Wypadek” przy pracy

Rok 1985, szara rzeczywistość schyłkowej epoki PRL-u. W niewielkiej Środzie Śląskiej, leżącej w połowie drogi pomiędzy Legnicą, a Wrocławiem, prowadzone są rutynowe prace budowlane – przy ul. Daszyńskiego powstaje budynek nowej centrali telefonicznej. 8 czerwca, przy kopaniu fundamentów, robotnicy natrafiają jednak na niecodzienne znalezisko: gliniany dzban pełen średniowiecznych monet. Na miejscu szybko pojawia się milicja, która zabezpiecza czternastowieczne monety i wkrótce zostają one przekazane w ręce muzealników z Wrocławia. Po inwentaryzacji okazuje się, że w skład skarbu wchodzi 3771 srebrnych groszy praskich oraz miśnieńskich.

Reklamy

Po odkryciu z 1985 roku nie zostają jednak przeprowadzone żadne dodatkowe prace archeologiczne w rejonie znaleziska. Z góry zostaje przyjęte założenie, że odnalezienie glinianego garnca z drogocenną zawartością to jednorazowy „wypadek przy pracy”.

Reklamy

Wypadków” ciąg dalszy

Rok 1988, fala protestów „Solidarności” przetacza się przez Polskę. Jest 24 maja – władza przed dwoma tygodniami zmusiła robotników Stoczni Gdańskiej do zakończenia strajku, a kilka dni wcześniej przy pomocy ZOMO spacyfikowała strajkującą załogę Nowej Huty. Tymczasem w Środzie tego dnia trwa kolejna odsłona prac budowlanych przy ul. Daszyńskiego – tym razem wyburzane są gotyckie piwnice starej kamienicy. Ku zdumieniu „budowlańców” oraz miejscowych gapiów w pewnym momencie na łyżce koparki wybierającej gruz z fundamentów pojawia się dzban srebrnych monet. Ludzie nie zastanawiają się długo i po chwili wszyscy wspólnie przeszukują gruzowisko w poszukiwaniu kolejnych precjozów.

Reklamy

To początek szaleństwa „gorączki złota” w Środzie Śląskiej.

Wysypisko skarbów

Miejscowi „eksploratorzy” wyprzedzają tym razem milicję. Nim funkcjonariusze docierają na miejsce wiele z drogocennych przedmiotów – wśród których obok monet znajdowały się również klejnoty, a nawet korona – zostaje przywłaszczonych. Mieszkańcy Środy szybciej od władzy kojarzą też fakty: gruz z wykopu przy ul. Daszyńskiego przez cały okres prowadzenia prac trafiał na wysypisko śmieci, które obecnie może być wysypiskiem..skarbów. Pod osłoną nocy ludzie przekopują więc to miejsce, powiększając skalę grabieży. Wieść o skarbie szybko się roznosi: zastępy „poszukiwaczy” zasilają także przyjezdni. Gdy milicja zorientuje się w całej sytuacji będzie już zbyt późno, by ustalić co rzeczywiście wchodziło w skład skarbu i ile przedmiotów zniknęło. Potrzebne będą działania zakrojone na szeroką skalę.

Akcja „Korona”, czyli odzyskiwanie

W celu odzyskania zagrabionych dóbr kultury MO wszczyna akcję o kryptonimie „Korona”.

Reklamy

Rewizje przeprowadzane są w każdym domu w Środzie Śląskiej i najbliższej okolicy. W wyniku przeszukań odnalezionych zostaje wiele przedmiotów: monety, złote zapinki, zawieszki i bransolety, pierścienie, a nawet fragmenty korony. W prasie pojawiają się też apele o zwracanie przedmiotów, za co wypłacane są nawet nagrody, jednak ta forma jest mało skuteczna. Cóż jednak zrobić z „zamiejscowymi” poszukiwaczami, którzy zdołali swoje znaleziska wywieźć? Nie udaje się odnaleźć wszystkiego i do dziś elementy „skarbu średzkiego” są odnajdywane w całym kraju.

Rozgrabiony, lecz wciąż powalający

Jak skarb trafił do Środy? Historycy ustalili, że jako zastaw pod pożyczkę dla Karola IV Luksemburskiego, której udzielił królowi Czech zamieszkujący w mieście żydowski bankier Muscho. Ostatecznie, mimo kradzieży, skarb i tak imponuje. Zinwentaryzowane przedmioty odkryte w latach osiemdziesiątych, w tym blisko 8000 monet, trafiły do trzech dolnośląskich muzeów: Archeologicznego oraz Narodowego (Wrocław), a także do Muzeum Regionalnego w Środzie Śląskiej. W roku 1995 udało się zrekonstruować koronę, której części zostały też odnalezione w latach późniejszych. Co roku najcenniejsza część skarbu prezentowana jest w Środzie Śląskiej w miesiącach styczeń-wrzesień, zaś w pozostałych miesiącach – w Muzeum Narodowym we Wrocławiu.

Źródła: srodaslaska.pl, polskieradio.pl, rp.pl, mnwr.art.pl #społeczeństwo #podróże po Polsce #historia