Jeśli w poprzednich wyborach prezydenckich Polacy podzieleni byli przez wzgląd na stosunek do przeszłości (np. lustracja), w sprawie mimetycznej, wręcz przynależności do sympatyków PiS lub PO, czy katastrofę smoleńską, to debata prezydencka w TVP ujawnia, że nowa linia podziału społeczno-politycznego biegnie po linii podziału na "systemowych" i "antysystemowych", odnawiając tym samym dyskurs, który był tak charakterystyczny dla lat 80. XX w. i doby PRL. Są więc na ustach kandydatów beneficjenci i poszkodowani. Oni - jako władza, i My - jako lud. Przy rosnącym indywidualizmie człowieka współczesnego, przy coraz większym dostępie do wiedzy i możliwości wymiany poglądów, analizy postaw i wypowiedzi, "antysystemowi", mogą doprowadzić do swego zwycięstwa.

Idzie nowe? 

Czego można się spodziewać po ujawnionym zjawisku? Przypuszczalnie, wbrew wcześniejszym przewidywaniom i wszystkim sondażom, wynik wyborów może być ogromnym zaskoczeniem i - niestety dla partii "systemowych"- końcem ich władzy.

Jeśli zwracać uwagę na charyzmę i przebojowość, postawy konieczne dla zmagnetyzowania elektoratu, to kandydat Ruchu Narodowego Marian Kowalski nie miał sobie równego przeciwnika. Za nim plasowałbym, posługując się kategorią charyzmy: Grzegorza Brauna, Janusza Korwin-Mikkego, Pawła Kukiza i... Janusza Palikota. Byli to kandydaci naturalni, aktywni, nieskrępowani. To są prawdziwi "wygrani" tej debaty, której zresztą konwencja, bardzo mnie zaskoczyła. Forma teleturnieju, jest odpowiednia dla teleturnieju, ale nie dla debaty prezydenckiej. Nieobecność w tym wydarzeniu Bronisława Komorowskiego, odczytuje, jako sprytną zagrywkę PR-ową sztabowców Prezydenta RP, a może i TVP, gdyż to tylko Andrzej Duda z PiS i Adam Jarubas z PSL, byli przedstawicielami, w dyskursie jaki zdominował to spotkanie, partii systemowych. 

Pisząc ten tekst, nie mam na celu wskazywania rzeczywistych zwycięzców i przegranych, ale raczej wychwycenia linii konfliktu społeczno - politycznego, który osadzony jest w Polsce w dużo szerszym kontekście, aniżeli przyzwyczailiśmy się myśleć 5 czy 10 lat temu (w kontekście postkomuny, tragedii smoleńskiej, itd.). Obecnie, przy realnym braku wydarzeń o skali katastrofy smoleńskiej w Polsce, dla Polaków coraz bardziej odczuwalne stają się zjawiska globalne. Nasze zmysły ukierunkowały się na odczytanie sygnałów płynących ze świata zewnętrznego, wreszcie dostrzegamy realne problemy życia codziennego. Wyzysk Polaków przez korporacje, wyprzedaż polskiej ziemi (bo Polacy nie mają na nią pieniędzy), problem restytucji mienia, ponownie eksplodująca emigracja, brak realnie polskiego przemysłu, ogromna zawiłość systemu prawnego, ale i w zderzeniu poglądów kandydatów istotne w świecie rozwijającym się pytania o ważność tradycji wobec pragnienia postępu. Mnożą się bariery, a nigdzie nie widać możliwości. Stąd przyczyn upatruje się w "systemie", a rozwiązaniem patowego położenia Polaków ma być "wsadzanie do więzień i rozliczenia" dla dotychczasowych polityków. Przy odczuwalnej skali frustracji, taka retoryka znajdzie podatny grunt.

Debata prezydencka bez prezydenta 

Brak na tej debacie urzędującego prezydenta Bronisława Komorowskiego, zaburzył jej przebieg i stworzył z Prezydenta RP najważniejszą osobę tego spotkania przy jednoczesnym uniknięciu ciosów przeciwników, którzy zmuszeni byli "wyżywać się nad nieobecnym". Ci politolodzy, którzy twierdzą, że #Bronisław Komorowski brakiem udziału w tej debacie "straci co najmniej 5% poparcia" są w ogromnym błędzie. Poprzez swą absencję w studio TVP, Bronisław Komorowski, urzędujący prezydent RP prawdopodobnie ugrał właśnie 5% poparcia.. Jedynym sensownym rozwiązaniem w takiej sytuacji dla jego głównego sondażowego kontrkandydata, Andrzeja Dudy, było także zgłoszenie odmowy udziału w tym programie. Honorem polityki się nie wygra.

Czas niepewności i zagrożenia, potęgowany przekazami medialnymi, może przynieść nieoczekiwanie większe poparcie "antysystemowcom": Pawłowi Kukizowi, Marianowi Kowalskiemu, Januszowi Korwin-Mikkemu, ale i w sensie obyczajowym - antysystemowej postawie Janusza Palikota. Niestety dla dwóch kandydatów, takich jak Paweł Tajno i Jacek Wilk, ta kampania zakończy się poniżej 1% poparcia. Elektoratu nie można zbudować w ciągu dwóch czy trzech miesięcy obecności w przestrzeni publicznej, Panowie, gdzie byliście w ostatnich latach? Jest to właśnie ten trudny do rozwikłania paradoks, jeśli chcemy zmienić system, korzystamy z ludzi systemu - celebrytów, jak #Paweł Kukiz; polityków, jak Janusz Korwin-Mikke; nacjonalistów i radykałów, jak Marian Kowalski, czy też "postępowców", którzy chcą nas wyrwać z korzeniami z naszej tożsamości, najlepiej w ciągu 5 lat, jak Janusz Palikot. 

Wielka jest ekscytacja w świecie polityki i mediów kandydatką SLD na urząd prezydenta RP Magdaleną Ogórek. Niestety, jej wizerunek rozjeżdża się prawdopodobnie z wartościami politycznymi bliskimi elektoratowi SLD. Celebrytka - bardziej pasuje do Twojego Ruchu. Czy to przypadek?

Debaty telewizyjne przed wyborami w Polsce są dobrym miernikiem dla określenia przyszłych wygranych. Kiedy w 2007 roku słuchaliśmy, jak Donald Tusk pyta Jarosława Kaczyńskiego o cenę salcesonu, o której prezes PiS nie miał wtedy niestety pojęcia, to mało kto był już pewien zwycięstwa PiS-u.  

Demokratyczna rewolucja 

Jeśli w latach 80. XX w. w określonej sytuacji geopolitycznej zjawisko "system kontra społeczeństwo", wpłynęło na rzeczywistą zmianę systemu i duże poparcie dla reformatorów, to prawdopodobnie właśnie jesteśmy świadkami sytuacji w której społeczeństwo ponownie opowie się przeciwko tzw. "systemowi", a najtańszym dla siebie kosztem może to zrobić w nadchodzących wyborach prezydenckich. To tylko jeden "krzyżyk" przeciwko systemowi. Czyli nie tylko przeciwko Bronisławowi Komorowskiemu, ale niestety (wg mojej opinii) także przeciwko Andrzejowi Dudzie, a szkoda, bo ten ostatni prowadził swoją kampanię z pełnym zaangażowaniem na terenie całego kraju. Piąta władza (media) nadal ma ogromną władzę, a zdaje się, że jeden ze sztabów wyborczych nie docenił tego faktu. Natomiast inny ze sztabów, albo ma dobrych PR-owców, albo ma dobrą...telewizję. #wybory prezydenckie