„Kuchenne rewolucje” po raz kolejny zawitały do Warszawy – tym razem na Marymont. Restauracja prowadzona w dawnym salonie domowym, pełnym zabytkowych mebli i rodzinnych pamiątek, to pomysł niebanalny. Niestety, nie przekładało się to na gości. Prowadząca lokal Małgorzata podejrzewała nawet, że gości odstrasza jakiś niedobry duszek… Choć formalnie właścicielem Salonu Kulinarnego jest syn, Daniel, to jego mama zawsze miała najwięcej do powiedzenia. Magda Gessler przyjrzała się zatem nie tylko samej restauracji, lecz także, jak często bywa, relacjom rodzinnym.

Miszmasz na stole – kuchnia się nie obroniła

Kucharze dwoili się i troili, by menu było jak najbardziej wysublimowane. Nawet sztućce zostały specjalnie wygrawerowane. To wszystko nie zrobiło na Magdzie Gessler większego wrażenia. „Brzydko jest. […] Takie to jest tandetne” – pierwsza opinia o wystroju nie była podnosząca na duchu. W końcu dania trafiły na stół. #Magda Gessler bardzo pochwaliła krem z buraków. „Rozpuszczona musztarda, no nie jest to nic nadzwyczajnego” – oberwało się za to zupie musztardowej, która miała być stołowym „hiciorem”. Gravlax, czyli kawałki surowego łososia marynowanego w ziołach, to z kolei danie przekombinowane. Dodatek parmezanu i oliwy truflowej „zabił rybę”, jak stwierdziła restauratorka. Podobnie kolejne dania z mało trafionymi upiększeniami, m.in. antrykot i gnocchi. Test kulinarny – niestety – nie został zaliczony.

„Kuchenne rewolucje” także w rodzinie…

Już pierwszego dnia Magda Gessler stwierdziła, że Małgorzata „wprowadza atmosferę drętwego kija”. Z kolei synowi, Danielowi, który jest „dziedzicem” lokalu i formalnym właścicielem, zaleciła dogłębną naukę fachu. „Zawód syn” nie był bowiem wystarczający.

Kolejny dzień rozpoczął się od wizyty gości przysłanych przez Magdę Gessler. Okazało się, że gdy przyszli i usiedli, nikt nie pojawił się na sali. Dopiero dyskretna wizyta na zapleczu wywabiła stamtąd Małgorzatę. Salon Kulinarny zapełniał się gośćmi, co powodowało coraz większy chaos – ryba z łuskami, pomylone zamówienia i… bardzo nieświeży tatar. W międzyczasie pojawiła się propozycja, by Daniel rozwinął skrzydła, udając się na staż za granicę. „Salon Kulinarny pani Małgosi dzisiaj sam sobie strzelił gola. Takiego, że wow, tatarem” – podsumowała drugi dzień Magda Gessler.

Salon Kulinarny zamienia się w Abażur

Gdy Magda Gessler zaprezentowała plan zmian w wystroju, Małgorzata wyglądała na przerażoną. Dlatego zaplanowano dla niej oderwanie od restauracji i… ziemi, w tunelu aerodynamicznym. Nowa nazwa – Abażur – poszła w parze ze zmianą menu na typowo francuskie oraz dodaniem wystrojowi ciepłych kolorów. Na kolacji zaserwowane babeczki z pasztetem z wątróbki i foie gras, krem z buraków z malinowym musem oraz aromatyczną jagnięcinę.

Wizyta kontrolna wypadła dobrze, choć były uwagi. Kuchnia zdecydowanie się obroniła, jednak Magda Gessler skrytykowała bardzo wysokie ceny. Wciąż też czuła nieco drętwą atmosferę w lokalu. Kluczem do sukcesu restauracji ma być wyeliminowanie tych dwóch przeszkód. #gotowanie #kuchenne rewolucje