Każdy z wpisów Krystyny Jandy - czy to na blogu, czy na Facebooku, gdzie aktywnie się udziela - wywołuje długą dyskusję w mediach i trafia na pierwsze strony najważniejszych serwisów. Tym razem dzieje się podobnie. Ceniona aktorka kierująca m.in. warszawskim Teatrem Polonia podjęła temat płacenia rachunków. A ściślej: bałaganu w fakturach i zamieszania z tym związanego.

"Mam 62 lata. Jestem osoba biegłą w kontaktach z komputerem, telefonem, tabletem. Mam korespondencję, kontakty, kalendarz zsynchronizowane w kilku urządzeniach. (…) Po co to piszę? Żeby powiedzieć, że mimo to, nie radzę sobie z płaceniem należnych rachunków, za telefony, telewizje, strony internetowe, I pady, Internet, światło, gaz, wodę itd. itp…" - pisze na wstępie #Krystyna Janda.

Skąd więc problem?

"Ratunku!!! Ludzie! Jak Wy sobie radzicie?"

Krystyna Janda wytyka podstawowe problemy związane z opłacaniem rachunków. Po pierwsze, nie bardzo wie, co musi płacić, a co jest tylko prognozą. Problem ten spędza sen z powiek nie tylko aktorce. Prognozowanie opłat często mija się z realnym zużyciem prądu czy gazu.

Janda wytyka również firmom, że w swoich niejasnych politykach utrudniają życie wielu osobom. Na przykład wprowadzają faktury elektroniczne, ale gdy trzeba coś załatwić, to należy wysłać tradycyjny list. Do tego dochodzą nieścisłości, jeśli chodzi o numerowanie, daty, a także częste zmiany i bałagan w numerach kont.

Aktorka zwraca również uwagę na skomplikowany język, którym pisana jest oficjalna korespondencja. Trudno ją zrozumieć, a co dopiero mają powiedzieć najstarsi użytkownicy.

Na koniec opisuje kuriozalny przypadek z własnego doświadczenia. Krystyna Janda nie dopłaciła kilku groszy, co wywołało lawinę korespondencji i pouczeń, np. "że to terroryzm" i że powoduje duży chaos. #Plotki #Facebook

Wydaje się, że problem nie dotyczy tylko Krystyny Jandy. Może jej wpis będzie punktem wyjścia do ważnej dyskusji? Na to liczymy! Wcześniej aktorka podejmowała tematy m.in. overbookingu w liniach lotniczych, a także zachowań pasażerów kolei.