Ostatnio na Blasting News Polska prezentowane były gry typu F2P: Dirty Bomb i Warframe na Steam oraz Hearthstone i Final Fantasy: Record Keeper na Androida i iOS. Teraz czas na recenzję Thea: The Awakening dostępnej na Steam, Humble Shop, GOG i innej elektronicznej dystrybucji.

Dziwny świat mitologii słowiańskiej w Thea: The Awakening

Gra zwróciła moją uwagę jeszcze w Early Access, głównie z powodu wykorzystania bóstw słowiańskich w panteonie, ale nie pozwalam sobie na kupowanie niegotowych gier. Zbyt często się zdarza, że pozostają one przez całe lata zawieszone w pustce open alpha, closed beta, open beta i tak dalej, nigdy nie wychodząc jako gotowy produkt.

Reklamy
Reklamy

Na szczęście, ten los nie spotkał Thea: The Awakening i na święta dostałem klucz do gry.

O co chodzi w świecie gry? Zapadła Ciemność, która zniszczyła prawie wszystko i uwolniła liczne potwory. Jesteś bardzo osłabionym bogiem, opiekującym się ostatnią wioską zamieszkałą przez niedobitki ludzi. Musisz spróbować przeżyć i odbudować cywilizację, odkrywać przeszłość i walczyć z Ciemnością. Kiedy mówię "niedobitki", to mam na myśli kilkanaście osób, które dostaniesz na początku rozgrywki. Każde z nich będzie miało imię i liczne opisujące ją cechy, a jeżeli nie będziesz ostrożny i postać umrze, to nie będzie możliwości, by ją wskrzesić. Historia świata jest prezentowana przez zdarzenia losowe poukrywane na mapie. Nie będę nic zdradzał, bo możliwość odkrywania jest jedną z głównych radości z gry.

Reklamy

Twój cel jest jeden: przetrwać. Musisz zbierać zasoby, walczyć z potworami i wyruszać z ekspedycjami do odległych miejsc, by zdobywać nowe i lepsze materiały na narzędzia oraz budowle. Robisz to podobnie jak w Cywilizacji V. Poruszasz się po losowo generowanej heksagonalnej mapie. Tutaj mam jedno zastrzeżenie. Jestem daltonistą i czasem kolory w grze sprawiały, że wszystko zlewało mi się w nieczytelną masę. Na szczęście, są różne tryby mapy, więc po paru kliknięciach już wiedziałem, o co chodzi, ale niestety obniżało to przyjemność z gry i płynność rozgrywki.

Mechanika Thea: The Awakening

Sama mechanika gry Muha Games opiera się na licznych cechach używanych w czasie rozmów i starć. Walka nie zawsze jest fizyczna - często można szukać innych bezpieczniejszych rozwiązań, bo każda poważniejsza rana grozi permanentną śmiercią postaci. Przy pierwszej grze wystarczyło, że dwa razy się zapomniałem i uznałem, że ponieważ mam mocne postaci, to nic mi nie grozi. Błyskawicznie straciłem jedną trzecią populacji, w tym najmocniejszego wojownika.

Reklamy

Starcia są rozwiązywane poprzez karty postaci i przypisane im umiejętności, zależne od cech. Wojowie słabo będą sobie radzić w czasie polowań lub negocjacji, a rzemieślnicy raczej mogą wspierać w walce niż walczyć na pierwszej linii. Wszystkie karty są rozdzielane na dwie pule - jedna będzie walczyć "z przodu", druga zaś pomagać umiejętnościami. Zagrywamy karty na przemian z przeciwnikiem, aż się skończą i nastąpią dwie fazy walki. Całość jest prosta do zrozumienia, jednak bardzo rozbudowana, gdy zaczyna używać się wszystkich dodatkowych cech, wyposażenia i umiejętności. No i czasem zwyczajnie trafi się na nie te karty i trzeba kombinować, jak zminimalizować straty. 

Cechy modyfikuje się poprzez doświadczenie, przedmioty i zdarzenia. W Thea: The Awakening wzajemne zależności i ich opanowanie stanowią podstawę rozgrywki. Musisz zarządzać dostępnymi zasobami, by osiągnąć swoje cele, a gdy jest to niemożliwe, ruszać z wyprawą po surowce. Im więcej wypraw tym bardziej musisz podzielić swoje zasoby, a często to, czego potrzebujesz, jest gdzieś w mgle wojny.

Czy warto kupić?

Moim zdaniem, gra jest ciekawa, chociaż cały czas miejscami lekko kulejąca i nie do końca czytelna. Jednak należy pamiętać, że nie stoi za nią wielkie studio, lecz grupa pasjonatów, a sama gra jest ciągle ulepszana. Jeżeli chcesz pomóc małym twórcom i zagrać w ciekawą, nieszablonową produkcję, sprawdź Thea: The Awakening od Muha Games. #Gry wideo