Tym razem Magda Gessler przybyła do Katowic. Bohaterem "Kuchennych rewolucji" stał się bar Polski Smak. Kiepskie jedzenie, dziwne relacje między pracownikami, a także skrzętnie skrywane tajemnice… Jednym słowem: twardy orzech do zgryzienia.

Pierwsza diagnoza - kiepska kuchnia, chore relacje

Tradycyjnie Magda Gessler spróbowała serwowanych specjałów. Kotlety mielone były źle przyrządzone, pełne chemicznych dodatków i zwyczajnie niesmaczne. Rolada śląska rozpadała się przy pierwszym dotknięciu, a surówka z marchewki była wzbogacona waniliną. Właściciel, Piotr, udawał, że wszystko jest dobrze i sztucznie się uśmiechał, co ewidentnie doprowadzało Magdę Gessler do szału. Choć wszędzie kryły się grube warstwy brudu i kurzu, Piotr twierdził, że jest czysto. Przy okazji Magda Gessler poznała apodyktyczną szefową kuchni - Julię. "Jestem chłop z cyckami" - tak o sobie mówiła kucharka. "Celebrytom nie smakuje, to trudno (…) Na pewno nie będę nikomu wchodzić w dupę" - można było usłyszeć dalej. Jedna z kelnerek zaczęła płakać, ale nie do końca udało się ustalić, co było powodem. Przyznała jedynie, że właściciel lubi krzyczeć i używać obraźliwych słów, a ona sama nie ma czasu sprzątać, choć widzi i czuje, jakie warunki panują w barze. Pierwsza diagnoza? "Pachnie patologią - i to nie jest smaczne" - podsumowała Magda Gessler.

Bar Urlop - dania z całego świata

Mimo to Magda Gessler kontynuowała rewolucję. Zaproponowała totalną metamorfozę - zniknął parujący bemar, a w menu zagościły popisowe dania: hiszpańska zupa rybna, gulasz węgierski, polskie bitki wołowe i tajskie zielone curry. Przy okazji prowadząca odkryła, że właściciel Piotr panicznie boi się szefowej kuchni Julii - ale nie udało się ustalić, jaki jest tego powód. Niemniej kolacja się odbyła, a restauracja zyskała nowy wystrój. Jako Bar Urlop zaczęła się kojarzyć z morzem i wakacjami. Zagościły w niej kremy i błękity. Magda Gessler nie wiedziała, czy rewolucja zakończy się sukcesem. Wszystko miała zweryfikować jej wizyta kontrolna po kilku tygodniach. #gotowanie #wakacje #kuchenne rewolucje

Rewolucja bez autografu

Przygotowane dania nie wypadły najgorzej, jednak Magda Gessler miała duże zastrzeżenia do mdłego curry, w którym zabrakło chociażby trawy cytrynowej. Właściciel przedstawił historię, że Bar Urlop w każdym tygodniu promuje inną kuchnię przewodnią. Królowała meksykańska, tydzień wcześniej - podobno - hiszpańska. Jednak gdy Magda Gessler chciała się dowiedzieć, jakie dania hiszpańskie były serwowane, nikt nie był w stanie jej tego powiedzieć. Jednym słowem: ściema. Niejasne pozostały również relacje na linii właściciel-kucharze. Julia została, a pomagający jej Leon, jak sam przyznał, pracuje gdzie indziej… Właściciel na koniec chciał przekonać Magdę Gessler, że stawia na Leona i tylko on zostanie w restauracji, jednak prowadząca nie dała się zmanipulować. Oświadczyła też, że nie podpisuje się pod rewolucją, skoro miejsce kryje tyle kłamstw i tajemnic.