Restauracja Dzikie Wino była pomysłem żony Stanisława, która zmarła, zanim inwestycję doprowadzono do końca. Rodzina, Stanisław z dziećmi Asią i Marcinem, jednak poszła w zaparte i chciała spełnić marzenie żony oraz matki. Z czasem jednak się okazało, że profitów nie widać, a gdy Stanisław włączył do przedsięwzięcia swoją nową partnerkę, Marię, zaczęło iść jeszcze gorzej. Nie mówiąc już o tym, że relacje w rodzinie stawały się coraz bardziej napięte. Magda Gessler, jak zawsze, miała twardy orzech do zgryzienia.

"Niech pan przemebluje głowę"

"Nazywa się Dzikie Wino. Naprawdę nie wiem, czego się spodziewać po tej restauracji, co można w niej zjeść, bo nazwa nie mówi mi nic" - zaczęła Magda Gessler. Pierwsze wrażenie nie było najlepsze: "A dlaczego tu pachnie klopem?" - zapytała restauratorka. Okazało się, że pracownicy przesadzili z dezodorantem do toalet. Później Magda Gessler zderzyła się z olbrzymią grupą zarządzających - Stanisław, Asia, Marcin, a do tego Maria i… menedżerka lokalu. I do tego nie bardzo było wiadomo, kto kieruje lokalem.

Kuchnia zdecydowanie się nie obroniła. Rosół był wodnisty, golonka sucha i gumiasta, podobnie pieczona kaczka. "Jezus Maria, jaka obsrana kaczka! Jak można tak zgwałcić kaczkę?" - podsumowała Magda Gessler z politowaniem. Po dalszych śledztwach okazało się, że Stanisław zalega pracownikom z wypłatami na kwoty rzędu kilkunastu tysięcy na osobę. A sytuacja szefa kuchni była wyjątkowo nieciekawa - do braku wynagrodzenia doszło przepracowanie, które właściciel z irytującym uśmiechem tłumaczył jako "stres" związany z przyjazdem gwiazdy. Gdy Magda Gessler poprosiła zatrudnionych o spisanie, jakie to kwoty, Stanisław zaczął działać na stronie: "Macie spisać, jakie zadłużenia? Nie piszcie za dużo, tak? K..wa, nie piszcie całej prawdy. Pisz jedną czwartą". Przy okazji dało się poznać spiskującą naturę Marii. Na temat dzieci Stanisława powiedziała chociażby: "Tylko to jest ich pasja, czekanie na ten majątek". Magda Gessler w końcu miała jej dość i zwyczajnie wyprosiła ją z restauracji na dobre.

"Czy pan sobie żarty robi?! Niech pan przemebluje głowę, bo nic z tego nie będzie" - Magda Gessler krytycznie odniosła się do poczynań Stanisława. Postawiła warunek, że bez zapłaty pracownikom nie będzie rewolucji. Jakimś cudem połowiczny sukces, ponieważ Stanisław zapłacił każdej osobie po kilka tysięcy złotych. Resztę zobowiązał się uregulować do ponownego przyjazdu prowadzącej.

Ostateczne ustalenia były takie, że restaurację będą prowadziły dzieci Stanisława, tym bardziej że Marcin miał doświadczenie w pracy jako kucharz. Pozornie wszystko w rodzinie zaczęło wracać do normy - przynajmniej przed kamerami.

Świnka i Rybka, czyli połączenie "kuchni ziemi i morza"

Magda Gessler postanowiła stworzyć nową kartę i połączyć wieprzowinę z rybami - czyli wszystko to, co typowe dla regionu. Popisowym daniem została zupa z wieprzowiny i dorsza, oparta na wywarze z nóżek wieprzowych i ryb. Dla ożywienia smaku - dodatek wina. Do zupy trafiły też podsmażone kawałki dorsza oraz wieprzowe pulpety.

Oprócz zupy na kolację przygotowano smażonego dorsza z sosem aioli, ziemniakami i pieczonymi pomidorami oraz imponująco zapiekany schab - poprzekładany szynką i serem, podawany z pieczoną cykorią. Restauracja zyskała także nowy wystrój. Do środka wkroczyły róże i turkusy, a na ścianach pojawiły się zabawne zdjęcia i grafiki ze świnkami oraz rybami. Magda Gessler bardzo też pochwaliła ekipę na kuchni: "Tak mi się fajnie z nimi pracuje! Po prostu z taką ekipą zawładnęłabym całym Wybrzeżem".

Na degustację ruszyło "kaszubskie fondue" wymyślone przez Magdę Gessler, czyli mieszanka serów regionalnych, beszamelu z dodatkiem kminku. W końcu rozpoczęła się kolacja, czyli zwieńczenie kilkudniowych trudów. W miłej atmosferze prowadząca opuściła lokal.

Po czterech tygodniach

Magda Gessler wróciła sprawdzić, jak sobie radzi Świnka i Rybka. Kuchnia zdecydowanie się obroniła. Restauratorka bardzo też pochwaliła nowe danie - stek wieprzowy z tuńczykiem. Za to relacje rodzinne wcale nie wyglądały tak kolorowo. Mimo wcześniejszych górnolotnych deklaracji przed kamerami - o miłości i pogodzeniu się - ojciec dalej miał napięte relacje z dziećmi. Co więcej, nie spełnił obietnicy, że spłaci wszystkie zaległości pracownikom. Asia i Marcin stwierdzili, że w tej chwili restauracja przynosi zyski i mogą to przejąć na siebie. Za to Stanisław zadeklarował chęć przekazania swoich udziałów dzieciom. Magda Gessler uznała rewolucję dlatego, że Świnka i Rybka serwuje wspaniałą kuchnię. Natomiast stan relacji rodzinnych zdecydowanie jej nie zachwycił.

Zobacz >>> Bar Urlop - Kuchenne rewolucje w Katowicach. Magda Gessler: pachnie patologią #gotowanie #turystyka #kuchenne rewolucje