Port Lotniczy #Radom otrzyma pieniądze od firmy Dekada. W zamian Dekada dostanie papiery wartościowe -  akcje lotniska, które w przyszłości będzie musiało wykupić miasto Radom. Po jakiej cenie? Oczywiście po wyższej.

Na bieżące utrzymanie Spółki Port Lotniczy Radom pójdzie 10 milionów złotych. Reszta zostanie przeznaczona na inwestycje.

Jaki pisałem jakiś czas temu: "Wielokrotnie zadawano sobie pytanie, jaki ma sens inwestowanie tak wielkich pieniędzy w wizję, która nie ma sensu ekonomicznego. Stworzono lotnisko, z którego nie latają i jeszcze co najmniej kilka miesięcy nie będą latać żadne samoloty. Lotnisko jest, pytania pozostały bez odpowiedzi".

Radni i inwestor

W październiku 2014 roku radomscy radni mieli poznać inwestora. Chodzi o lotnisko na Sadkowie w Radomiu, wcześniejsze lotnisko wojskowe. Port Lotniczy Radom poinformował o znalezieniu inwestora i wydawało się, że nie ma w tej kwestii wątpliwości. Na posiedzenie rady miejskiej przybył w tym samym czasie prezes spółki Dekada Inwestycje. Przedstawił on swoją propozycję: Port Lotniczy wyemituje akcje o wartości 70 milionów złotych, Dekada przejmie te aktywa, a w zamian wypłaci lotnisku w transzach 70 milionów złotych. Uzyskane w ten sposób miałyby iść na rozwój portu, a w ciągu 15 lat miasto te akcje wykupi - niestety po... wyższej cenie.

Żeby akcje nie dostały się w niepowołane ręce, miasto dostanie pełnomocnictwo do ich wykupu. Transakcja ma być dla miasta korzystna, ponieważ Dekada jest operatorem banków. Nie musi szukać inwestora. Już go ma. Stoją za firmą banki, więc finansowanie całej operacji będzie tańsze.

Dekada czy nie Dekada?

Wiceprezes Poru Lotniczego Radom Adam Klinert zapowiada, że Dekada wcale nie musi objąć nowych akcji. - inwestor zostanie wyłoniony w negocjacjach, po ogłoszeniu przez gminę oferty publicznej.

Oferty zostały skierowane do pięciu podmiotów finansowych, w tym do trzech renomowanych banków. Na zaproszenie do objęcia akcji Port Lotnicze Radom odpowiedziała tylko Dekada.

Podpisana obecnie umowa funkcjonariuszy realizowana jest w formule Buy-Sell-Back, polegającej na tym, że prywatny inwestor nabywa akcje w spółce, a następnie odsprzedaje akcje gminie w umówionym terminie płatności. Umowa opiewa na kwotę 25 milionów złotych. Pieniądze będą przeznaczone na dokończenie inwestycji, koszty utrzymania lotniska do końca tego roku, w tym: wynagrodzenie pracowników, spłatę leasingów oraz koszty administracyjne, spłatę pożyczki udzielonej Portowi Lotniczemu przez miasto i budowę stacji tankowania Avgas dla General Aviation. Pozostała kwota będzie stanowiła rezerwę finansową.

Wątpliwości ciąg dalszy

W zeszłym roku była mowa o kolejnych etapach rozwoju, między innymi budowie płyty postojowej dla dużych maszyn latających i pięciuset metrach przedłużenia płyty startowej. Teraz komunikat o drodze startowej nie wspomina, natomiast płyta postojowa wymieniana jest jako "ewentualna".

Radni miasta miasta od jakiegoś czasu domagają się pełniejszych informacji na ten temat. Chcą wiedzieć, ile a operacja finansowa będzie kosztować miasto. Bo miasto to mieszkańcy i to oni w ostatecznym rozrachunku zapłacą za decyzję urzędników. Radni zauważają, że wygląda to jak zwykła pożyczka dla lotniska (wysoko oprocentowana - dodajmy), która spłacana będzie z miejskiego budżetu.

Pytania mnożą się. Radni nie ustępują. Jednak samo miasto unika podawania szczegółów.