Na początku był trup

I choć podobnie jak trudno, o czym mówi znane porzekadło, sądzić o książce po jej okładce, tak pewnie nie powinno się pisać o dziesięcioodcinkowym serialu po zaledwie pierwszej części. Tym bardziej, iż z założenia „Belfer” jest serialem kryminalnym, a zatem jego akcja potoczyć się może w najmniej oczekiwanym przez widza kierunku. Wszystko zależy od pomysłowości scenarzystów – w tym przypadku są to: Jakub Żulczyk i Monika Powalisz. Akcję zaczynają oni dość stereotypowo: od znalezienia przez trójkę młodych ludzi zwłok młodej dziewczyny, Joanny Walewskiej (Katarzyna Sawczuk). Jeden z nich był jej chłopakiem, drugi – kolegą z klasy. Denatkę znali jednak wszyscy, jak przystało na małą miejscowość, jaką są Dobrowice. Miejscowa policja skłonna jest uznać, że śmierć Asi jest wynikiem samobójstwa, tym bardziej, że w jej torebce znaleziono tabletki psychotropowe. Wkrótce okaże się, iż dziewczyna tych środków nie przyjmowała na co dzień, a sekcja zwłok zdaje się wskazywać na morderstwo. Policji dowodzonej przez komendanta Sławomira Słotę (Paweł Królikowski) nie jest to bardzo w smak, gdyż i roboty śledczej będzie więcej, i trzeba się będzie zwrócić o pomoc do „centrali” w Elblągu.

Obcy na prowincji

Sposób pokazania przez scenarzystów atmosfery i układów panującej na tak zwanej prowincji wydaje się być mocną stroną serialu „Belfer”, którego reżyserii podjął się Łukasz Palkowski (autor „Rezerwatu” i przede wszystkim filmu „Bogowie”). Miastem trzęsą miejscowi biznesmeni, których raczej należałoby nazwać mafiosami, wykorzystujący do swoich ciemnych interesów działalność filantropijną (ciekawie zarysowane postacie małżeństwa Molendów granego przez Magdalenę Cielecką i Grzegorza Damięckiego), policja też nie do końca jest uczciwa (funkcjonariusze kradną zamordowanej pieniądze). W Dobrowicach każdy zna każdego, ale obcemu (jakim jest przybyły do miejscowego ogólniaka nauczyciel z samej Warszawy, gdzie pracował w społecznym liceum Paweł Zawadzki) nikt nic nie powie, a i do współpracy ze stróżami prawa się nikt nie pali. Wielu z mieszkańców tej mazurskiej mieściny ma swoją tajemnicę (bardzo dobrze „wygrywają” te wzajemne zależności zaangażowani przez reżysera aktorzy). Sam polonista, grany – przynajmniej w pierwszym odcinku bardzo oszczędnymi środkami - przez niezawodnego Macieja Stuhra jest nie do końca odgadnioną postacią; zna go skądś z przeszłości redaktor „Głosu Dobrowic” (jak zwykle niezwykle sugestywny i demoniczny nieco Krzysztof Pieczyński). Kim jest, dlaczego musiał przenieść się na głuchą prowincję z elitarnego warszawskiego LO? – tego pewnie się dowiemy w kolejnych odcinkach. I co spowoduje, że zacznie prowadzić własne śledztwo, mające doprowadzić do wyjawienia prawdy o zabójstwie licealistki? Obserwacja rozwoju tych wątków z pewnością dostarczy widzowi emocji porównywalnych z tymi, odczuwanymi przez aktorów, którzy podobno do końca nie wiedzieli kto zabił.. Tym bardziej, że poza wciągającą akcję (nie bez pewnych uproszczeń i schematycznego potraktowania postaci drugoplanowych, głównie związanych ze środowiskiem szkolnym, choćby w postaci wuefisty granej przez Łukasza Simlata) #serial oferuje bardzo żywe, czasem dowcipne dialogi; jest tu też adekwatna do świata przedstawionego muzyka autorstwa Atanasa Valkova i aktorstwo bardzo dobrej próby -  w obsadzie, poza już wymienionymi, znaleźli się również Robert Gonera, Aleksandra Popławska, Katarzyna Dąbrowska, Przemysław Bluszcz, Beata Kawka, Piotr Głowacki,  Joachim Lamża i wielu innych. A oprócz nich niezwykle uzdolniona aktorska młodzież: Józef Pawłowski, Aleksandra Grabowska, Paulina Szostak, Malwina Buss i Mateusz Więcławek.

 Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych na blastingnews.com bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione. #polskie kino