Chińscy turyści lubią przyciągać uwagę. Nie chodzi o to, że - niczym w starym kawale - poruszają się małymi grupami po dwa, trzy miliony. Z każdym rokiem rzeczywiście przybywa, ale nie tylko samych podróżujących, ale i powodowanych przez nich problemów. 

Dewastacje i problemy obyczajowe

 W minionym roku zdążyli już zdewastować starożytne grobowce w Egipcie, narazić się Tajom, a nawet wywołać gniew w prawdziwym raju na ziemi, Malediwach. Chińczycy nie respektują miejscowych zwyczajów, podpisują się na ścianach, dotykają wszystkiego, co znajduje się w zasięgu ich rąk, nagminnie plują, załatwiają potrzeby fizjologiczne w miejscach publicznych i do tego hałasują. Czy można sobie wyobrazić gorszych podróżnych?

Za zachowanie na Malediwach dodatkowo spotkała ich przed kilkoma miesiącami ostra reprymenda od własnego prezydenta.

Reklamy
Reklamy

Xi Jinping ganił obywateli za to, że przywożą ze sobą gorące kubki nie dając tym samym zarobić miejscowym restauracjom. Niektóre hotele zaczęły nawet antychińskie działania polegające na usuwaniu z pokoi czajników, by Chińczycy nie mieli wrzątku do zalewania swoich zupek...

Śmiech przez łzy 

Sytuacja zakrawa na żart, ale niektóre kraje są tak samo zadowolone z chińskiego najazdu turystów (mimo wszystko zostawiają miliardy dolarów), jak i tym faktem przerażone. Tajskie media społecznościowe reagowały niedawno szczególnie ostro na film, na którym chińska wycieczka wchodzi nie na swoje miejsca do kolejki przed kasą na lotnisku. Internauci krytykowali także zdjęcie młodej Chinki, która bezceremonialnie załatwiała się na ulicy przed Wielkim Pałacem Królewskim w Bangkoku. Takich przypadków jest według miejscowej ludności o wiele więcej. 

Nie zmienia to faktu, że w poprzednim roku 4,6 mln Chińczyków odwiedziło samą Tajlandię (na świecie było ponad 100 mln podróżnych z Państwa Środka), a każdy z nich zostawił w kraju ponad 615 zł dziennie.

Reklamy

To o wiele więcej niż przeciętny turysta z Zachodu. Rok 2015 ma przynieść tajskiej gospodarce ponad 5,6 mld dolarów z chińskich turystów, co dla rządzącej tam wojskowej junty jest prawdziwym wybawieniem z trudnej sytuacji ekonomicznej.   #turystyka #Chiny