To najważniejsze i najbardziej pozytywna wiadomość dnia. Film "#Ida" wywalczył Oscara w kategorii "Najlepszy film nieanglojęzyczny". Radość jednak nie trwała zbyt dług. Dlaczego?

Odpowiedź na to pytanie jest banalnie prosta. Polacy nie potrafią wspólnie świętować sukcesu. Za to bardzo chętnie łączymy się w bólu. Przez cały poniedziałek w polskich mediach trwał wielki szał. Co wiadomość w radiu, telewizji, portalach internetowych to wspomnienie, że jesteśmy świadkami wielkiego sukcesu rodzimej kinematografii. Wywiady z Pawłem Pawlikowskim, Agatą Kuleszą, krytykami polskiego kina, innymi reżyserami. Wszyscy podkreślają, jakie to ważne wydarzenie. Wygląda na to, że naród zadowolony. Cieszy się jak za czasów najlepszych skoków i największych sukcesów Adama Małysza.

Nagle świst, nagle gwizd i bum...

Niestety to chwilowe. Zaraz prawicowi publicyści sobie przypominają, że to przecież film "antypolski", "polakożerczy", a nawet niegodny Polaka. Zdaniem tych osób to produkcja, która ma za zadanie "przenieść odpowiedzialność za ofiary II wojny światowej z Niemców na Polaków". Ale to jeszcze nie koniec. Trzeba przecież koniecznie dorzucić coś o Żydach. "Idę" na pewno zrobili "Żydzi dla Żydów". Czytam pierwsze teksty i mam dość. Czy ci sami publicyści, odnoszący się z pogardą czy wręcz nienawiścią do Żydów, pamiętają jeszcze, kim był Jezus Chrystus? Czyżby właśnie Żydem? W takim razie, jak można nienawidzić narodu, z którego wywodzi się ich Pan, Syn Boży?

Zazdrość o nagrodę, bo kino prawicowe jest pełne propagandy

To moje drugie odczucie. Dlaczego prawica zazdrości sukcesu Pawlikowskiemu? Otóż dlatego, że prawicowe produkcje nie dość, że są oglądane gdzieś w zakamarkach domów lub salkach katechetycznych, to niosą ze sobą tylko jeden przekaz. Ten "właściwy". Niedawno dotarły do mnie informacje, że ma powstać film "mówiący prawdę o Smoleńsku". To sformułowanie już postawiło mi włosy na głowie. Kiedy dowiedziałem się, czyja to będzie twórczość, wiedziałem już, o co chodzi. Jednym zdaniem: Teoria Macierewicza - Prawdziwa historia.

Mam nadzieję, że w końcu, może małymi kroczkami, uda się nam, Polakom choć przez jeden dzień wspólnie przeżyć radosne, historyczne chwile. Bez politycznych podtekstów, bez uprzedzeń, bez upodobań, bez podejrzliwości. Po prostu cieszyć z tego, że się udało. Tylko tyle. Natomiast prawicowych publicystów poproszę o wstrzemięźliwość w wydawaniu osądów i o recenzję na światowym, oscarowym poziomie tak bardzo bliskich im obrazów, jak film o Smoleńsku.
#polskie kino #Oscar