Ponad połowa dzieci w #USA bawi się smartfonami lub tabletami - wynika z badań. I nie mówimy u nastolatkach czy nawet kilkulatkach. #badania dotyczyły dzieci poniżej drugiego roku życia! Ponad połowa z nich, szczególnie ta z rodzin o niższych dochodach, gra na telefonach czy tabletach przez godzinę dziennie. Dane te opublikowano podczas kongresu Pediatric Academic Societies w San Diego.

Gadżety a rozwój 

Wyniki tych badań mogą wydawać się przerażające, jednak nie ma jeszcze dostatecznych obserwacji, jaki wpływ mają elektroniczne gadżety na rozwój małych dzieci. Na razie stowarzyszenie Pediatric Academic Societies odradza po prostu umożliwianie dzieciom kontaktu z elektroniką. Odsetek maluchów, które otrzymują do zabawy smartfon czy tablet stale jednak rośnie. Jeśli obecnie, co drugie dziecko co najmniej godzinę dziennie bawi się elektronicznymi gadżetami, to jest to szokujący przyrost procentowy. W roku 2011 postępowało tak, bowiem jedynie co dziesiąte dziecko. Takie dane podała organizacja - Common Sense Media - zajmująca się badaniem wpływu nowych technologii i mediów na dzieci.

Problem nie tylko w tym, ze dzieci zaczynają zabawę z tabletami czy smartfonami tak wcześnie. Z wiekiem odsetek dzieci bawiących się elektronicznymi gadżetami lawinowo rośnie. Na przykład dzieci do ósmego roku życia w Sanach Zjednoczonych aż ponad 72 procent z nich u żywa, na co dzień tabletów i smatfonów. Dzieci grają najczęściej w gry komputerowe albo oglądają filmy wideo.

Nie tylko dwulatki!

Ale nie tylko starsze dzieci! Okazuje się, że nawet te, które nie skończyły jeszcze jednego roku sięgają po aparaty. Co trzecie dziecko przez ukończeniem roczku bawi się elektroniką! Co ważne, dane e dotyczą rodzin raczej ubogich. Tych z niskimi względnie dochodami.

Natomiast pisarz i naukowiec, psycholog prof. Larry Rosen z Uniwersytetu z Californi (California State University), autor książki "iDisorder: Our Obsession with Technology and Overcoming its Hold on Us", uważa, że negatywny wpływ nowych technologii na rozwój dziecka nie jest udowodniony, I nie należy się specjalnie obawiać kontaktów dziecka z gadżetami. Najważniejsze, żeby dzieci korzystały z telefonów czy tabletów w ograniczonym zakresie. Nie pierwszy raz okazuje się, że najważniejszy jest umiar. Problem według naukowca leży gdzie indziej: używanie tabletów i smartfonów odbywa się często kosztem bezpośredniego kontaktu dziecka z innymi, koszem interakcji z rodzicami czy rówieśnikami. Elektroniczne gadżety często służą rodzicom dzieci po to, żeby zająć znudzonego dzieciaka. Wręczają tablet po to, żeby dziecko czymś zająć. Według psychologa, cierpi na tym rozwój umiejętności interpersonalnych u tych dzieci. #Gry wideo