Osoby, które nie mają możliwości pracy na podstawie stałej umowy o pracę tworzą już znaczącą z punktu widzenia społecznego grupę, a nawet warstwę społeczną. Profesor Guy Standing z Uniwersytetu Bath nazwał ją prekariatem (słowo powstałe z połączenia wyrazów precarious - niepewny i proletariat).

Prekariuszom towarzyszy stałe poczucie zagrożenia

Polacy od kilku lat borykają się z zataczającym coraz szersze kręgi problemem tak zwanych umów śmieciowych oraz ze zjawiskiem pracy "na czarno", czyli bez jakiejkolwiek umowy. Grupę tą dopełniają osoby pracujące na umowach okresowych i kontraktach oraz wykonujące prace dorywcze, stażyści i wszyscy ci, którzy podjęli pracę poniżej swoich możliwości. Prekariat dotyczy zatem pracowników, którzy nie mają pewności zatrudnienia, w tym - osób samozatrudnionych. Ich #praca może (i często tak bywa) zakończyć się z dnia na dzień, stąd stała konieczność trzymania ręki na pulsie i poszukiwania ofert kolejnych pracodawców. Podobnie rzecz się ma z wynagrodzeniem, które jest bezpośrednio zależne od wykonanej pracy lub usługi. Prekariusz może być narażony na szybką zmianę miejsca zamieszkania, zależnie od miejsca świadczenia pracy. Profesor Standing wśród zagrożeń prekariatu wymienia jeszcze brak możliwości przystąpienia do związku zawodowego i co za tym idzie - brak ochrony pracowniczej, brak gwarancji szkoleń i kursów podnoszących kwalifikacje oraz niepewną ochronę zdrowia pracownika. Warto jeszcze zauważyć brak prawa do płatnego urlopu.

Czy prekariat jest problemem społecznym?

Biorąc pod uwagę ogromną liczbę Polaków, pracujących na niepewnych warunkach zatrudnienia i wynagrodzenia - szykuje się nam nie tylko problem, ale nawet tragedia społeczna. Igor Stokfiszewski (inicjatywa społeczna "My prekariat") ocenia, że problem dotyczy co trzeciego zatrudnionego Polaka. Instytut Pracy i Spraw Socjalnych badał zjawisko zatrudnienia poniżej kwalifikacji i niskiego wynagrodzenia już w początkowych latach XXI wieku, formułując wniosek, że ociąganie się z załatwieniem tego problemu nie wróży dobrze dla sytuacji demograficznej naszego kraju. Niestety, polscy pracodawcy nie są zainteresowani dobrem swoich pracowników, stąd coraz większy kłopot z uzyskaniem dobrze płatnej, stałej pracy na podstawie umowy o pracę.

Inicjatywa "My prekariat"

Już ponad dwa tysiące osób "polubiło" stronę kampanii społecznej "My prekariat" na facebooku. Celem kampanii jest zjednoczenie polskich prekariuszy wszystkich zawodów, niezależnie od miejsca zamieszkania i pracy oraz wspólne działania na rzecz "ograniczenia negatywnych konsekwencji deregulacji rynku pracy". Głosy polskich pracowników "śmieciowych" być może walnie przyczyniły się do wyników wyborów prezydenckich. Głosy oddane na Andrzeja Dudę oznaczają bowiem nadzieję Polaków na lepsze jutro i zażegnanie widma emigracji. 23. maja ogłoszono dniem prekariatu. #emigracje #kampania społeczna

Źródła: Polskie Radio, Studio Opinii, myprekariat.wordpress.com, miesięcznik Polityka Społeczna 10/2007, facebook, obieg.pl