Od czasu do czasu trafia się na grę, książkę lub film i błyskawicznie stwierdza się, że "to jest to!". Ja tak miałem z Duelyst. Pierwsze spotkanie skończyło się tylko dlatego, że po prawie czterech godzinach grania wyczerpałem wyzwania dla pojedynczego gracza, a na rankowej drabinie jeszcze nie miałem czego szukać. W końcu to był tylko zaawansowany tutorial, jednak stworzony na tyle ciekawie, że z czystą przyjemnością poznawałem kolejne sztuczki i zagrania charakterystyczne dla sześciu bardzo różnych frakcji dostępnych w grze.

Recenzja Duelyst zacznie się od licznych plusów i zachwytów.

Recenzja Duelyst - plusy

Na początek - kim można zagrać i ile trzeba poświęcić czasu lub pieniędzy by móc zacząć grać w Duelyst. Frakcji jest sześć - każda z charakterystycznymi tylko dla niej mechanikami i jednostkami, które się uzupełnia kartami neutralnymi. Na dobry początek po zrobieniu tutorialu tłumaczącego podstawy gry, otrzymuje się talię startową dla wszystkich frakcji. Potem grając daną frakcją odblokowuje się kolejne karty. Są one tak dopasowane, że bez wahania można je dodawać do swojej rozpiski. Dodatkowo za wykonywanie wyzwań dostaje się złoto - walutę gry. Złoto można wydać na nowe paczki z kartami, a jak się trafi na mało interesujące rzeczy to wszystko można odczarować, by stworzyć wybraną przez siebie jednostkę. Model jest więc sprawiedliwy, daje wiele możliwości zarobienia złota (daily wins, daily questy i jednorazowe wyzwania), a jeśli ktoś nie ma ochoty - może kupować paczki za gotówkę. Tutaj nie mam żadnych zastrzeżeń.

Grafika jest pixelowa, ale z tych ładnych i przemyślanych. Nie jest przesadnie prosta, lecz interesująca. Zachęca do sprawdzenia, jaka jest historia świata Duelyst, skąd biorą się dziwne jednostki lub technologie z pogranicza magii i sci-fi. Spotyka się jednostki sprawiające wrażenie niedopracowanych, ale nie ma niczego odrzucającego.

Mechanika Duelyst skupia się na bohaterze, wybieranym razem z frakcją. Wygrywa się poprzez zabicie przeciwnika, a można tego dokonać na różne sposoby. Niektóre frakcje zalewają planszę małymi stworkami, inne opierają się na wzajemnym wzmacnianiu, a jedna specjalizuje się w przenoszeniu jednostek po całej planszy i wbijaniu różnych ostrych rzeczy w plecy wroga. Jest w czym wybierać, zaś talie startowe wykorzystują najbardziej charakterystyczne elementy każdej frakcji.

Bohaterowie zaczynają z jednakowymi statystykami, a każda zaatakowana jednostka oddaje ile może, więc ma możliwości prostego wzięcia bohatera i zatłuczenia przeciwnika. Trzeba przyzywać jednostki, ustawiać je na polu bitwy i poruszać się tak, aby osiągnąć moment, kiedy zwycięstwo jest realne. Niektóre frakcje starają się kontrolować przebieg gry, by móc wystawiać wielkie stwory, inni używają szybkich, tanich i efektywnych jednostek, by zmiażdżyć wszelki opór. W każdej frakcji można znaleźć obydwa podejścia, ale zawsze z ciekawym twistem. Duelyst jest tylko pozornie prostą grą, czerpiącą z najlepszych wzorców i rozwijającą je w ciekawy sposób.

Recenzja Duelyst - minusy

Największą wadą gry jest to, że teoretycznie cały czas jest w becie, mimo że kasujesz już pieniądze za pakiety kart. Można się spodziewać ciągłych zmian zarówno na lepsze, jak i na gorsze oraz nie sposób przewidzieć, czy nie pójdzie w bardziej casualowo-losowe ścieżki Heartstone, w którego gra się świetnie na smartphonie, ale na PC już się zaczyna nudzić.

Może się okazać, że zwyczajnie gra "umrze" w wyniku kiepskich decyzji designerów lub producentów. Mam nadzieję, że tak się nie stanie, bo podobnie jak z Thea: The Awakening - grając w tą grę wspierasz niezależnych twórców, próbujących zrobić coś innego i ciekawego.

Podsumowując Duelyst

Warto zagrać - szczególnie, że nic to nie kosztuje. Nawet tutorial jest na tyle ciekawy, że warto go sprawdzić by zobaczyć, czy ten poziom kombinowania ci odpowiada. Jeżeli lubisz gry karciane lub bitewne, na pewno się nie zawiedziesz.

Źródło: duelyst.com

Kopiowanie i wykorzystywanie treści wymaga pisemnej zgody Blasting Sagl. #Gry wideo