Dziennikarka i prezenterka Paulina Smaszcz-Kurzajewska straciła dzieci. Była w bliźniaczej ciąży i niestety dzieci zmarły jeszcze w jej brzuchu. Dla gwiazdy było to traumatyczne doświadczenie, którym postanowiła się podzielić.

Życiorys

Paulina Smaszcz-Kurzajewska urodziła się 8 lutego 1973 roku w Poznaniu. Studiowała polonistykę, chciała zostać dziennikarką. To marzenie udało jej się zrealizować. Pracowała Telewizji Polskiej i Polskim Radiu. Swojego przyszłego męża, Macieja Kurzajewskiego poznała pod Wielką Krokwią w Zakopanem. Parę dziennikarzy połączyła wielka miłość. Pobrali się w 1996 roku, a rok później dziennikarka urodziła swoje pierwsze dziecko, Franciszka. 

W 2004 roku Smaszcz-Kurzajewska zaszła ponownie w ciążę. Jak wspomina, bardzo chciała, żeby syn miał rodzeństwo. Okazało się, że ciąża jest bliźniacza. Wszystko układało się do czasu pechowego USG. Kurzajewska wspomina, że bardzo źle znosiła ciążę. Ciągle wymiotowała i traciła na wadze, więc często była w szpitalu pod kroplówką. Mimo stałej opieki lekarza dzieci zmarły. Na kontrolnym badaniu okazało się, że nie słychać bicia serca dzieci.

Poród

Na początku szóstego miesiąca Paulina Smaszcz-Kurzajewska musiała znaleźć szpital, w którym urodzi martwe dzieci. To wydarzenie wspomina najgorzej. Radosne matki, szczęśliwych ojców i ją razem z Maćkiem wychodzących ze szpitala z pustą kołyską. Dla dziennikarki było to bardzo trudne. Wpadła w depresję, ale wróciła do pracy, by nie zamykać się w sobie. Ciężko było także powiedzieć o tej tragedii własnemu synowi.

Z tamtego okresu Paulina Smaszcz-Kurzajewska pamięta niewiele. Przyznała, że reakcją obronną jej organizmu było wyparcie. Pamięta jedynie poród, bo na sali z nią była inna matka, która rodziła żywe dziecko. Lekarz prosił wtedy, by nie histeryzowała, nie denerwowała drugiej rodzącej.

Mąż dziennikarki starał się ją wspierać, jak tylko mógł, choć on także ciężko wspomina tamten okres. W jednym z wywiadów przyznał, że miał wrażenie, że żona  o wiele gorzej zniosła śmierć dzieci, choć, jak zaznaczył, on też w był w szoku. Para jednak nie poddawała się i nadal chciała mieć dziecko. Dwa lata po strasznej tragedii udało się. Paulina Smaszcz-Kurzajewska znowu zaszła w ciążę, znowu mnogą. Rokowania były słabe, a jej samopoczucie nie najlepsze. Na szczęście w 2006 roku na świat przyszedł drugi syn pary, Julian.

Para wie, że tragedii, która ich dotknęła, nie było winnych. Jak sami mówią "los tak chciał". Najważniejsze, że byli dla siebie wsparciem i są wspaniałymi rodzicami dla dwójki synów.

Źródło: Rozmowy w toku, Gala
#Plotki