Komunikat był krótki - komisja powołana przez zarząd TVN stwierdziła, że w redakcji miały miejsce zdarzenia świadczące o "niepożądanych zachowaniach", czyli o molestowaniu seksualnym i mobbingowaniu pracownic "Faktów". Nie wiemy, o kogo chodzi, gdyż ani komisja, ani zarząd nie podały nazwisk. Możemy jedynie się domyślać, gdyż redaktor Durczok wydał oświadczenie, że zgodnie z umową z TVN nie będzie się wypowiadał w tej sprawie.

Sytuacja jest podobna do tej w dowcipie o hrabinie, która puściła przy stole bąka i zaczęła wiercić się na krześle. "Dźwięku pani nie dobierze, a zniszczy krzesło"- szepcze jej do ucha hrabia. Zarząd TVN podjął działania, aby swoje stanowisko dopasować do zaistniałej sytuacji. Postanowił wypłacić trzem ofiarom niemoralnych zachowań kwoty równe sześciokrotnemu miesięcznemu wynagrodzeniu. Niby ładnie, ale bardziej niby niż ładnie.

Kobiety w Polsce były, są i będą zawsze "obiektem", a nie partnerem. Ryba psuje się od głowy, to wiadomo bez zbędnych przykładów. Wystarczy przypomnieć sobie rozmowy "u Sowy & Przyjaciół", afery "siusiakową" czy "zegarkową". Politycy są bezkarni, mają po kilkanaście spraw w sądach i nie przeszkadza im to błyszczeć na ekranach wszystkich stacji. Kobiety, jak ustami "konesera kobiet" posła Kalisza, na wizji wspomnianego wyżej TVN-u ośmielane poufałym "Omenka, cho no tu", cierpią i są upokarzane dlatego, że mają to, co lubią mężczyźni, a one są od tego, by im to dać. Nie można się więc dziwić, że takie przykłady ośmielają zaślinionych macho do działań, które oparte są na ich stanowiskach, zarobkach, możliwościach i "dojściach". Jeśli wszystko, co jest karygodne, uchodzi płazem, staje się to normą. Trzeba zmienić zwyczaje w pracy, które pozwalają mężczyznom rządzić, a kobietom służyć bardzo często mafijnym, korporacyjnym układom. Trzeba, tylko kto ma to zrobić?

Myślałem, że może w powstałej sytuacji zarząd TVN stanie na wysokości zadania, stwarzając warunki do tego, by zapoczątkować normalne warunki w pracy, a inni zachęceni lub w obawie pójdą jego drogą. Nic z tego. W poniedziałek wieczorem redaktor celebryta "negocjował warunki odejścia ze stacji, za porozumieniem stron", które pozwolą mu otrzymać przewidzianą w kontrakcie menedżerskim odprawę. Czyli mówiąc normalnie, kasa i "buzia na kłódkę". Co chce ukryć TVN? Czy to, że przypadków molestowania było więcej, czy że redaktor został wrobiony, czy że w stacji było to normalne i tolerowane? Jestem przekonany, że oprócz publikacji wymądrzeń wielu znanych ludzi nad przyszłością redaktora doczekamy się jeszcze oświadczenia zarządu TVN, co z tą odprawą. I mam nadzieję, że będzie prawdziwe. #Kamil Durczok #molestowanie #prawa człowieka