Od dziecka słyszymy, że należy zawsze zachowywać się poprawnie. Dziewczynkom i chłopcom przekazuje się, że nawet jeśli ktoś postępuje wobec nich nieuczciwie, nie wolno im się sprzeciwić. Okazuje się, że jest to świetne pole do działania dla zaledwie procenta populacji ludzkiej - psychopatów. Na myśl o tym wielu ludzi skłonnych jest się co najwyżej uśmiechnąć. Psychopaci siedzą przecież w więzieniach. To jakiś mit z amerykańskich filmów sensacyjnych. Tymczasem rzeczywistość jest inna - większość z nich nie będzie miała problemów z prawem.

W białych rękawiczkach

Maltretowanie psychiczne w naszej kulturze wciąż jest bagatelizowane. Psychopaci stale popełniają wykroczenia przeciw podstawowym zasadom współżycia społecznego. Psychika jest sferą tak skomplikowaną, że nie jest łatwo udowodnić nadużycia względem drugiej osoby. Co gorsza, osoby bez sumienia posiadają wysoką inteligencję, przebiegłość i wyrachowanie, pozwalające im ukryć wstrętne działania. Pracują, nie brudząc sobie rąk i wyręczając się innymi. W wielu przypadkach doskonale odgrywają ludzkie uczucia i emocje, jakich w istocie w ogóle nie odczuwają ani nie rozumieją. Bywają w ten sposób nawet czarujący i intrygujący. Te cechy pozwalają im uniknąć odpowiedzialności za swoje czyny.

Szef naprawdę ma cię za nic

W 2014 roku "Newsweek" przeprowadził wywiad z Jonem Ronsonem, autorem książki "Czy jesteś psychopatą? Fascynująca podróż po świecie obłędu". Konkluzje wypływające z tej publikacji są przerażające. Okazuje się, że szefowie firm, tak zwani biznesmeni, a także wysoko postawieni urzędnicy, bywają w dużej mierze psychopatami. Najczęściej nie wiedzą o tym, a swoją karierę zawdzięczają właśnie lekceważeniu wszelkich norm. To bardzo obrazowe przedstawienie znanego wszystkim powiedzenia: po trupach do celu. Istnienie tej grupy społecznej na najwyższych stołkach korporacyjnych może tłumaczyć bezduszną machinę władzy, gdzie nie liczy się człowiek, lecz tylko zysk. Pracownicy korporacji są wyciskani z ostatnich sił, jak ofiary pająków złapane w sprytnie zastawione wici. Zmuszani są niejednokrotnie do strasznych czynów, aby zatrzymać stanowisko. Natomiast przeciętni obywatele narzekają na to, że urzędnicy i prawo w ich kraju nie działa na ich korzyść, ale jest przemyślane tak, by to rządzący odnieśli sukces.

Borderline - pokręcony wrażliwiec czy niebezpieczny psychopata?

Zaburzenie zwane borderline jest częstą diagnozą stawianą przez lekarzy psychiatrów, a tysiące ludzi leczy się na tę przypadłość w czasie terapii u psychologów. Borderline oznacza osobowość chwiejną. W jednej chwili chory jest spokojny i zrównoważony, by w następnej siać zniszczenie. Psychiatrzy są zgodni, że takim osobom należy się pomoc i wsparcie. Ale co z ich ofiarami? Niewiele o nich słychać, a jest ich spore grono. Jak twierdzi Jarek Kefir, autor poczytnego bloga, to oni zasługują na pomoc i wsparcie w pierwszej kolejności. Borderline potrafią bezdusznie maltretować i wyniszczać psychicznie członków swoich rodzin, partnerów, manipulować nimi i konfundować do tego stopnia, że znajdują się w rozdarciu. Ich największą winą jest to, że... są osobami empatycznymi i lojalnymi. Szczerze kochają swoich oprawców i chcą im pomóc, a więc trwają przy nich. Poświęcenie i empatia jedynie nasilają toksyczne zachowania. Członkowie rodzin pogrążają się w depresji, niejednokrotnie popełniają samobójstwa. Znamienne jest to, że blog Kefira raz po raz odwiedzają borderline oburzeni jego opinią na ich temat. Niejednokrotnie nie przebierają w słowach, a ich pełne agresji komentarze powodują gęsią skórkę. Sam autor proponuje szereg rozwiązań, jak bronić się przed atakami i manipulacją. W końcu psychopatów, póki co, jest mniej. #praca