Tą sprawą żyła cała Polska. W 2010 roku w stawie niedaleko Cieszyna znaleziono ciało małego chłopca. Niestety, przez długi czas policja nie mogła ustalić, kim była ofiara. Policja umorzyła śledztwo w tej sprawie z powodu braku winowajców. Do sprawy wrócono dwa lata później dzięki relacji kobiety z Będzina, która stwierdziła, że przez długi czas nie widziała dziecka swoich sąsiadów. Przesłuchana para przyznała, że chłopiec znaleziony w stawie w 2010 roku był ich synem.

Kara dla zabójców Szymona

Proces oskarżonych o #zabójstwo rozpoczął się w 2013 roku. Sprawa trwała długo, ponieważ ani matka ani ojciec chłopca nie chcieli przyznać się do spowodowania śmierci swojego syna. Prokurator nie był zainteresowany zarzucaniem winy jednemu z rodziców. Przeciwnie, oskarżał oboje rodziców o spowodowanie śmiertelnych obrażeń u dziecka i nieudzielenie mu pomocy.

Ostatecznie sąd uznał, że ojciec Szymona spędzi w więzieniu 10 lat, zaś matka połowę tego okresu. To dużo mniej niż 15 lat, których domagał się prokurator. Sąd nie zgodził się również z aktem oskarżenia przedstawionym prokuraturze, zgodnie z którym rodzice chłopca mieli odpowiedzieć za zabójstwo z zamiarem ewentualnym. Para została skazana za nieumyślne spowodowanie śmierci. "Za zabójstwo można skazać jedynie taka osobę, która chciała pozbawić kogoś życia lub godziła się na jej śmierć" - uzasadnił wyrok sędzia Igor Niedobecki.

Oskarżeni odpowiedzieli również za kilka innych przestępstw, w tym narażenie dziecka na niebezpieczeństwo utraty życia i nielegalnie posiadanie broni. Oboje rodzice wyłudzili również świadczenia socjalne.

Według prokuratury, ciosy dziecku zadał ojciec, jednak matka go nie powstrzymała. Zdaniem sądu, gdyby rodzice zawieźli Szymona do szpitala, chłopca można było uratować. Niestety, dziecko zmarło, a sprawcy postanowili pozbyć się dowodów. Stąd pomysł na porzucenie ciała daleko od miejsca zamieszkania rodziny. Rodzice dziecka uznali, że policja będzie wówczas miała problemy z ustaleniem sprawców. Sprawiedliwości stało się jednak zadość i oboje odpowiedzieli za śmierć Szymona.

Będą apelacje?

Prokurator Arkadiusz Jóźwik nie jest zadowolony z wyroku. Przyznał, że zastanawia się na apelacją: "Zażądamy uzasadnienia dzisiejszego orzeczenia na piśmie i potem będziemy rozważać kwestię wniesienia apelacji".

Adwokaci oskarżonych również biorą pod uwagę apelowanie wyroku. "Taka decyzja zapadnie po analizie uzasadnienia i konsultacji z klientką" - powiedział mecenas Marek Krupski w wywiadzie dla TVN24. #dzieci #śledztwo