Restauracja Figaro mieści się w zabytkowej XIX-wiecznej willi w Elblągu. Jej właścicielką jest 23-letnia Patrycja, która w lokalu pracowała wcześniej jako kelnerka. Jak sama mówi, po jakimś czasie nadarzyła się okazja, by wynająć budynek i zostać szefową restauracji. Nie wszystko jednak szło po myśli, a nerwową atmosferę wprowadzała dodatkowo działalność… ducha! W willi pewien mężczyzna popełnił samobójstwo, pracownicy nadali mu pseudonim "Marian". Sytuację komplikował też fakt, że nowa szefowa musiała rządzić dawnymi kolegami i koleżankami.

Pierwszy test

Pierwszy sprawdzian kuchnia przeszła całkiem dobrze - szczególnie że poradzono sobie z zaserwowaniem wszystkich dań naraz. Smacznie, ale tłusto i "niezadbane dania" - tak brzmiało podsumowanie Magdy Gessler. Oberwało się też golonce, która "jest bez smaku". "Ludzie dbają teraz o linie, chcą być szczupli" - mówiła restauratorka. Dlatego warto odchudzić nieco menu. "Ktoś powinien tym zarządzać, a właścicielka nie potrafi" - puenta na koniec.

Kolejnego dnia każdy z kucharzy przygotował swoje popisowe danie. Ogólne wrażenie było dobre, choć znów - potrawy niedopracowane i warto by było je "podciągnąć". Niemniej warunki do przeprowadzenia rewolucji były. Co jednak z załogą i tajemniczym duchem Mariana?

Knowania kelnera i duch Mariana

Na pierwszy ogień - konfrontacja. Okazało się, że 25-letni kelner siał zamęt, a że komunikacja między członkami załogi a właścicielką trochę kulała, doszło do niedomówień i bezpodstawnych oskarżeń o kradzież. Magda Gessler spokojnie, ale stanowczo podziękowała kelnerowi za pracę. "Okazali się zajebistymi ludźmi, a teraz zrobili ze mnie ch..a przed kamerami" - podsumował kelner.

Ale to niejedyna przeszkoda - problem tkwił też w historii lokalu, w którym samobójstwo popełnił kiedyś mężczyzna. Plotki "na mieście" głosiły, że miejsce przez to jest w pewien sposób przeklęte i żaden biznes w nim nie będzie się udawał. Pracowniczki mówiły też o dziwnych odgłosach, trzaskających drzwiach, zapalających się światłach i pogrzebaczu, który samoistnie "rzucił się o ziemię". "Jest coś tu, co mi bardzo przeszkadza i wprawia mnie raczej w bardzo zły nastrój" - powiedziała Magda Gessler. Mimo obaw związanych z "Marianem" rewolucje nabrały rozpędu.

Nowe menu i nowa nazwa - Duchówka

Dużym atutem restauracji był imponujący piec opalany drewnem, w którym można było przyrządzać dania z mięsa. W tę stronę poszły też pomysły Magdy Gessler. Tym razem nie było istotnych zmian w wystroju - prowadząca uznała, że miejsce jest po prostu ładne. A żeby udobruchać ducha, lokal zyskał nową nazwę - Duchówka.

W końcu popisowa kolacja - zaczęła się od zupy kremu z warzyw z dodatkiem batatów, a do tego grzanki z pieczonym jabłkiem i serem gorgonzola. Później mięso prosto z pieca - cielęcina i żeberka z ostrym sosem węgierskim. Gościom wyraźnie wszystko smakowało. #gotowanie #kuchenne rewolucje

Po czterech tygodniach Magda Gessler wpadła z inspekcją - i była zachwycona. Podobno też niespokojny duch Mariana wreszcie przestał nękać pracowników.