#Kamil Durczok stał się dziś największym polskim zboczeńcem. Tak przedstawia go tygodnik Wprost. Jednak na podstawie głośnego artykułu widać jak łatwo pomylić dziennikarstwo śledcze ze stylem brukowców.

Co skrywa Durczok?

Nie interesuje mnie co robi Kamil Durczok, kiedy schodzi z wizji. Facet ma prawo do życia prywatnego tak samo jak każdy inny obywatel tego kraju. Dopóki nie robi nic złego, nic co jest niezgodne z polskim prawem, może sobie hulać do woli, nawet z dwoma dmuchanymi lalkami. To znalezisko redaktorów z tygodnika Wprost w jednym z mieszkań, w którym miał przebywać podobno Durczok. Znaleziono w nim biały proszek, który nie wiadomo czy jest cukrem pudrem, czy narkotykami, jakieś rzeczy osobiste, dużą ilość filmów pornograficznych oraz zniszczony sprzęt (kamerę, telefony komórkowe). Na ten widok Latkowskiemu i spółce zaświeciły się oczy. Teraz nieważna była afera z molestowaniem w pracy. Przecież trzeba grzebać w tych rzeczach, zrobić zdjęcia, udokumentować, co to tam Durczok skrywa, jakie pozycje z filmoteki porno oglądał itp. Gdzie tu dziennikarstwo śledcze? A no nigdzie. Normalne brukowe hieny dopadły się do pozostałości po padlinie i teraz każda musi znaleźć swój "najlepszy" kawałek.

Na podstawie tych ochłapów Wprost wydaje osąd. Oczywiście swój, bo po co poczekać na chociażby wyniki badań owego proszku. W artykule autorzy skupiają się raczej na zawartości mieszkania. Co w nim było, a czego nie było. Temat, ponoć tak gorący, dotyczący molestowania, odchodzi w cień, na drugi plan, na "za tydzień".

Po co we Wproście takie tematy?

Czy to będzie Kamil Durczok, Piotr Kraśko czy inny dziennikarz, a nawet Sylwester Latkowski, nikogo nie powinno interesować co u kogo znajduje się w jego sypialni czy prywatnych rzeczach. Poziom tygodnika Wprost z każdym wydaniem spada. Spada też pewnie jego poczytność, a co za tym idzie zyski. Latkowski musi się nagłowić, bo to na nim spoczywa odpowiedzialność za wyniki. Stąd też temat Anny Grodzkiej czy teraz Kamila Durczoka. Nie rozumiem i nie będę tolerował nigdy tego, że jakikolwiek dziennikarz pozwala sobie na deptanie podstawowych praw człowieka i jednocześnie mam nadzieję, że ten, który się tego dopuści, zostanie surowo ukarany.

W swojej opinii w żaden sposób nie zamierzam bronić Kamila Durczoka, jednak chcę pokazać, że jak na razie to nie on, a dziennikarze Wprost-u, powinni się chować i wstydzić. Co do molestowania, jeżeli takowe praktyki były stosowane, a jak na teraz nic na to nie wskazuje, to kara oczywiście powinna być zgodna z polskim prawem. Tu też nie ma wyjątków. Tu każdy jest równy.
#molestowanie #mobbing