca dyrektora szkoły, sędzia Adam Czerwiński, mówiąc, że: "Przecież niektórzy pracownicy i uczestnicy zajęć będą tędy przechodzić kilka razy dziennie", na co architekt renowacji dodaje: "Musieliby się kilka razy dziennie ubierać i rozbierać". Czyli że dla wygody kilku osób, a właściwie z powodu ich lenistwa, budowlańcy próbowali z dworu zrobić zamknięty łącznik? Może to zadziała, ale przydałoby się obudować przejście chociażby drzwiami.

Okazuje się, że nic z tego, bo feralny pasaż jest nie tylko łącznikiem dwóch połów pałacu, ale też jedyną drogą na jego dziedziniec. Tam z kolei znajduje się parking. Więc równie często jak ludzie łącznikiem będą przemieszczać się samochody. Czy one też muszą mieć ciepło? Można nakazać kierowcom, żeby włączali ogrzewanie w pojazdach i otwierali okna. Teraz należy czekać na kolejny "wspaniały" pomysł, jakim z pewnością będzie przejście dla pieszych w bramie i skrzyżowanie z sygnalizacją. Wszystko oczywiście z pieniędzy Unii Europejskiej i pod czujnym okiem policji, która wystawiałaby mandaty za przechodzenie na czerwonym.

Próba ocieplenia wizerunku?

Można zrobić jeszcze inaczej. Jeżeli naprawdę chodzi o wygodę pracowników i studentów, należy zamontować klimatyzację w całym budynku. Wtedy nawet wewnątrz będzie temperatura jak na dworze i "bramowi przechodnie" nie musieliby się specjalnie ubierać i rozbierać, bo cały czas będą mieli na sobie kurtki. A może architektom wcale nie zależy na wygodzie?

Może jest to jakaś nowa taktyka? Czy niedługo na fasadach wszystkich polskich sądów pojawią się kaloryfery tylko po to, by ocieplić wizerunek polskiego sądownictwa? Niestety sądząc po dotychczasowych reakcjach, relacje społeczeństwa z sądami za sprawą dwóch kaloryferów uległy mocnemu ochłodzeniu.

Źródło: lublin.gazeta.pl #Unia Europejska #finanse publiczne