Ostatni, dziewiąty odcinek przed finałem wygrał Robert Rozmus. Świetnie wcielił się w postać R. Kelly'ego, wykonując wielki hit "I Believe I Can Fly". Przy okazji przypomniał, że to on podkładał głos Królikowi Bugsowi w filmie "Kosmiczny mecz" - wykonywany utwór pochodził ze ścieżki dźwiękowej do tej produkcji. Robert Rozmus awansował też do wielkiego finału. Kto mu potowarzyszy?

Stefano Terrazzino, Grzegorz Wilk i Kaja Paschalska

Obok Rozmusa są uczestnikami, którzy zgromadzili najwięcej punktów przez 9 odcinków. Na szczycie rankingu niepodzielnie króluje Stefano Terrazzino. Jest on największym odkryciem tej edycji. Wcześniej znany głównie jako tancerz, okazał się też świetnym wokalistą i aktorem. W ostatnim odcinku wystąpił jako… Tina Turner w hicie "Proud Mary". "Stefek, jesteś po prostu debeściak" - podsumował ten występ juror Paweł Królikowski. Kasia Skrzynecka nawet stwierdziła, że była to o wiele lepsze kreacja sceniczna od jej własnej w pierwszej edycji programu, kiedy również wcieliła się w Tinę Turner.

Do finału wszedł też Grzegorz Wilk. W tym odcinku wcielił się w postać Jamesa Hetfielda z Metalliki. Zdecydowanie porwał publiczność wykonaniem "Enter Sandman". Podobnie jurorów - Kasia Skrzynecka mówiła nawet o "metalu najszlachetniejszej próby". Królikowski zaś skupił się na… wyglądzie artysty: "Mężczyzna stateczny, a tak urodziwy".

Również Kaja Paschalska wywalczyła sobie miejsce w finale, choć jej występ jako Britney Spears był chyba najsłabszy ze wszystkich jej kreacji w tej edycji. Znalazło to odzwierciedlenie w niskich ocenach jurorów. Mimo to z przytupem przełamała złą passę. Przez wiele odcinków była bardzo niedoceniana przez szacowne jury. Dopiero tydzień temu zdobyła serce oceniających, wykonując "Blue Jeans" Lany Del Rey.

Wielcy przegrani

Dużym rozczarowaniem jest to, że do finału nie weszła Kasia Cerekwicka, która dała się poznać jako świetna artystka o wyjątkowych umiejętnościach wokalnych. Znakomicie skopiowała choćby Mariah Carey, co nie należy do łatwych wyczynów. Jednak w ostatnim odcinku, śpiewając "Don't Speak" zespołu No Doubt, jako Gwen Stefani wypadła dość słabo.

Za to Mateusz "Matti" Jakubiec wyraźnie podzielił jurorów. Jego "Nigdy więcej" z repertuaru Michała Bajora doczekało się owacji na stojąco Małgorzaty Walewskiej i DJ-a Adamusa i później bardzo wysokich not od nich. Za to dla Pawła Królikowskiego występ był parodią Bajora. Aktor przyznał Jakubcowi najniższą możliwą ocenę.

Do finału nie weszły też Kasia Ankudowicz (w ostatnim odcinku jako Katy Perry) i Anna Czartoryska-Niemczycka - jej wykonanie "Frozen" Madonny pozostawiało wiele do życzenia, jeśli chodzi o wokal. Jednak jurorzy, z nieznanych względów, byli dla niej dość łaskawi przez całą edycję… Na szczęście nie na tyle, by zagrzała miejsce w finale. #muzyka #popkultura

Finał programu "Twoja twarz brzmi znajomo" już 9 maja. Zwycięzca otrzyma 100 tysięcy złotych, które przeznaczy na wybrany cel charytatywny. Szczytnie i rozrywkowo - tego często brakuje w polskiej telewizji.