Pod koniec lutego br. dowiemy się, czy Leonardo DiCaprio, sześciokrotnie dominowany do nagrody Amerykańskiej Akademii Filmowej, otrzyma wreszcie upragnionego Oskara, a świat newsów obiegły dwie sensacyjne informacje dotyczące jego przyszłości artystycznej. Aktor ma zostać producentem filmu science-fiction na podstawie powieści Kayli Olson "Sancastle Empire" i zgrać samego Władimira Putina.

Spełnione marzenie

Ledwo w styczniowym wywiadzie dla niemieckiego magazynu "Welt am Sonntag" DiCaprio wyznał, że z przyjemnością zagrałby rolę Prezydenta Rosji Władimira Putina, a już na początku lutego 2016 roku pojawiło się oświadczenie wytwórni filmowej Knightsbridge Entertainment mówiące o tym, iż rozpoczęły się przygotowania do realizacji (planowanego od roku) fabularnego filmu z gatunku thriller polityczny "Putin". Pretendentem do roli tytułowej jest właśnie Leonardo DiCaprio. Aktor wyraził już wstępną zgodę na udział w tym projekcie. Póki co nie zdradzono nazwiska reżysera - wiadomo jedynie, iż jest on posiadaczem dwóch Oscarów. Zdjęcia do filmu mają się rozpocząć wiosną tego roku. Twórcy przedstawią w nim niezwykłą karierę Władimira Putina od oficera KGB, poprzez stanowisko premiera aż do głowy państwa. Nie zostaną też pominięte wątki życia osobistego jednego z najbardziej wpływowych ludzi świata.

W połowie Rosjanin

Dodatkowym atutem, mogącym pomóc aktorowi w uzyskaniu roli jest fakt, iż Leonardo DiCaprio miał możliwość osobistego poznania Władimira Putina. Sześć lat temu panowie spotkali się w Sankt Petersburgu na forum poświęconym ochronie tygrysów syberyjskich. Prezydent Rosji podkreślał wówczas determinację, jaką wykazał aktor, by przylecieć na to spotkanie - Di Caprio leciał do Rosji, przesiadając się trzykrotnie z samolotu na samolot. Putin nazwał gwiazdora "prawdziwym bohaterem". Jego sympatia do artysty spotęgowała się, gdy amerykański aktor wyznał, iż zawsze bardzo interesowała go historia Rosji, o której powinno powstawać więcej filmów (chętnie wcieliłby się też w role Lenina czy Rasputina), a co więcej - że posiada on rosyjskie korzenie. Rodzina jego przodków nosiła nazwisko Smirnow, a babcia i dziadek urodzili się w tym państwie. - Jestem więc w połowie Rosjaninem - mówił wtedy Leonardo Di Caprio.

Jak donosi agencja Ria Novosti, Prezydent Federacji Rosyjskiej #Władimir Putin oficjalnie nic nie wie na temat planowanego filmu na podstawie jego życiorysu. Twórcy nie konsultowali też z nim scenariusza swojego obrazu, gdyż jest to film fabularny a nie dokumentalny i zawiera tak wątki historyczne, jak i fikcyjne.

źródło: Ria Novosti

Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych na stronie blastingnews.com bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione. #Polska Nagroda Filmowa #Rosja