Tym razem #Magda Gessler zawitała do Brennej w województwie śląskim – małej górskiej miejscowości, gdzie znajduje się Karczma Górecka. To lokal o długich rodzinnych tradycjach. Wcześniej nazywał się U Kuma i prowadzili go rodzice Filipa. Gdy ten przejął lokal, zmienił nazwę. Mimo ambitnego szefa kuchni Łukasza, współwłaściciela i partnera Filipa, restauracja stała się nieopłacalna, co pociągnęło za sobą oszczędności. Pomagająca w prowadzeniu lokalu mama Filipa, Alicja, za wszelką cenę chce go zatrzymać w Brennej, żeby nie wyjechał z Łukaszem do Katowic. Ratunek mógł być tylko jeden – Magda Gessler i „Kuchenne rewolucje”.

Rosół w kolorze proszku i złote placki ziemniaczane…

Gdy Magda Gessler przybyła, chciała się dowiedzieć czegoś o daniach regionalnych. Niestety załoga nie była w stanie nic powiedzieć. Pierwszy sprawdzian również wypadł blado. „A co to, ku…, jest ten kolorek?” – zapytała restauratorka, gdy dostała rosół do spróbowania. „Ten złoty proszek” – odpowiedział Filip. „To dlaczego taki rosół?” „Nie wiem, bo podobno o kolor chodzi”. „Jak to o kolor? Chodzi o smak” – podsumowała Magda Gessler. Gdy nadeszły placki, entuzjazmu nie było: „O ku…, co to?” – można to pozostawić bez komentarza. W smaku nie były najgorsze, ale podobnie jak rosół – złote! Testu na dobrą ocenę nie zdały również kwaśnica, gulasz węgierski i poczciwy polski kotlet schabowy.

Szef kuchni Łukasz z trudem znosił krytykę, ponadto został obrzucony kapustą z octem. „Kapusta z octem? W górach? To jest przestępstwo” – skwitowała Magda Gessler. Później nie żałowała kolejnych ostrych słów Łukaszowi: „Słuchaj, przestań się rzucać, bo nic z tego nie wyjdzie. Jesteś arogancki i głupi, nie wolno w ten sposób”. Nastroje minorowe, ale rewolucja wciąż trwa. Po inspekcji Magdy Gessler doszło do awantury na zapleczu, której restauratorka po cichu się przesłuchiwała. Łukasz zarzucił Filipowi, że za bardzo oszczędza na produktach i przez to jedzenie jest kiepskie. Magda Gessler ruszyła mu ze wsparciem…

Cud w kuchni?

Drugiego dnia Magdę Gessler czekała duża niespodzianka. Łukasz przygotował dania z takich produktów, z jakich chciał. Efekt był niesamowity. „To jest jakiś żart, jaja sobie robią! Tak naprawdę to wydaje mi się, że ktoś tutaj jest na kuchni, kogo dotąd nie było. Takie jest moje wrażenie. Chyba że stał się cud, bo to jest pyszne” – podsumowała. „Gotujesz bardzo, bardzo dobrze, dzisiejszy obiad był fenomenalny” – Magda Gessler pochwaliła Łukasza.

W międzyczasie okazało się, że menedżerka restauracji nie ma pojęcia o karcie ani o niczym związanym z kuchnią. W ramach rewolucji Magda Gessler zaproponowała, by menedżerem został Filip, a trzy czwarte budżetu miał do dyspozycji Łukasz. Po zmianach kuchnia w lokalu miała zyskać charakter regionalny.

Nowy lokal – Owce i Róża

Karczma Górecka zyskała nową nazwę – Owce i Róża. Pierwszy człon przede wszystkim od tego, że w menu ważne miejsce zajęła baranina. Magda Gessler wprowadziła do karty kilka potencjalnych hitów – kwaśnicę na wywarze z baraniny, placki ziemniaczane z kaslerem (grubo krojonym kawałkiem szynki) i z sosem węgierskim, do tego karminadle z pomidorami oraz kotlet schabowy na zimno. Pierwsza kolacja bardzo się udała, a jeszcze lepiej było po inspekcji, 4 tygodnie po rewolucji. „Najlepsze jedzenie w regionie. Wisła i wy – i więcej nie ma!” – chwaliła Magda Gessler. „Jest fantastycznie, i to od samego wejścia chce się tu być. Jest przemiło, widać, że są rodziny, że są ludzie młodzi, że są wszyscy. Naprawdę, aż się wzruszyłam”. #gotowanie #kuchenne rewolucje