W sobotę w telewizji, trzeci odcinek "Małych Gigantów". Żarty się skończyły, wszystkie nerwy, płacze, dramaty, rozczarowania dzieci, zaciągniętych przez swoich niespełnionych życiowo rodziców, do eliminacji programu TVN, nagrane i odtworzone w dwóch poprzednich programach, tym razem będą rozgrywały się na żywo. Oburzenie dziennikarek, aktorek, prezenterek, psychologów i innych gwiazd jest i będzie niestety mało skuteczne. "Nie będziemy tego komentować", mówi redaktorka programu.

Jesteś zajebista

Wiadomo, nic tak nie podnosi oglądalności programu tak, jak dramaty rozgrywające się na żywo. Nic nie podnosi wartości rodziców tak, jak sukcesy ich dzieci.

Reklamy
Reklamy

Jakie sukcesy? Machanie nóżkami podmalowanych maluchów, śpiew i recytacje, które dopiero mutacja zweryfikuje w tę, czy tamtą stronę, okraszone zajebistym komentarzem Wojewódzkiego Jakuba- "Jesteś zajebista, mała"?

Od razu przypomniałem sobie chińskie pływaczki, dzieci 10-12 letnie i jeszcze młodsze rumuńskie gimnastyczki, które swoje dzieciństwo przeżyły w zasikanych basenach i śmierdzących potem salach gimnastycznych. Zdobywały medale mistrzostw świata, ale ich życie, od życia w obozie koncentracyjnym, różniło się tylko tym, że nie jadły chleba razowego, a kawior, a za medale kupowały nie papierosy, a futra. Jeszcze smutniejsze jest wspomnienie enerdowskich lekkoatletek, brojlerów sztuki medycznej, które po zwaleniu muru berlińskiego, okazały się inwalidkami i kalekami, którym zjednoczone wtedy Niemcy, zaczęły płacić odszkodowania za utratę zdrowia.

Reklamy

Rozum upośledzonych rodziców

Ze sportowcami sprawa była "prostsza", ich kalectwo było widzialne, choć skrzętnie ukrywane. Z naszymi "Małymi Gigantami" nie jest tak prosto. Jeśli efekt "oglądalności" kiedyś je dotknie (nie będzie fizyczny, a prawdopodobnie psychiczny) będą z nim musiały zmierzyć się same, lub z pomocą swoich rodziców, którym jakimś cudem rozum zostanie zwrócony. Może zrozumieją, że przetraconego swojego życia nie da się zrekompensować wypchnięciem małoletniego dziecka na wybieg. Może…

Mali polityczni giganci

Jest jeszcze druga strona tego obrusa. Prezydencka kampania wyborcza. Dorośli, jak dzieci pozbawiane dzieciństwa przez stację TVN, nie bacząc na fakt, że jeszcze nie przeżyli swojej politycznej młodości, nie zdobyli politycznej wiedzy, umiejętności i doświadczenia, aspirują do stanowiska Prezydenta R.P. Mają po kilka procent poparcia Polaków. Walczą o rozpoznawalność, układy w partii, swoją promocję i przyszłe komercyjne kontrakty, a nam mówią, że walczą o urząd Prezydenta. "Mali Giganci", a my na to patrzymy. #wybory parlamentarne #wybory prezydenckie #wybory 2015