Polacy w Wielkiej Brytanii mają opinię pracowitych, dobrych fachowców. Takie zdanie o nas niszczą niekiedy wybryki kilku niedojrzałych imigrantów, którzy nie zdają sobie sprawy, że ich irracjonalne zachowanie będzie rzutować na całą Polonię w Zjednoczonym Królestwie. Szkoda, że nie pomyśleli o tym Polacy mieszkający w Shirebrook w Derbyshire, którzy burzą spokój małego miasteczka.

Hordy pijaków na rynku

Shirebrook liczy niecałe 10 tysięcy mieszkańców. Jeszcze do niedawna była to senna mieścina. Jednak od czasu, gdy do Unii Europejskiej weszły kraje z Europy Środkowo-Wschodniej, a brytyjski rynek pracy został otwarty, do miasta zaczęły zjeżdżać setki imigrantów. Ciągną tu, ponieważ właśnie w Shirebrook znajdują się wielkie magazyny Sports Direct, największej brytyjskiej sieci sprzedającej sprzęt sportowy. W ogromnych halach głównie pracują Polacy, ale także imigranci z Łotwy, Litwy i Rumunii.

Jednak tym razem dziennikarzom "Daily Mail" nie chodzi o odbieranie pracy Brytyjczykom, ale o to, jak imigranci zachowują się po wykonaniu swoich obowiązków. Gazeta informuje, że Polacy zbierają się na głównym placu miasta i spożywają alkohol, rozrzucają śmieci i załatwiają się w miejscach publicznych. Zachowanie obcokrajowców wzbudza strach okolicznych mieszkańców, a także niepokój właścicieli sklepów. Klienci zaczęli bowiem unikać tych rejonów miasta, bojąc się o swoje bezpieczeństwo. "Każdego dnia piją, a my musimy po nich sprzątać" - powiedział rzeźnik David Straw.

Winne różnice kulturowe?

Angielskie władze, zaalarmowane przez mieszkańców miasta, postanowiły rozwiązać problem nieznośnych imigrantów. Jednak wbrew oczekiwaniom wielu, nie zakazem, ale rozmową. Według urzędników, to, co drażni Brytyjczyków, wynika jedynie z różnic kulturowych. Dlatego zorganizowano serię spotkań z obcokrajowcami, aby wytłumaczyć im, że ich zachowanie jest niezgodne z prawem.

Radny Brian Murray-Carr przyznał, że nie jest łatwo wytłumaczyć Polakom zasady obowiązujące w Zjednoczonym Królestwie ze względu na barierę językową. Brytyjczycy uznali, że tego typu antyspołeczne zachowania są zapewne akceptowane w Polsce, dlatego imigranci przenoszą je na grunt brytyjski.

To jednak błędne rozumowanie. Tego typu sytuacje nie powinny mieć miejsca tak na Wyspach, jak i w Polsce. Upijanie się, rozrzucanie śmieci i oddawanie moczu na placach czy w parkach nie jest akceptowane również w naszym kraju i wynika wyłącznie ze braku kultury. #Wyspy Brytyjskie #emigracje