Tym razem Magda Gessler zawitała w Olsztynku na Mazurach, gdzie nieopodal wspaniałego skansenu mieści się restauracja Zielarnia. Od 4 lat prowadzi ją Ola. Jednak wbrew nazwie ziół tam jak na lekarstwo - może z wyjątkiem zupy ziołowej. W tle także problemy rodzinne - mąż Oli, który pomagał jej w prowadzeniu restauracji, zniknął, nie rozliczywszy się. Ola nie dogaduje się również z kucharzem, który na każdym kroku kieruje w jej stronę złośliwe uwagi. Mimo to stara się pokazać wszystkim, także sobie, że da sobie radę - dlatego gotuje, zarządza i sama robi zakupy. Ale ponieważ biznes nie idzie najlepiej, właścicielka zwróciła się o pomoc do Magdy Gessler.

Pierwsza diagnoza: zupa ziołowa to "trucizna Baby Jagi"

Na samym początku Magda Gessler przytuliła się do kaloryfera, ponieważ w budynku było bardzo zimno. Kelner nie bardzo znał się na menu, więc dodatkowe pytania restauratorki wprowadzały go w coraz większe zakłopotanie. Tajemnicą wciąż pozostawała "zupa ziołowa" - prawdopodobnie (sic!) rosół z korpusów kurczaka z mieszanką ziół. Na początek kelner zaproponował herbatę - z pomarańczą. "Śmierdzi sztucznością" - oceniła Magda Gessler. "Piję perfumy". Zupa ziołowa zdecydowanie nie zasmakowała… Prowadząca zaproponowała kelnerowi, by przyniósł drugi talerz dla siebie: "Ja chcę, żebyś miał świadomość tego, co ty mi, ku*wa dajesz". "Nasza zupa ziołowa, na której się opiera nazwa, jest po prostu chu*owa" - podsumował… kucharz Marcin. Zupa jest specjalnością Oli, właścicielki. Magda Gessler nie pozostawiła na daniu suchej nitki: "To jest kisiel z suszonych paczek starych ziół, które wyją do księżyca, to jest trucizna Baby Jagi, gil zielony". Pozostałe dania, w tym zupa z pulpetami, babka ziemniaczana i kluski golce, także nie zyskały pozytywnej rekomendacji. Za to drugiego dnia okazało się, że kucharz przyrządził świetnego schabowego.

Kucharz z ziołami, ale…

Kucharz Marcin jest pod dozorem elektronicznym. Gdy Magda Gessler go zapytała, co zrobił, odpowiedział szczerze: "Miałem przy sobie marihuanę i haszysz. No zielarnia…". Ola stwierdziła, że Marcin ma trudny charakter, ale z drugiej strony zawsze można na niego liczyć. Później jednak dodała, że właściwie liczyć nie może, bo Marcin to "pędziwiatr" i niełatwo przewidzieć, jakie ma plany na przyszłość. Magda Gessler postanowiła, by się zadeklarował: "Będziesz szefem tu?". "OK" - odpowiedział krótko.

Nazwa zostaje, menu i wystrój - do zmiany

Magda Gessler postanowiła nie zmieniać nazwy, ale za to trzymać się jej w menu, w którym oprócz ziół miały królować ziemniaki i wieprzowina. Do tego zielarski wystrój w stylu prowansalskim, czyli z kolorami lawendowymi oraz ciepłym bursztynem, zielarskimi grafikami i mnóstwem roślin.

Trzeciego dnia miały ruszyć prace, ale doszło do zawirowań. Marcin spóźnił się dwie godziny do pracy, a Ola zamiast giczy kupiła… żeberka. "Kobieto, ty nie masz zielonego pojęcia o niczym" - podsumowała Magda Gessler. "Ja jeszcze takiego wyczynu w kuchni żadnej nie widziałam". Z Marcinem były w dalszym ciągu problemy, ponieważ mówił, co mu ślina na język przyniesie, a Ola i Honorata, która przyszła do pomocy w kuchni, nie bardzo się przy nim odnajdywały. Mimo to udało się przyrządzić popisowy obiad dla gości.

Udany obiad, szczęśliwy powrót

Na początek specjalność odmienionej Zielarni - napar z nagietka, anyżu i kocanki piaskowej. Później aromatyczny kapuśniak z pęczakiem i pajdą chleba, kotlet ziemniaczany z ziołowym sosem śmietanowym, aż wreszcie na koniec "żelazne" kluski ziemniaczane ze schabowym. "Bez niego nie masz knajpy" - powiedziała do Oli Magda Gessler à propos kucharza Marcina. "To wymaga pracy z obu stron" - Ola nie była przekonana, czy ten scenariusz się zrealizuje.

Po czterech tygodniach Magda Gessler wróciła, żeby sprawdzić, jak sobie radzi nowa Zielarnia. "Kuchnia jest na bardzo wysokim poziomie" - restauratorka wystawiła piątkę Zielarni. Właścicielka na szczęście wciąż dogaduje się z Marcinem. #gotowanie #kuchenne rewolucje